Warta bliżej utrzymania, Tur - spadku

Warta wygrała w Łomży 1:0 i nie jest już w strefie spadkowej. Znalazł się w niej Tur, który zmienił trenera
Strefa spadkowa to w tym sezonie pojęcie bardzo umowne. Nie wiadomo bowiem, ile zespołów spadnie z II ligi (która będzie nazywała się pierwszą). Jeśli PZPN przyjmie takie zasady jak w ubiegłym roku, z II ligi mogą spaść tylko dwa zespoły - stanie się tak, jeśli oprócz Zagłębia Sosnowiec miejsce spadkowe w ekstraklasie zajmie Widzew Łódź (obie drużyny zdegradowane za korupcję spadną wówczas o dwie klasy rozgrywkowe). Ale aby być zupełnie pewnym utrzymania, Warta musi zająć 14. miejsce. Bo kto wie, co przyjdzie do głowy uczestnikom zbliżającego się zjazdu PZPN? I właśnie to 14. miejsce zajmują "Zieloni" po meczu w Łomży. Nie dość że sami odnieśli sukces w meczu z bezpośrednim rywalem, to jeszcze swoje mecze przegrali ich sąsiedzi w tabeli.

Środowy mecz Warty był kiepski. Obie drużyny przede wszystkim nie chciały stracić gola. Co prawda trochę śmielej atakowali piłkarze Warty, ale akcje aktywnego Marcina Wojciechowskiego z prawej strony nie przynosiły większego zagrożenia. Największy problem zawodnicy obu drużyn mieli z utrzymaniem się na mokrej i śliskiej murawie.

Piłkarze rozruszali się trochę po zmianie stron, ale pierwszy celny strzał padł dopiero po godzinie gry. Wtedy Tomasz Bzdęga zdecydował się na strzał sprzed pola karnego, ale Jakub Szmatuła pewnie złapał piłkę. Zdecydowanie groźniejsze było pierwsze celne uderzenie piłkarzy Warty. Marcin Klatt, który na boisku pojawił się kilkanaście sekund wcześniej, zmusił do interwencji bramkarza ŁKS Pawła Pronaja.

I gdy wydawało się, że będzie remis, Warta strzeliła gola. Z rzutu rożnego dośrodkował Tomasz Magdziarz, futbolówka spadła po drugiej stronie boiska, gdzie stał Wojciech Marcinkiewicz. Ten wrzucił ją w pole karne do Pawła Iwanickiego. Niski pomocnik głową wpakował piłkę do bramki. - Może i centymetrów nie mam za dużo, ale potrafię znaleźć się pod bramką - cieszył się po spotkaniu strzelec gola. - Nie mogę zrozumieć, jak przy naszych dwumetrowych obrońcach tak niski zawodnik może strzelić gola głową - denerwował się trener ŁKS Czesław Jakołcewicz.

Szkoleniowiec Warty Bogusław Baniak pocieszał go: - Czesiu, nie przejmuj się. Przed nami jeszcze sześć spotkań do końca sezonu i nasze zespoły są w grze. Ale w tym meczu to my byliśmy zdecydowanie lepsi. Stworzyliśmy sobie więcej sytuacji, chociaż trzeba przyznać, że ich nie było za dużo. Wiedziałem, że kto strzeli pierwszą bramkę, ten pewnie wygra.

ŁKS Łomża - Warta Poznań 0:1 (0:0)

Bramka: 0:1 Iwanicki (77.).

ŁKS: Pronaj Ż - Galiński, Janicki, Jurgielewicz (81. Łazar), Stefańczyk - Kęska Ż, Sędrowski (76. Sędrowski), Skórnicki, Gołębiewski Ż - Biżew Ż (59. Raus), Bzdęga.

Warta: Szmatuła - Ignasiński, Najewski Ż, Otuszewski, Marcinkiewicz - Wojciechowski (60. Iwanicki), Bekas Ż, Ngamayama Cz, Wan (71. Klatt Ż) - Magdziarz, Piskuła (81. Ekwueme).

Sędziował Erwin Paterek z Lublina.

Widzów ok. 600.



W Turze Wyrobek za Topolskiego



Adam Topolski nie jest już trenerem Tura Turek. O jego zwolnieniu poinformowano po środowej porażce z Arką Gdynia 1:4, a wczorajszy trening poprowadził już nowy szkoleniowiec, Jerzy Wyrobek.

Tur kontynuuje swą fatalną passę i z zespołu, który na początku rozgrywek był rewelacją sezonu, stał się poważnym kandydatem do spadku. W meczu z Arką trener Topolski zaskoczył, wystawiając swojego syna Davida (zwykle obrońcę) w ataku. Na początku meczu miał on okazję do zdobycia gola, ale jej nie wykorzystał. A potem strzelali już rywale - Grzegorz Niciński i trzy razy Marcin Wachowicz. Honorowego gola dla Tura strzelił z rzutu karnego Krzysztof Sikora.

Po meczu zarząd Tura zwolnił trenera Adama Topolskiego i zapewnił, że w czwartek zajęcia poprowadzi już nowy szkoleniowiec. - Przyjmuję tę decyzję honorowo. Umowę rozwiązaliśmy za porozumieniem stron. Nie mam żalu, takie rzeczy się zdarzają. Ja już nic bym nie wniósł do tego zespołu, i to najlepszy moment do odejścia - mówił po meczu Topolski.



Tur Turek - Arka Gdynia 1:4

Bramki: 0:1 Niciński (13.), 0:2 Wachowicz (24.), 0:3 Wachowicz (27.), 1:3 Sikora (73. z rzutu karnego), 1:4 Wachowicz (78.)

Tur: Janicki - Grabowski, Imbiorowicz, Jasiński, Derbich - Burkhardt, Piętka (27. Potocki), Matusiak, Pruchnik (58. Różycki) - Topolski (46. Ostalczyk), Sikora

Arka: Witkowski - Kowalski, Łabędzki, Weinar, Baster - Bazler (34. Nawrocik), Sobieraj (68. Karwan), Moskalewicz, Ława - Wachowicz, Niciński (55. Chmiest)