Sport.pl

Sędzia Marcin Borski: Głupio mi

Arbiter z Warszawy wypaczył wynik meczu Zagłębie - Cracovia i już w tym sezonie nie poprowadzi żadnego meczu
Waldemar Kordyl: Dlaczego wyrzucił Pan Marcina Cabaja?

Marcin Borski: Wrażenie moje i asystenta było takie, że sfrustrowany bramkarz Cracovii uderzył cieszącego się strzelca. Nie widziałem tam prowokacji. Cabaj najpierw zamachnął się nogą, a później chciał odegrać się na Iwańskim. Być może nie trafił go pięścią w twarz. Przepisy nakazują jednak karanie zawodników już za sam zamiar uderzenia.

Kamery telewizyjne pokazały zupełnie coś innego.

- Gdybym widział sytuację od strony bramki, choć jest to niewykonalne, to oceniłbym lepiej. Swoją cegiełkę dołożył zawodnik Zagłębia, który przewrócił się i udawał, że uderzono go w twarz.

Czuje się Pan oszukany?

- Bardziej zniesmaczony zachowaniem zawodników obu drużyn. Oni są profesjonalistami - w przeciwieństwie do większości sędziów. Powinni panować nad nerwami i nie urządzać tanich komedii. Przyznaję, że tego dnia nie byłem w najlepszej formie.

Nie zauważył Pan faulu Stasiaka na Dudzicu w polu karnym?

- Mamy promować sędziowanie angielskie, czyli dopuszczać do starć. Tymczasem zawodnicy przy każdym kontakcie padają jak muchy i naciągają sędziów.

A faul Sretenovicia na Pawlusińskim?

- Nie było tam podstawienia nogi. Jeżeli był faul, to taki, gdy jeden z zawodników wpadł drugiemu w tor biegu. Obaj się przewrócili. Tak się nieszczęśliwie stało, że wszystkie kontrowersyjne sytuacje zostały rozstrzygnięte na korzyść Zagłębia. Nie miałem złych zamiarów.

Sporo się jednak Panu dostało.

- Słyszałem, że zdania ekspertów były podzielone. Był rzut karny przeciwko Cracovii, ale i dwie żółte kartki dla Golińskiego. Nie popełniłem błędów z gatunku ewidentnych. Mam moment na podjęcie decyzji, jesteśmy tylko ludźmi, czasem jesteśmy zmęczeni. Robimy to w pełnym biegu, obraz nam się trzęsie. Jeśli piłkarze Cracovii czują się pokrzywdzeni, to ich przepraszam. Głupio mi.