Widzew gra w Kielcach o nadzieję

Łódzka drużyna zachowa szansę na utrzymanie, jeśli wygra w środę z Koroną. Ale to nie jedyny warunek...
Polonia Bytom, Jagiellonia Białystok i ŁKS to drużyny, które zespół z al. Piłsudskiego może jeszcze wyprzedzić. Do Polonii i Jagiellonii traci pięć punktów, do ŁKS - o jeden mniej. Warunek numer jeden, by widzewiacy wciąż mieli nadzieję na uniknięcie spadku, to wygrana w Kielcach i w sobotę z Górnikiem Zabrze. Numer dwa - to korzystne wyniki rywali. Aby Widzew wyprzedził Jagiellonię, drużyna z Białegostoku może zdobyć najwyżej punkt. Tak samo jest w przypadku ŁKS. Aby na koniec sezonu być wyżej od Polonii, bytomianie muszą przegrać oba mecze.

Piłkarze drużyny z al. Piłsudskiego wciąż mają nadzieję, że wszystko skończy się dobrze. Ale szansę, by wygrać w Kielcach są bardzo małe. Korona przegrała dotychczas tylko dwa mecze na własnym stadionie, a łodzianie na wyjazdach nie zwyciężyli ani razu. Do tego Widzew jeszcze nigdy nie wygrał z Koroną w pierwszej lidze (w drugiej zresztą też). Z trzech dotychczasowych pojedynków za każdym razem górą byli kielczanie, a łodzianie nie zdobyli w tych spotkaniach nawet gola.

Na przerwanie złej passy szansę ma 18 piłkarzy, którzy już wczoraj wyjechali do Kielc. Trener Janusz Wójcik musiał zostawić w Łodzi kontuzjowanego i będącego w słabej formie Bartosza Fabiniaka, narzekających na urazy Piotra Kuklisa i Macieja Kowalczyka oraz chorego Roberta Kłosa. Do kadry nie załapał się również Sasza Bogunović. Z Koroną zagrać mogą za to Tomasz Lisowski, który wraca po pauzie za kartki, i zdrowy już Łukasz Juszkiewicz.

Jesienią Widzew przegrał w Łodzi z Koroną 0:2. Sędzią dzisiejszego meczu będzie Tomasz Mikulski z Lublina, który w tym sezonie był arbitrem w jednym spotkaniu widzewiaków. Łódzka drużyna wygrała z Jagiellonią Białystok.