Budowlani coraz silniejsi

Do zespołu mistrza Polski dołączyli ostatni zawodnicy zgłoszeni do rozgrywek. Wszyscy w klubie najwięcej obiecują sobie po Remusie Lungu, reprezentancie Rumunii
W klubie z ul. Górniczej w Łodzi od kilku lat cel jest jeden - złoty medal. Ale po rundzie jesiennej nastroje nie były najlepsze, ponieważ drużyna Blach Pruszyński Budowlanych przegrała z najgroźniejszym rywalem - Arką Gdynia - i zajmowała drugie miejsce w tabeli ekstraklasy. Ale po 16 kolejce podopieczni trenera Ryszarda Wiejskiego są na pierwszej pozycji, a gdynian wyprzedzają ośmioma punktami. Tyle tylko, że Arka ma jeden mecz mniej.

W sobotę Budowlani rozpoczęli rywalizację z najsilniejszymi przeciwnikami i... stracili pierwsze punkty w rundzie wiosennej. Zremisowali bowiem w Gdańsku z Lechią. Mieli jednak szczęście, bo - jak już informowaliśmy - Arka przegrała z Folcem Warszawa. - W przyszłą sobotę czeka nas mecz z Folcem, który może być dla nas najważniejszym w zasadniczej fazie - mówi Marcin Chudzik, menedżer klubu.

Prawdopodobnie łódzki zespół zagra w nim w silniejszym składzie niż w Gdyni, bo od wczoraj trenują z nim dwaj nowi zawodnicy. Jeden jest znany łódzkim kibicom - to Michał Adamczewski, który karierę zaczynał w Budowlanych, a ostatnio występował w Szkocji. Jego wielkim atutem są warunki fizyczne - 201 cm wzrostu i 116 kg wagi. Adamczewski polecił trenerowi Wiejskiemu drugiego zawodnika - Remusa Lungu. - Obaj są już w Łodzi, w poniedziałek po raz pierwszy trenowali z drużyną - opowiada Marcin Chudzik.

Adamczewski i Lungu mogą bez problemów występować w rozgrywkach ligowych, bowiem zostali zgłoszeni do rozgrywek przed 15 marca. A przepisy dopuszczają sytuację, że zawodnicy będą występować w dwóch klubach.

W tym tygodniu Budowlani będą trenować w osłabionym składzie, bowiem sześciu zawodników zostało powołanych do reprezentacji Polski, która na Malcie rozegra ostatni mecz w dywizji B. Byli to Kamil Bobryk, Marek Mirosz, Krzysztof Hotowski, Tomasz Stępień, Łukasz Żórawski i Kacper Ławski. Jednak starszy z braci Miroszów musiał zostać w domu, dlatego zastąpił go kolega klubowy Piotr Karpiński. Z przyczyn osobistych na Maltę nie mógł też polecieć Michał Królikowski. To nie koniec wyjazdów, ponieważ w kadrze siódemek są Maciej Maciejewski, Tomasz Grodecki, Krzysztof Kotasa i Grzegorz Dułka.

Rozmowa z Ryszardem Wiejskim*

Jarosław Bińczyk: To Lechia jest taka silna czy Budowlani zagrali tak słabo, że tylko zremisowali?

Ryszard Wiejski: Lechia jest w tym sezonie mocniejsza niż w poprzednich latach, ale to myśmy stracili w Gdańsku punkty.

Dlaczego?

- Między innymi przez nieudolność w naszej grze. Kilka rzeczy wciąż mamy niedopracowanych. Wielu zawodników wyjeżdża na zgrupowania reprezentacji, przez co nie można normalnie trenować i wypracowywać pewnych zagrań. Teraz też sześciu pojechało na Maltę, czterech innych jest w kadrze siódemek, więc niewiele można zrobić.

Na Maltę pojechał też Krzysztof Hotowski, który z powodu kontuzji nie grał w Gdyni. Podobno jednak trener reprezentacji Tomasz Putra obiecał, że go nie wystawi.

- W tej sprawie bez komentarza.

Wracając jednak do meczu z Lechią, to czego zabrakło do zwycięstwa?

- Trzy razy przyłożyliśmy piłkę, a mogliśmy jeszcze trzy. Niestety, popełniliśmy proste błędy. Na przykład traciliśmy piłkę w polu punktowym. To niechlujstwo moich zawodników, a także pazerność na zdobywanie punktów. Przecież prowadziliśmy 15:12 i zamiast spokojnie bronić, w kontrze sędzia odgwizdał nam podanie do przodu. Poza tym uznał drop-gola, po którym Lechia prowadziła 3:0, tymczasem piłka odbiła się od słupa i wróciła na pole gry. Spiker krzyknął, że są punkty, Lechia zaczęła się cieszyć, a arbiter się tym zasugerował. Moi zawodnicy od razu mówili, że punktów nie było, ale im nie wierzyłem. Teraz wiem, że mieli rację, bo obejrzałem nagranie tej sytuacji klatka po klatce.

Ale los wam sprzyja, bo Arka przegrała drugi mecz wiosną.

- Arka jest słabsza niż jesienią, bo gra bez dwóch podstawowych zawodników: Schwichtenberga i Garkawyja. Teraz naszym najgroźniejszym rywalem jest Folc Warszawa, z którym gramy w następnej kolejce. Jeśli wygramy, będziemy w komfortowej sytuacji, bo nawet jeśli Arka wygra zaległy mecz, to będzie do nas tracić cztery punkty.

Jak spisuje się pozyskany zimą Gruzin Nikoloz Magaldadze? Początek miał nie najlepszy.

- W Gdańsku zagrał bardzo dobrze, na pewno jest wzmocnieniem zespołu. Musiało upłynąć trochę czasu zanim się zaaklimatyzował. Poza tym u siebie grał trochę inaczej niż u nas. Mogę jednak powiedzieć, że zdał egzamin.

A Lungu będzie wzmocnieniem?

- Na razie jestem po rozmowie z nim. To miły i inteligentny człowiek, który od szóstego roku życia wychowywał się we Francji. Jest bardzo dobrze wyszkolony technicznie, sprawny. Widać, że ma pojęcie o rugby, bo pytał mnie, w jaki sposób bronimy. Na pewno z nim drużyna będzie silniejsza.

Jego drużyna Domont szybko, bo już w pierwszej rundzie barażowej, odpadła z rywalizacji we francuskiej Federal 1.

- I całe szczęście, bo mógł do nas wcześniej przyjechać. Ale niestety w piątek wraca do Francji, bo od poniedziałku do środy ma egzaminy trenerskie. Chcemy załatwić, żeby skrócić je o jeden dzień. Dzwoniliśmy już tej sprawie do tej szkoły.

Jak to?

- Bo tam pracuje nasz dobry znajomy Jean Clud Skrela [były trener reprezentacji Francji, mający polskich przodków - jar]. Jest szansa, że da się coś zrobić.

*Ryszard Wiejski prowadzi drużynę Blach Pruszyński Budowlanych. W tym roku obchodzi jubileusz 40-lecia pracy trenerskiej