ŁKS: bez stadionu i bez licencji?

Jeśli PZPN nie przedłuży terminu dostarczania dokumentów, ŁKS może nie dostać licencji na przyszły sezon. Przyczyną jest brak porozumienia w sprawie stadionu - klub wciąż nie podpisał umowy z MOSiR.
Wydawało się, że po czwartkowym spotkaniu w urzędzie miasta, w którym wzięli udział Jarosław Wojcieszek, wiceprezydent Łodzi, Dariusz Gałązka, dyrektor MOSiR, i Andrzej Pożarlik, prezes ŁKS SSA, kompromis jest już bardzo bliski. Szefowie klubu spodziewali się, że władze miasta umorzą 350 tys. zł zadłużenia, tymczasem miasto zgodziło się tylko rozłożyć całą kwotę na sześć rat, które należy spłacić do końca roku. Gwarancją miał być weksel oraz cesja praw do pieniędzy za transmisje telewizyjne.

- Na takie warunki nie mogliśmy się zgodzić - twierdzi kategorycznie Jarosław Bielski, członek zarządu spółki. - Chcemy spotkać się z Jerzym Kropiwnickim, aby osobiście zapoznać prezydenta Łodzi z naszą sytuacją.

Do rozmów może dojść dopiero w przyszłym tygodniu, czyli już po terminie dostarczenia brakujących dokumentów do działu licencji przy PZPN. Co to oznacza? Brak stadionu, na którym można rozgrywać mecze ligowe, może spowodować, że ŁKS zostanie karnie zdegradowany do II ligi.

Na szczęście szefowie ŁKS SSA w terminie dostarczyli brakujące dokumenty z Urzędu Skarbowego oraz Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. - Mam nadzieję, że PZPN poczeka kilka dni i pochopnie nie podejmie niekorzystnej dla nas decyzji - dodaje Bielski.

Tymczasem piłkarze i trenerzy pojechali do Lubartowa, aby wziąć udział w obchodach 85-lecia IV-ligowego Lewarta. Wczoraj ełkaesiacy spotkali się z miejscowymi kibicami, a dziś rozegrają spotkanie towarzyskie. Przed nim odbędzie się licytacja koszulki ŁKS, a dochód z festynu zostanie przekazany dla Stowarzyszenia Hospicjum św. Anny w Lubartowie.

Dzień później część zawodników pojedzie do Dębicy, gdzie odbędzie się podobny festyn, którego organizatorem jest Mateusz Borek, komentator telewizyjny. Dlatego odwołano zaplanowane na niedzielę uroczyste zakończenie sezonu w klubie z al. Unii. - Spotkamy się więc na grillu dopiero po wakacjach - zapowiada trener Marek Chojnacki.

Na pierwszych zajęciach przed nowym sezonem zawodnicy pojawią się 19 czerwca, a pod koniec miesiąca pojadą na 12-dniowe zgrupowanie do Gutowa Małego. - Znamy ośrodek doskonale, dlatego właśnie tam postanowiliśmy kolejny raz szlifować formę przed ligą - tłumaczy Chojnacki. W planach szkoleniowca jest też rozegranie kilku spotkań kontrolnych. - Zależy nam na sparingach z wymagającymi rywalami, ale na razie za wcześnie, aby powiedzieć o nich coś konkretnego.

Nie wiadomo jeszcze, czy wszyscy zawodnicy pozostaną w klubie. Najbliżej odejścia są Tomasz Kłos i Łukasz Madej, którym skończył się kontrakty. Nie wiadomo, czy w klubie zostaną Sebastian Mila i Ensar Arifović. Pierwszego należy wykupić z norweskiego pierwszoligowca - Valerengi Oslo, a Bośniak szuka nowego pracodawcy.

Trener Chojnacki ma swoją listę kandydatów do gry. Na pierwszym miejscu jest Marcin Zając, który wczoraj nie przedłużył kontraktu z Lechem Poznań. - Cały czas kusimy Zająca - zdradza jeden z działaczy.