Olimpijczycy spotkali się na chorzowskiej studniówce

Do rozpoczęcia igrzysk w Pekinie zostało już mniej niż 100 dni. Tomasz Sikora, najlepszy polski biatlonista, żałuje, że na swój olimpijski start poczeka jeszcze dwa lata - do Vancouver. - Bo też startu w igrzyskach nie sposób porównać z niczym - tłumaczy.
Sikora był gościem "Olimpijskiej studniówki", którą zorganizowały chorzowski MORiS oraz centrum handlowe AKS Carrefour. Pomysłodawcą i autorem wystawy jest Wojciech Krzystanek, wicedyrektor MORiS-u. - Miejsce nie jest przypadkowe. Przecież ten pasaż handlowy powstał na terenach dawnego AKS-u Chorzów. To miejsce zawsze będzie się kojarzyć ze sportem - podkreśla.

Osoby, które wybrały się na zakupy, ze zdziwieniem spoglądały na olimpijskie symbole. Z jednej strony sklepowe koszyki, z drugiej... niedźwiadek Misza - maskotka symbolizująca igrzyska w Moskwie '80.

- To właśnie od Miszy rozpoczęło się to moje zbieranie maskotek - opowiada Henryk Grzonka, wieloletni dziennikarz Polskiego Radia, który udostępnił kolekcję. - Do Moskwy nie pojechałem jeszcze jako dziennikarz, to była wycieczka z Almaturu - dodaje. A pamiętacie wilczka Vuko - symbol zimowych igrzysk w Sarajewie '84? Jego też można zobaczyć w Chorzowie. - A kupiłem go spod lady w Siedlcach, bo też firma z tego miasta wygrała przetarg na produkcję maskotki. Co lubię w maskotkach? Może to, że nie są tylko zabawką, ale i symbolem. Spójrzmy na Seul i tygryska Hodori. Na głowie ma czapeczkę zakończoną lassem, wykorzystywaną w tradycyjnym koreańskim tańcu - wyjaśnia Grzonka.

Jan Benigier, przed laty znakomity piłkarz, wicemistrz olimpijski z Montrealu '76, nie ma w domu maskotek. - Nie mam żadnych pamiątek, bo wszystkie rozdaję - uśmiecha się. Benigier nie przyniósł na studniówkę nawet medalu, który w jego domu służył do... rozłupywania orzechów!

Gościem spotkania był też Marek Góralczyk. Arbiter piłki ręcznej ze Świętochłowic sędziował cztery lata temu finał olimpijski w Atenach, a teraz przygotowuje się do pracy w Pekinie. - Mam nadzieję, że nie będę w Chinach jedynym przedstawicielem naszej dyscypliny. Reprezentacja mężczyzn wciąż ma szansę na kwalifikację, o wszystkim rozstrzygnie turniej we Wrocławiu - przypomina Góralczyk, który dla odmiany kolekcjonuje piłki, ale tylko te z meczów finałowych.

Duszy kolekcjonera nie ma Sikora. - Jestem za to zapalonym kibicem. Gdy będą trwały igrzyska, na pewno będą ciężko trenował przed zimowym sezonem, ale na starty Polaków zawsze znajdę czas. Podczas igrzysk pasjonuję się niemal wszystkimi dyscyplinami sportu, najbardziej lubię jednak kajaki i wioślarstwo - zdradza biatlonista, który przygotowania do nowego sezonu zaczyna już 26 maja. Wystawę można oglądać do 10 maja, "Gazeta" jest patronem medialnym "Olimpijskiej studniówki".