Feralnego karnego miał strzelać Drogba!

"Pomyłka Johna Terry'ego zrujnowała kibicom Chelsea noc" - głosi Los Angeles Times. "To nie John Terry miał strzelać decydującego karnego" - pisze The Sun. Asystent Avrama Granta - Henk Ten Cate - zdradził dziennikowi, że wykluczony z gry kilka minut wcześniej Didier Drogba był szykowany do wykonywania jedenastki w piątej serii rzutów karnych.
Zobacz dramatyczne karne na Zczuba.tv

Alex Ferguson: To było przeznaczenie

Manchester United z Pucharem Europy

Pomyłka Johna Terry'ego zrujnowała kibicom Chelsea noc - głosi Los Angeles Times. W momencie, kiedy kapitan The Blues podchodził do wykonania rzutu karnego, można było wyczuć, że puby na Fulham Road za chwilę eksplodują, a ulica, przy której mieści stadion Stamford Bridge, stanie się najszczęśliwszym miejscem na ziemi - pisze gazeta.

Autor tekstu podkreśla, że rzucający się sobie w ramiona nieznajomi na ulicach Londynu, czy dźwięk klaksonów obwieszczający olbrzymi sukces, były już niemal widocznymi i słyszalnymi scenami. Wszystko zepsuł jednak niecelny strzał Terry'ego, a po tym, jak Van der Sar obronił strzał Anelki, po raz kolejny okazało się, że los w futbolu jest bardzo zmienny i to nie w stolicy, a w Manchesterze zapanowała euforia.

Strzelać miał Drogba

"To nie John Terry miał strzelać decydującego karnego" - pisze The Sun. Asystent Avrama Granta - Henk Ten Cate - zdradził dziennikowi, że wykluczony z gry kilka minut wcześniej Didier Drogba był szykowany do wykonywania jedenastki w piątej serii rzutów karnych. Kapitan Chelsea uderzał z konieczności. Drugi trener nie może uwierzyć, że Terry spudłował. - Trenowaliśmy karne przez cały tydzień poprzedzający finał i byliśmy pewni swego. To nieprawdopodobne, co przydarzyło się Terry'emu - powiedział dla The Sun Holender. Kapitan przegranych długo nie mógł dojść do siebie i załamany opuszczał stadion w Moskwie.

Dramat, który wstrząsnął kontynentem

Wzniośle zatutułował swój tekst The Times. "Manchester United pokonał Chelsea po dramacie, który wstrząsnął kontynentem" - czytamy w nagłówku. "Po 120 minutach, dwóch bramkach, czternastu rzutach karnych, jednej głupiej czerwonej kartce i niezapomnianej nocy, Manchester United został klubowym mistrzem Europy. Znowu. Chelsea jeszcze nigdy nie była tak blisko, a po tym, co wydarzyło się Moskwie, można wierzyć, że już nigdy nie będzie, bez względu na to jak wiele milionów Roman Abramowicz wyda na najdroższą zabawkę świata." - pisze dalej gazeta, która podkreśla, że The Blues mieli dość okazji, by zdobyć upragniony puchar.

Strzały Drogby i Lamparda lądowały na słupku bądź poprzeczce bramki Van der Sara, a okoliczności, w których nie trafił Terry The Times określa jako tajemnicze. Znakomicie komponuje się do tego wypowiedź Alexa Fergusona, który na konferencji prasowej wspominał o przeznaczeniu, jakie doprowadziło United do zwycięstwa.

Nieprawdopodobny ból przegranych

Guardian porównuje spotkanie w Moskwie do równie dramatycznego meczu z 1999 roku, kiedy Czerwone Diabły, zdobywając dwie bramki w doliczonym czasie, pokonały Bayern Monachium. "Wrażenia jakie zostają po takich momentach zależą w dużym stopniu również od zapadającego na długo w pamięci widoku nieprawdopodobnego bólu, który towarzyszy przegranym. Terry, który był tego dnia wspaniały na boisku, i można powiedzieć, że nawet nadstawiał karku, by uchronić zespół od porażki (wybronił głową strzał Giggsa zmierzający do bramki w dogrywce), co niewiarygodne okazał się charakterem, który można złamać." - pisze dziennik. Jednak Guardian jako winnego porażki, wskazuje nie kapitana Chelsea, ale Didiera Drogbę, który swoim nieodpowiedzialnym zachowaniem osłabił zespół w kluczowym momencie.

New York Times w relacji z Moskwy zauważa też udaną organizację finału. "Mimo kilku bójek między kibicami, do których doszło na ulicach Moskwy, przedmeczowe ostrzeżenia o ewentualnych zamieszkach i rozlewie krwi minęły się z prawdą" - pisze dziennik. Gazeta podkreśla, że kibice Chelsea i Manchesteru United potrafili bawić się wspólnie z Rosjanami, wśród których byli fani jednej jak i drugiej drużyny. - Jestem kibicem Czerwonych Diabłów od ponad sześciu lat - mówi dla New York Timesa Anna Szetinina, 19-letnia moskwianka. - Bardzo się cieszę, że dziś to wszystko dzieje się w moim mieście - kończy młoda fanka Manchesteru, która w chwilę później podąża w kierunku roztańczonego czerwonego tłumu.

Zamieszki w Londynie po finale Ligi Mistrzów