Sport.pl

Pożegnanie z Groclinem

Szampan z pucharu ekstraklasy, ?piątka? przybita z każdym piłkarzem Dyskobolii, troszkę łez i cztery ładne gole strzelone wicemistrzowi Polski - tak wyglądało pożegnanie z wielką piłką w Grodzisku Wlkp.
Po czwartkowym spotkaniu właściciela Groclinu Zbigniewa Drzymały i prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza klamka w zasadzie zapadła - w nowym sezonie nie będzie już ekstraklasy w Grodzisku. I choć nikt z Groclinu nie chciał oficjalnie mówić o tym, co dalej z piłką w wielkopolskim miasteczku (- Będę się zastanawiał w poniedziałek - twierdził trener Jacek Zieliński), kibice wiedzieli swoje. - To już koniec. Ale na III ligę też przyjdziemy - mówili.

Pożegnanie - czyli finał Pucharu Ekstraklasy - wypadło okazale. Ukontentowani zdobyciem Pucharu Polski piłkarze Legii, zanim się dobrze rozgrzali, już przegrywali 0:2. Pierwszego gola strzelił im rodowity warszawiak Piotr Rocki, który po strzale zdjął koszulkę i zrobił dawno niewidziany gest dyskobola. Nie dał sędziemu wyjścia - ten z uśmiechem pokazał mu żółtą kartkę, którą Rocki przyjął z pokłonem. Chwilę później na bramkę Wojciecha Skaby strzelał Jarosław Lato. I trafił - co gol, to ładniejszy. Po półgodzinie było już w zasadzie po meczu, gdy do bramki Legii trafił Adrian Sikora.

W drugiej połowie rozpoczęły się w zasadzie obchody pożegnania z futbolem. Najpierw trener Zieliński ściągnął z boiska Rockiego. Ulubieniec grodziskiej publiczności dostał owacje na stojąco, a schodząc z boiska, jeszcze raz zaprezentował dyskobola. Wreszcie w 71. min doszło do zmiany bramkarza. Sebastian Przyrowski, który w Grodzisku spędził sześć lat, zbiegając do linii bocznej, walił pięścią w herb Dyskobolii, pokazując, że ma ją w sercu. Ale nie tylko on w tej zmianie dostał potężne brawa. Ten, który wchodził za niego, Dariusz Brzostowski, to jeszcze większy symbol grodziskiego klubu, choć rozegrał tylko trzy mecze w ekstraklasie. Przez lata był jedynym miejscowym w pierwszym zespole, i po przeprowadzce Groclinu na Dolny Śląsk będzie pewnie jedynym, który pozostanie w Dyskobolii - już tej trzecioligowej. Ta zmiana miała więc wymiar symboliczny, ale od takiej interpretacji odżegnywał się trener Zieliński. - Sebastian Przyrowski miał kontuzję, już w trakcie rozgrzewki jego udział w meczu nie był pewny. Skoro wynik był pewny, nie było sensu ryzykować zdrowia Sebastiana - mówił po meczu, kiedy emocje już opadły.

Ale wcześniej te emocje dały się we znaki wielu. Kilku piłkarzy, którzy w Grodzisku spędzili najlepsze lata swojej kariery, nie było w stanie ukryć łez. Zespół kolędował z pucharem wzdłuż trybun, najdłużej piątki z kibicami przybijał Rocki, który jako ostatni zszedł z boiska. - Dziękuję kibicom. Spędziłem tu piękne lata - mówił wzruszony.

Dyskobolia Grodzisk Wlkp. - Legia Warszawa 4:1

Bramki: 1:0 Rocki (3.), 2:0 Lato (13.), 3:0 Sikora (30.), 4:0 Sikora (65.), 4:1 Vuković (90+2.)

DYSKOBOLIA: Przyrowski (71. Brzostowski) - Mynar, Jodłowiec, Kumbev, Telichowski Ż - Sokołowski, Świerczewski (16. Muszalik), Majewski (76. Ivanovski), Lato - Sikora, Rocki Ż (60. Ciarkowski).

LEGIA: Skaba - Rzeźniczak, Szala, Astiz (57. Wysocki), Choto Ż (46. Smoliński), Kiełbowicz - Radović, Ekwueme (46. Vuković), Borysiuk (46. Chinyama), Rybus - Grzelak.

Sędziował Hubert Siejewicz z Białegostoku

Widzów: 3 tys.