Co z AZS AWF?

To, czy w ogóle będziemy mieć poznańskie siatkarki AZS AWF w ekstraklasie, rozstrzygnie się 15 czerwca
Poznańska siatkówka kobieca znalazła się w bardzo trudnej sytuacji. Szefem sekcji AZS AWF Poznań nie jest już Marek Bykowski, który złożył rezygnację na posiedzeniu zarządu. Zespół może liczyć na zaledwie 500 tys. zł miejskiej dotacji. To oznacza, że w sezonie 2008/2009 siatkówki na poziomie ekstraklasy możemy w Poznaniu w ogóle nie mieć. Decyzja - 15 czerwca.

Marek Bykowski po złożeniu rezygnacji oświadczył: - Decyzja ta spowodowana została moją sytuacją zdrowotną i rodzinną. Mój organizm nie wytrzymuje obciążeń związanych z odpowiedzialnością zarówno za teraźniejszość, jak i przyszłość drużyny.

Dodał przy tym: - Nadal pozostanę członkiem zarządu AZS AWF Poznań, w którego imieniu prowadzić będę starania o pozyskanie pieniędzy umożliwiających zarówno spłatę zadłużeń wobec zawodniczek za ubiegły sezon, jak i pozwalających na udział w rozgrywkach w nowym sezonie. W szczególności spłata zobowiązań wobec zawodniczek jest dla mnie sprawą honorową.

To zadłużenie łącznie sięga 280 tys. zł, co stanowi ponad połowę spodziewanych wpływów, które ograniczają się do miejskiej dotacji. - Pół miliona wystarcza akurat na tyle, by prowadzić zespół złożony z juniorek - mówi Marek Bykowski. - Do tego, by walczyć o utrzymanie się w lidze obecnym składem, potrzebny jest ponad milion złotych.

Do 15 czerwca zarząd AZS AWF podejmie decyzję, co dalej. Wcześniej mają się odbywać rozmowy z firmami o pomocy. Jeśli do połowy czerwca uda się pozyskać sponsorów, drużyna zagrałaby w znacznej części obecnego składu. Większości zawodniczek kończą się kontrakty, podobnie zresztą jak i trenerowi Wojciechowi Lalkowi. - Wiele naszych siatkarek jest gotowych nadal grać w Poznaniu, o ile będą pieniądze. Godzą się na rozłożenie zadłużenia na raty. Wykazują w tym względzie maksymalną cierpliwość - mówi Bykowski.

Wiele wyżej notowanych zespołów ma jednak ochotę dokonać szybkiego rozbioru poznańskiej drużyny. Szczególne zainteresowanie budzi reprezentantka Polski Joanna Frąckowiak.

Jeśli pieniędzy nie będzie, wówczas AZS AWF ma dwa wyjścia. Pierwsze to podziękować obecnym zawodniczkom i zgłosić do rozgrywek skazany właściwie na degradację zespół juniorek. Drugie to wycofanie się z rozgrywek i gra na poziomie, na który obecnie stać Poznań, czyli II ligi kobiet. Tam występują rezerwy AZS AWF Poznań.

Akademiczki grają w ekstraklasie nieprzerwanie od 2002 r. Awansowały do niej wówczas jako Danter Poznań, ale już w pierwszym sezonie po awansie miały problemy z domknięciem budżetu. W 2003 r. akademiczki były wicemistrzyniami Polski, od tamtej pory - z powodzeniem - walczyły o utrzymanie się, a kierownictwo sekcji z Markiem Bykowskim na czele toczyło boje o zdobycie dofinansowania. Z mniejszym powodzeniem.

Choć polskie siatkarki są o krok od pierwszego od 40 lat awansu na igrzyska olimpijskie, co zapewni kobiecej siatkówce olbrzymi rozgłos, wszystkie wielkopolskie kluby siatkarskie przeżywają poważne problemy finansowe. W tarapatach jest także Calisia Kalisz. Wsparcia szuka Farmutil Piła...