Parada sezonu Kuszczaka: Koledzy żartowali - czemu nie łapałem?

- Z każdą taką interwencją nabieram pewności i wiary w swoje umiejętności. Choć tej nigdy mi nie brakowało... - mówi w specjalnym wywiadzie dla Sport.pl Tomasz Kuszczak. Dziennik "Daily Mail" wybrał jego zagranie "interwencją sezonu".
Kuszczak sprawcą interwencji sezonu

Polski bramkarz Manchesteru United został wyróżniony w ten sposób już po raz drugi.

Robert Błoński: "Daily Mail" wybrał pana paradę z meczu z Birmingham "interwencją roku". Po strzale piłki dotknął Rio Ferdinand, odbił ją pan już niemal leżąc, instynktownie. Podziękował pan koledze z drużyny?

Tomasz Kuszczak: - Nie jestem facetem, który idzie do szatni i mówi: "Patrzcie, wybrali moją paradę interwencją sezonu". Ale było w szatni trochę śmiechu. Koledzy żartowali, że nagrodę dostał rezerwowy, że mi się nie należy. A inni jeszcze powiedzieli, że powinienem tę piłkę złapać, a nie wybijać na rzut rożny... Takie tam piłkarskie "bla, bla, bla". Ale to wyróżnienie to kolejny dowód, że nie marnuję tutaj czasu.

Kiedy pan jest na boisku i broni w nieprawdopodobnej sytuacji, od raz wie, że dokonał czegoś wyjątkowego?

- Najfajniejsza jest świadomość, że pomagam drużynie. Ale nie rozpamiętuję tego zagrania w nieskończoność. Emocje są, zawsze jest chwila spełnienia, satysfakcji. Z każdą taką interwencją nabieram pewności i wiary w swoje umiejętności. Choć tej nigdy mi nie brakowało (śmiech). Sytuacja o której mówimy, łatwa nie była. Takie piłki albo się odbija albo nie. Dodatkowym utrudnieniem był rykoszet, który zmienił lot piłki. Miałem mniej czasu niż na mrugnięcie okiem.

Dwa lata temu był pan bohaterem West Bromwich. Obronił pan nieprawdopodobny strzał z trzech metrów, a BBC nagrodziła to tytułem "parada sezonu". Pamięta pan to jeszcze?

- Jasne, wiele razy ją oglądałem. To było coś wyjątkowego, sytuacja była beznadziejna. Chciałbym takich parad robić więcej, dlatego muszę grać. Nabiorę pewności, szybkości, umiejętności reakcji. W tym sezonie to była huśtawka: trochę grałem, potem długo siedziałem i tak cały czas. Trudno w takiej sytuacji utrzymać dyspozycję. Żeby robić takie parady, trzeba mieć ciągłość grania.



Cała rozmowa z Kuszczakiem - w poniedziałek w "Gazecie Sport".