Zagłębie: albo karać do końca albo abolicja

W przededniu nadzwyczajnego zjazdu PZPN poświęconemu korupcji w polskim futbolu działacze klubu z Sosnowca przypomnieli, że osoby, które nakręcały ten proceder wciąż są bezkarne. Jako przykład wymienili Daniela Treścińskiego, który wygrał sprawę o przywrócenie go do pracy w klubie!
W niedzielę zapadnie ostateczna decyzja, jaką karę poniesie Zagłębie za grzechy osób, które pracowały w klubie, gdy toczył się korupcyjny proceder. Na dziś jest to kara degradacji o jedną klasę, cztery minusowe punkty na starcie nowego sezonu i 50 tysięcy złotych grzywny.

- Jesteśmy za karaniem, ale do końca. Tymczasem coraz głośniej słychać, że Zagłębie i Widzew zgaszą światło i kolejnych karnych degradacji nie będzie - mówi prezes Paweł Hytry, który zdradził, że w ostatnich tygodniach analizował przynajmniej sześć projektów pomysłów na walkę z korupcją. - Różnią się, ale jedno stwierdzenie zawsze się powtarza - "karać ludzi" - dodał.

Działacze Zagłębia popierają ten zapis, tym bardziej, że kilka dni temu do klubu przyszedł były piłkarz Daniel Treściński z prośbą o przywrócenie do pracy. Przypomnijmy, że Zagłębie rozwiązało kontrakt z Treścińskim, po tym, gdy okazało się, że jego nazwisko znajduje się w materiałach prokuratury dotyczących korupcji w Zagłębiu. Treściński dysponuje już pomyślną dla siebie decyzją sądu pierwszej instancji. - To jest paranoja - irytuje się Hytry.

- Będziemy apelować - wzdycha Wojciech Kubisa, mecenas, który współpracuje z sosnowieckim klubem. - Formalnie to Treściński nie jest przecież skazany prawomocnym wyrokiem. Do pracy w klubie już raczej nie wróci, bo z tego, co wiem, to właśnie kończy mu się kontrakt. Może jednak domagać się odszkodowania - mówi. - Z drugiej strony dziwię się wrocławskiej prokuraturze dlaczego nie kieruje wniosków do sądu w sprawie osób, które wymienia w dokumentach. Na co czeka? Aż wyłapie wszystkich? To potrwa i 50 lat! - dodaje Kubisa.

Obecni działacze powtarzają, że oni, jak i klub, miasto i kibice odpowiadają za grzechy, których nie popełnili. Przypominają Mariusza Ujka (też brał udział w korupcji), który po środowym meczu z GKS-em Bełchatów (naciskał działaczy, by dostał szansę gry) pytany o obelgi kibiców, stwierdził, że "ich rozgrzesza". - Ci ludzie śmieją nam się w twarz - denerwuje się Krzysztof Szatan, właściciel klubu.

Zagłębie wsparły też władze miasta, które wystosowały apel władz samorządowych do ministra sportu Mirosława Drzewieckiego i prezesa PZPN Michała Listkiewicza. - Tak, jestem za abolicją [w apelu nie ma takiej sugestii, jest prośba o "mądre rozwiązanie" - przyp.red.]. Sprawa była i trudno ją rozgrzeszyć. Kara powinna jednak przede wszystkim dotknąć ludzi, którzy stali za tym procederem. Trzeba ich wyeliminować ze środowiska - podkreśla Zbigniew Jaskierna, wiceprezydent miasta.

Własny apel wystosowali też kibice, którzy przypomnieli wczoraj, że "piłka to ich miłość i religia".

Szatan: - Graliśmy w ekstraklasie z korupcyjnym piętnem. To była śmierć na raty. Piłkarze, których usunęliśmy z klubu za udział w korupcji grają teraz w najlepsze w innych drużynach. Gdzie tu sprawiedliwość?

Tomasz Łuczywek, kapitan Zagłębia: - Nie udźwignęliśmy ciężaru gry ze świadomością, że po sezonie i tak spadamy. Kto myśli, że to żaden problem niech spojrzy na Widzew. Do czasu, gdy nie dotyczyła ich kara za korupcję, prezentowali się dobrze, gdy zostali zdegradowani, to polecieli na łeb na szyję.

Działacze Zagłębia wrócili też do sprawy niedawnego meczu z ŁKS-em (1:3). Po tamtym spotkaniu bukmacherzy poinformowali Wydział Dyscypliny, że przypuszczają, że wynik meczu mógł być ustawiony. Te obawy podzielił Robert Zawłocki - były już wiceprzewodniczący WD - który zapowiedział, że sprawą zajmie się prokuratura. - I co? I nic! Wysłaliśmy w tej sprawie otwarty list do WD. Bez odpowiedzi. Pan Zawłocki rozdmuchał tę sprawę, gdy jeszcze mieliśmy szansę na utrzymanie w lidze. Pamiętam, jak piłkarze podchodzili do mnie jeden po drugim i pytali, czy to prawda. Jak oni mogli myśleć o grze - przypomniał Hytry.

- Ta sprawa to już materiał na oddzielne opowiadanie. Jak można takie rzeczy opowiadać!? Gdzie tu logika? Dlaczego nikt nie zajął się ostatnim meczem Zagłębia w Łodzi? Zwycięstwo z Widzewem to dopiero była niespodzianka. Bukmacherzy nie dzwonili do PZPN? - irytuje się Kubisa.