Magda woli trenować z chłopakami

PODNOSZENIE CIĘŻARÓW. W Siedlcach są same dziewczyny i nie jest dobrze. Zwłaszcza teraz przed igrzyskami, kiedy nie wiadomo, która z nas pojedzie i jest zawiść oraz zazdrość o wyniki. Odczułam to zwłaszcza po zdobyciu tego brązowego medalu - mówi Magdalena Ufnal, zawodniczka Budowlanych Opole, brązowa medalistka mistrzostw Europy
- Trudno powiedzieć, jakie mam szanse na występ w Pekinie. Polska może wystawić cztery zawodniczki, a walczy nas osiem. Zadecyduje więc aktualna forma i trener kadry. Nie ulega wątpliwości, że walka będzie bardzo zacięta - przyznaje opolanka.

Kobieta ze sztangą

Podnoszenie ciężarów kojarzy się raczej z mężczyznami niż kobietami, choć sztanga pań od lat zdobywa coraz większe zainteresowanie i uznanie na arenie międzynarodowej. Trzecia sztangistka Europy w najcięższej kobiecej kategorii + 75 kg pochodzi z Gródka koło Hrubieszowa i to właśnie w tamtejszej Unii rozpoczęła się jej przygoda ze sztangą. - W szkole podstawowej trenowałam lekką atletykę, ze względu na swoje gabaryty pchałam kulą, trochę rzucałam oszczepem, ale to była typowa amatorka - opowiada.

Po skończeniu podstawówki przeniosła się do Hrubieszowa, aby kontynuować naukę w Zespole Szkół Mechanizacji Rolnictwa. Tam po raz pierwszy zetknęła się z ciężarami. - Trener wypatrzył mnie na lekcji WF-u. Zobaczył dziewczynkę o dużych gabarytach i zaciągnął na siłownie - śmieje się Ufnal. - Na początku nie chciałam dźwigać, a poza tym chodzili tam sami chłopcy i trochę się wstydziłam - przyznaje.

Agata to dla mnie prawie Bóg

Ufnal przyznaje, że natchnieniem dla niej była Agata Wróbel. - W 2000 roku podczas Igrzysk Olimpijskich w Sydney, kiedy nie miałam jeszcze żadnego pojęcia o ciężarach, tak się złożyło, że oglądałam przypadkiem starty Wróbel i Szymona Kołeckiego. To było dla mnie wspaniałe przeżycie, więc chyba ciężary to było jednak przeznaczenie - śmieje się. Po latach wspomina, że zwłaszcza start Wróbel zapadł jej szczególnie w pamięci. - Agata jest dla mnie prawdziwym wzorem sportowca i nie tylko. To wielka zawodniczka i bardzo dobry człowiek, a osobiście dla mnie prawie Bóg - śmieje się jej następczyni w kadrze. - Nawet nie przypuszczałam, że w przyszłości będę miała okazję trenować na tym samym pomoście.

Budowlani to najlepszy klub

Z Hrubieszowa 18-letnia sztangistka przeniosła się do Opola, tym razem także zadecydował przypadek. - W Hrubieszowie nie było zbytnio warunków do treningów, moje wyniki były słabe, nie miałam żadnego stypendium, właściwie robiłam to sama dla siebie. Wtedy Pan Marek Gołąb powiedział mi, że jest w Opolu taki klub, w którym mogłabym się rozwijać - wspomina. W Budowlanych spędziła dwa lata, a później przeniosła się do Ośrodka Przygotowań Olimpijskich w Siedlcach, gdzie trenuje do dziś.

- Ale nadal pozostałam zawodniczką Budowlanych - zastrzega pośpiesznie. - Jestem bardzo wdzięczna trenerom Ryszardowi Szewczykowi i Bolesławowi Kardeli, tylko im zawdzięczam to, że jeszcze dźwigam. Chyba nigdzie w Polsce nie dba się o zawodnika tak jak tutaj, są świetne warunki, dostałam stypendium sportowe, a co najważniejsze zawsze - mogę tu przyjechać i liczyć na wsparcie, bo gdzie indziej różnie z tym bywa - mówi.

Poza ciężarami w Siedlcach uczy się także w Szkole Ochrony Osób i Mienia, a w wolnym czasie, którego jak podkreśla nie ma zbyt wiele, lubi słuchać muzyki i czytać książki. - O imprezach nie ma nawet mowy - dodaje.

Wolę trenować z chłopakami

Choć na początku treningi z chłopakami były krępujące, dziś Ufnal przyznaje bez zastanowienia, że woli jednak trenować z nimi. - W Siedlcach są same dziewczyny i nie jest dobrze. Zwłaszcza teraz przed igrzyskami, kiedy nie wiadomo, która z nas pojedzie i jest zawiść oraz zazdrość o wyniki. Odczułam to zwłaszcza po zdobyciu tego brązowego medalu - stwierdza. - Wśród chłopaków jest lepiej, oni mobilizują do wysiłku, nakręcają do ciężkiej pracy. Kiedy jestem już zmęczona, mówią: Magda, dasz radę. Wolę trenować z nimi - kończy.