ŁKS walczy z rasizmem i nienawiścią

Arkadiusz Mysona nadal nie może zagrać w meczach ligowych - Komisja Ligi Ekstraklasy S.A. podtrzymała wczoraj swoją wcześniejszą decyzję o zawieszeniu piłkarza ŁKS. Decyzje o karze ma podjąć jeszcze w tym tygodniu
Po derbach Łodzi obrońca ŁKS biegał po boisku w koszulce, na której znajdował się rasistowski napis. Po tym, jak opisaliśmy i pokazaliśmy to w "Gazecie", Mysona został zawieszony przez Ekstraklasę i ukarany przez klub. Wczoraj piłkarz w obecności Andrzeja Pożarlika, prezesa ŁKS SSA, tłumaczył się w Warszawie przed Komisją Ligi. Prawdopodobnie wyjaśnienia nie przekonały członków komisji, bo postanowili podtrzymać wcześniejszą decyzję. - Potrzebujemy jeszcze trochę czasu, aby skompletować materiały - tłumaczy Adrian Skubis, rzecznik prasowy Ekstraklasy S.A. - Myślę, że podczas najbliższego posiedzenia 8 maja zostanie ogłoszona ostateczna decyzja.

Oznacza to, że Mysona nie będzie mógł zagrać w środkowym spotkaniu z Ruchem Chorzów. Mało prawdopodobne jest, by wystąpił też przeciwko Lechowi Poznań w ostatniej kolejce sezonu.

Pożarlik podkreśla, że klub jest oburzony skandalicznym zachowaniem Mysona, ale wierzy piłkarzowi, że koszulkę z obraźliwym napisem założył nieświadomie. - Mimo to surowo ukaraliśmy zawodnika - przypomina prezes ŁKS SSA.

Tymczasem ŁKS rozpoczyna kampanię walki z przemocą, agresją, rasizmem i nienawiścią w sporcie. Prezes Pożarlik liczy, że do akcji dołączą pozostałe kluby ekstraklasy oraz II ligi. Już w meczu z Ruchem Chorzów na stadionie przy al. Unii pojawi się 70-metrowy baner z napisem "ŁKS przeciw agresji i nienawiści". W koszulkach z nadrukiem o takiej treści wybiegną na boisko piłkarze.

"Uważamy, że każde z ligowych spotkań jest doskonałą okazją do dyskusji na temat tolerancji i walki z agresją na stadionach - pisze w specjalnym oświadczeniu zarząd ŁKS SSA. - Należy zrobić wszystko, aby ludzie uświadomili sobie, że propagowanie haseł nawołujących do agresji, nienawiści i rasizmu jest złem, z którym trzeba zdecydowanie walczyć".

Ełkaesiacy podkreślają, że walka z osobami szerzącymi nietolerancję będzie skuteczna tylko wtedy, gdy zaangażują się w nią wszystkie kluby.- Niech piłka nożna na stadionie wyzwala tylko pozytywne emocje - apelują. Ich zadaniem nie jest to problem wyłącznie ŁKS. - Na derbach Łodzi flagę z gwiazdą Dawida połączoną z nazwą ŁKS zaprezentowali kibice Widzewa, a w Krakowie nasz zespół pożegnały antysemickie okrzyki fanów Wisły - mówi Pożarlik. - To uświadamia skalę problemu, z którym musi zmierzyć się środowisko piłkarskie.

Pożarlik planuje zwołać ogólnołódzkie forum z udziałem kibiców ŁKS i Widzewa oraz działaczy obu klubów, aby znaleźć receptę na to, jak zapobiegać podobnym skandalicznym zdarzeniom.

Natomiast według Bartosz Króla, rzecznika prasowego ŁKS SSA, klub ma w planach także spotkania z kibicami oraz nawiązanie współpracy ze szkołami i domami dziecka, jak i też z podopiecznymi ośrodków penitencjarnych.

Mysona: Wygłupiłem się

Po ujawnieniu sprawy przez "Gazetę" Mysona twierdził, że w koszulce z obraźliwym napisem widzieli go działacze Widzewa. - Przeprosiłem ich jeszcze na stadionie - mówił.

Bogusław Sosnowski, prezes Widzewa, zapewniał jednak, że żaden z piłkarzy ŁKS nikogo z Widzewa nie przepraszał. Okazało się jednak, że piłkarza w koszulce widział Andrzej Góral, kierownik drużyny. - Po meczu Mysona schodził do budynku klubowego i szedł prosto na mnie - opowiada Góral. - Wtedy zauważyłem napis i spytałem, czy wie, co robi. Nie zareagował. Wszedł do budynku, ale po minucie wrócił i przeprosił. Powiedział, że się wygłupił.