Słabo nudno i bez emocji

Piłkarze PGE GKS Bełchatów tylko zremisowali ze zdegradowanym do trzeciej ligi Zagłębiem Sosnowiec.
Mariusz Ujek nie będzie mile wspominał powrotu do Sosnowca. Od samego początku spotkania kibice gospodarzy wyzywali od najgorszych byłego piłkarza swojej drużyny. Zaś kiedy zawodnicy schodzili do szatni, w stronę Ujka z trybun poleciały monety. Na szczęście bełchatowianin nie dał się sprowokować.

Sam mecz był mało ciekawy, ale zespołem, który częściej utrzymywał się przy piłce, byli goście. Najlepszą sytuację do zdobycia gola podopieczni trenera Jana Złomańczuka mieli w 15 min. W polu karnym piłka trafiła do Carlo Costly'ego, a ten z ośmiu metrów nie trafił w bramkę. Po zmarnowanej sytuacji, PGE GKS wciąż był lepszą drużyną. Mimo to nie potrafił stworzyć kolejnej stuprocentowej sytuacji do zdobycia gola.

W drugiej połowie obraz gry niewiele się zmienił. Spotkanie stało na bardzo słabym poziomie. Najlepszą okazję podopieczni trenera Piotra Pierścionka mieli w 60 min. Sebastian Olszar podawał do Dzenana Hosicia, a ten z bliska nie trafił czysto w piłkę i bez problemu złapał ją młody bramkarz Dominik Kisiel, który po raz drugi zagrał w ekstraklasie.

Łukasz Garguła: - Jestem załamany grą mojego zespołu i wynikiem.

- Jak nie można wygrać meczu to trzeba zrobić wszystko, żeby utrzymać remis do samego końca - podsumował Pierścionek.

Zagłębie Sosnowiec - PGE GKS 0:0

Sędziował: Artur Radziszewski z Warszawy

Widzów: 2,5 tys.

Zagłębie: Bensz - Kłoda (89. Swider), Hosić, Marek, Komorowski - Bednar, Skórski, Bodziony, Cygnar (79. Pietrzak), Olszar (70. Szwed)- Folc.

PGE GKS: D. Kisiel 3- Cecot 4, Magdoń 2, Stolarczyk 3, Michalak 2 (46. Popek 2)- Ujek 3, Strąk 2 (46. Dziedzic 2), Rachwał 3, Jarzębowski 2, Garguła 3,5- Costly 3,5 (81 Janus).