Sponsorzy sportu w Lublinie pilnie poszukiwani

W poniedziałek w ratuszu odbyła się konferencja prasowa władz miasta poświęcona finansowaniu sportu w Lublinie. - Wiem, że mimo znacznego zwiększenia środków na sport kwalifikowany kluby borykają się z dużymi problemami finansowymi - przyznał zastępca prezydenta Włodzimierz Wysocki
Oprócz przedstawicieli władz miejskich w spotkaniu wzięli udział członkowie Rady Sportu, przedstawiciel urzędu marszałkowskiego, prezesi niektórych klubów, dziennikarze, a specjalnym gościem był wiceminister skarbu państwa Krzysztof Żuk. - Zdajemy sobie sprawę, że nie rozwiążemy dziś wszystkich problemów lubelskiego sportu - dodaje Włodzimierz Wysocki. - Dlatego planujemy następne spotkanie, które odbędzie się za dwa tygodnie w szerszym gronie z potencjalnymi sponsorami. W tym roku na sport przeznaczyliśmy ok. 70 proc. więcej pieniędzy niż w roku ubiegłym, ale to też mało, więc trzeba szukać wsparcia.

System finansowania sportu kwalifikowanego składa się z dwóch elementów - stypendiów sportowych, na które przeznaczono 1 mln zł i dotacji na wspieranie klubów (2,5 mln zł). Są też dodatkowe środki na nagrody dla zawodników i trenerów. Jeśli chodzi o dyscypliny sportowe, to w grach zespołowych preferowane są: piłka ręczna, piłka nożna i koszykówka. Natomiast w sportach indywidualnych: lekkoatletyka, pływanie i sporty motocyklowe. Obie te grupy dostaną po połowie, czyli po 1,250 tys zł. - Niestety, mamy problem z SPR - mówi Włodzimierz Wysocki. - Po kontroli okazało się, że klub wykorzystał środki z ubiegłorocznej dotacji niezgodnie z przeznaczeniem. Chodzi o 17 tys. zł, które miało być przeznaczone na zapłacenie podatków, ale SPR tego nie zrobił. Wywołało to poważne konsekwencje, bo klub być może będzie musiał zwrócić te pieniądze i zostanie pozbawiony dotacji przez trzy lata. Szkoda, gdyż mistrzynie Polski są wiodącym klubem w naszym mieście. - Każdy popełnia błędy, po prostu nie dopilnowaliśmy tej sprawy - przyznaje Andrzej Wilczek, prezes SPR. - Nie mamy jednak armii urzędników i pomyłki się zdarzają. Myślę jednak, że można to było inaczej zinterpretować. Dotacje z miasta to 15-20 proc. budżetu klubu. Zresztą, z tych samych przyczyn najprawdopodobniej nie dostaniemy też wsparcia z urzędu marszałkowskiego. Trudno, musimy sobie jakoś poradzić, bo przecież nie możemy pozostać bez środków.

Niezwykle istotną sprawą jest zsynchronizowanie działań wspierających sport - miasta i urzędu marszałkowskiego. - Nie można traktować Lublina jak jakiejś enklawy - twierdzi Włodzimierz Wysocki. - Dostajemy sygnały, że wsparcie ze strony marszałka jest niewystarczające. Powinniśmy się wzajemnie uzupełniać, wypracować wspólną strategię.

Odrębną sprawą jest bardzo późne kierowanie pieniędzy do klubów. Już niedługo minie pół roku, a dotacji na sport kwalifikowany nie ma. - To prawda, ale naszym zamiarem jest, aby w przyszłym roku podział środków był dokonany już w styczniu - zapowiada wiceprezydent.

- Chciałbym znać skalę potrzeb klubów, bo są firmy chętne do wsparcia sportu - dowodzi Krzysztof Żuk. - Na razie staram się mówić oględnie, ale deklaruję, że wraz z prezydentem będziemy szukali sponsorów.