Pogoni grozi zamknięcie stadionu

Wydział dyscypliny ZZPN ostrzegł klub, że przez najbliższe trzy mecze wnikliwie będą obserwowani kibice i ich zachowanie
Podczas meczu derbowego Pogoni ze Stalą "kibice" portowców wywiesili na płocie obraźliwy napis pod adresem Pawła Drumlaka. Były wychowanek Stali i piłkarz Pogoni przymierzany jest do gry w szczecińskiej ekipie. Jeśli nie już w końcówce tego sezonu, to może w nowym w II lidze. Tyle że jego powrotowi sprzeciwia się część fanów. Powód? Drumlak grał w znienawidzonej Cracovii Kraków.

- Nie zamknąłem tematu Pogoni, ale czekam na konkrety w rozmowach. Z napisami jest różnie, bo jak były sukcesy, to część osób też była niezadowolona. Ja inaczej stawiam sprawę - zmuszono mnie do odejścia z Pogoni. Sam nie chciałem - mówił wczoraj Drumlak.

Dlaczego jednak organizatorzy spotkania dopuścili, by obraźliwy napis wisiał przez cały mecz? W ten sposób sami siebie narazili na kary ze strony Zachodniopomorskiego Związku Piłki Nożnej.

- Odpowiem jako spiker tego meczu - zaznacza Adam Wosik, rzecznik prasowy Pogoni. - W czasie gry przepisy zobowiązują mnie, by tylko informować publiczność o kartkach czy zmianach. Wszystko inne mogę mówić tylko za zgodą kierownika ds. bezpieczeństwa. Interweniować mógł obserwator lub delegat, ale słyszałem, że tego nie zrobili.

To Pogoń jest organizatorem spotkań w Szczecinie i to ona odpowiada za bezpieczeństwo na obiekcie i zachowanie swoich kibiców. Reakcji ze strony klubu nie było.

- Dla mnie problemu nie ma, bo klub nie jest przeciwny Pawłowi. Kibice mają prawo do oceny, ale nie może to zagrażać bezpieczeństwu. Przedstawiciele ochrony i policji doszli do wniosku, że napis nie jest zagrożeniem dla meczu - wyjaśnia Mariusz Kotkowski, odpowiedzialny w Pogoni za bezpieczeństwo. - Podjęcie interwencji mogłoby skończyć się gorszymi wydarzeniami. Policja już wcześniej podejmowała takie kroki i były zamieszki. Teraz tego uniknęliśmy. Po co rozstrząsać ten temat? Jakbym to ja decydował, to nie dopuściłbym do zlikwidowania zasieków, bo nasi kibice już to wykorzystali. Z Darzborem kilku przeskoczyło przez płot i musieliśmy płacić 1,5 tys. zł.

Arbitrem głównym derbów był Dariusz Królikowski, który jest jednocześnie dyrektorem biura ZZPN. Też nie przerwał spotkania.

- Wydarzenia poza boiskiem obserwuje delegat, od niego nie dostałem sygnału, by przerwać mecz i nakazać zdjąć napis - mówi Królikowski.

Piłkarscy kibole w Polsce rozrabiają, a kluby niewiele robią, by sobie z problemem poradzić. PZPN walczy jedynie karami za obraźliwe napisy czy złe zachowanie.

- Nic nie wiemy o jakichkolwiek krokach ZZPN wobec nas - mówił w południe Kotkowski.

Kotkowski nie wiedział jeszcze, że związek zajął się tematem. Działacze obradowali w czwartkowy wieczór i dopiero w piątkowe popołudnie mieli poinformować Pogoń o karze.

- Według naszej wiedzy delegat zwrócił się do organizatorów o usunięcie napisu, ale interwencji nie podjęto, bo bano się o ekscesy - opisuje Wiesław Czyż, szef wydziału dyscypliny ZZPN. - Nie mieliśmy jednak wątpliwości, że napis był obraźliwy, i w związku z tym postanowiliśmy wydać ostrzeżenie dla klubu. Jeśli w trzech najbliższych meczach sytuacja się powtórzy - zamkniemy stadion. Nie możemy już karać finansowo, bo trzy razy już to zrobiliśmy.

Teraz działacze Pogoni muszą wzmóc czujność, by nieodpowiedzialni kibole nie doprowadzili do zamknięcia obiektu. Nie oznacza to, że dla uspokojenia nastrojów zapomniano o Drumlaku.

- Z Pawłem chcemy porozmawiać i oczekiwać będziemy jakiegoś ruchu w stosunku do kibiców. Są nieporozumienia na linii kibice - Paweł i my nie możemy strzelać sobie samobója. Ja uważam, że zawodnik mógłby nam pomóc w lidze i barażach - dodaje Robert Dymkowski, odpowiedzialny za transfery w Pogoni.

KOMENTARZ

Kto rządzi Pogonią? Kibice czy działacze? Sprawa Pawła Drumlaka może dać nam odpowiedź. Biorąc pod uwagę aspekt sportowy, nie dziwię się trenerowi Kurasowi i dyrektorowi Dymkowskiemu, że chcą mieć Pawła w składzie. Sam piłkarz też chce. To dobry zawodnik i na pewno przyda się w marszu Pogoni do elity. Z drugiej strony - sporo fanów ma żal do zawodnika, że wyrzucony z klubu poszedł grać do Cracovii. Kibice mają prawo do wyrażania swoich opinii, nawet używając mocnych słów. Tę sprawę można jednak zakończyć organizując spotkanie stron, tym bardziej że "nierozsądne wybory" wybaczono innym zawodnikom.

Źle będzie za to wyglądać Pogoń, jeśli ugnie się przed grupą kiboli i zrezygnuje z Drumlaka. Nie próbując zdjąć napisu z płotu - ugięli się po raz pierwszy i narazili na kary. Jeśli nikt nie pokaże fanom, kto rządzi w klubie - ci poczują się pewnie i będą to w przyszłości wykorzystywać. I żadne zasieki czy wysokie płoty nie uchronią Dumy Pomorza przez karami.

Jakub Lisowski