Widzew szuka trenera i żegna piłkarzy

O tym, którzy piłkarze zostaną, a którzy odejdą z Widzewa, dowiemy się najwcześniej w czerwcu. Nowy trener drużyny ma być za to wybrany jeszcze w maju
Wczoraj widzewiacy trenowali po raz pierwszy od sobotniego meczu z Górnikiem Zabrze, którym zakończyli pierwszoligowe rozgrywki. Przez kolejne dni mieli tylko odnowę biologiczną oraz testy wydolnościowe i szybkościowe. Zajęcia prowadzili Rafał Pawlak i Piotr Stokowiec, czyli asystenci dotychczasowego trenera Janusza Wójcika. I tak ma być do piątku, kiedy piłkarze będą ćwiczyć po raz ostatni przed urlopami. - Na pewno w najbliższych dniach nie zdecydujemy, kto poprowadzi drużynę w przyszłym sezonie - zapewnia Bogusław Sosnowski, prezes zarządu Widzewa. - Nowy szkoleniowiec musi pasować do strategii klubu, którą cały czas dostosowujemy do okoliczności. Odwołaliśmy się przecież od kary degradacji i wciąż nie wiemy na pewno, w której lidze będziemy grać. W trzeciej lidze potrzebny jest inny trener niż w drugiej. Myślę, że decyzję podejmiemy przed końcem maja.

A co z piłkarzami? Po treningu widzewiacy spotkali się z Grzegorzem Bakalarczykiem, wiceprezesem odpowiedzialnym za sprawy sportowe. - Rzeczywiście każdy z osobna rozmawiał z prezesem - przyznaje Adrian Budka, kapitan Widzewa. - Z tego, co wiem, to chyba nikt na pewno nie zadeklarował, że zostaje lub że odchodzi. Myślę, że potrzeba jeszcze trochę czasu na zastanowienie, tym bardziej, że tak naprawdę nie wiadomo, co nas czeka.

Budka, który ma jeszcze roczny kontrakt, twierdzi, że nie wie nadal, co dalej z jego karierą. - Nie mam żadnych ofert i szczerze mówiąc, sam nie rozglądam się za nową drużyną. Spotkamy się za około dwa tygodnie i na pewno będziemy wiedzieć, na czym stoimy.

Czy zostanie w trzeciej lidze? - Nie wiem - mówi tylko.

W podobnym tonie wypowiada się właściwie każdy z piłkarzy. Stefano Napoleoni: - W czwartek mam samolot do Rzymu. Lecę do domu odpocząć i spędzić urlop z rodziną. A co dalej? Jeszcze nie wiem. Jestem piłkarzem Widzewa, mam dwuletni kontrakt.

Włoch przyznaje jednak, że nie jest zadowolony z perspektywy gry w trzeciej lidze. - Wspaniale czuję się w Widzewie, uwielbiam grać dla tych kibiców. Bardzo podoba mi się też miasto i nigdy nie było inaczej. Naprawdę nie mam na co narzekać - mówi. - Ale mam też swoje marzenia. Jeszcze nie tak dawno byłem juniorem we Włoszech, potem trafiłem do Łodzi i grałem w pierwszej lidze. To mój pierwszy kontakt z zawodową piłką. I z pewnością krok do przodu. Chcę robić kolejne, grać w coraz lepszych drużynach, rozwijać się. Gdybym teraz miał występować w trzeciej lidze, to na pewno bym się cofnął, i to bardzo. Muszę się nad tym wszystkim zastanowić.

Widzewiacy będą trenować (chociaż oczywiście w okrojonym składzie) tylko do piątku. Na kolejnych zajęciach spotkają się już 3 czerwca. Pewnie nie wszyscy zjawią się na zbiórce, bo nie jest tajemnicą, że działacze podziękują niektórym piłkarzom. Na pewno nie zostaną przedłużone kończące się w czerwcu umowy m.in. z Saszą Bogunoviciem i Robertem Kłosem, a być może również ze Sławomirem Szeligą.

Są też tacy zawodnicy, którzy sami chcą odejść. Ale w kilku przypadkach nie będzie to takie proste, bo jak udało nam się dowiedzieć, mimo spadku Widzewa z ekstraklasy ceny za piłkarzy są wysokie. Nieoficjalnie wiadomo, że za bramkarza Bartosza Fabiniaka klub żąda ponad milion euro, a za Tomasza Lisowskiego niewiele mniej.

Nie wiadomo też na razie, jak będą wyglądały przygotowania Widzewa do nowego sezonu. Drużyna miała jechać na zgrupowanie pod Londyn i rozegrać tam kilka sparingów z mocnymi drużynami angielskimi. Po spadku i degradacji to już raczej nieaktualne.