Chcą trenera Matlaka

Zespół Jerzego Matlaka - po którego ustawiają się już chętni - staje w długi weekend przed szansą zdobycia mistrzostwa kraju
Ponieważ w rywalizacji Farmutilu Piła i Muszynianki Muszyna w finale mistrzostw Polski siatkarek jest po dwóch meczach w Muszynie remis 1:1, mamy pewność, że oba zespoły zobaczymy w Pile dwukrotnie - dziś i jutro. Obydwa te mecze rozpoczną się o godz. 20.30 i tylko zwycięzca obydwu zostanie mistrzem. Jeśli znów padnie remis, rywalizację rozstrzygnie piąty mecz w Muszynie.

Dzięki sobotniej wygranej w Muszynie pilanki są w lepszej sytuacji - to rywalki muszą teraz wygrać przynajmniej jeden mecz na ich terenie. A nie będzie to łatwe, bowiem zespół trenera Jerzego Matlaka pozostaje w świetnej formie. Jego problemem jest jednak olbrzymie zmęczenie, które dotknęło wąską kadrę Farmutilu. Dopóki siatkarki sa w gazie, dopóki wygrywają i dopóki działają pod wpływem adrenaliny, zapewne tego zmęczenia nie czują. Ale ono wciąż w nich jest i w każdej chwili może dać o sobie znać.

Nie ulega wątpliwości, że trener Matlak dokonał w tym roku z Farmutilem cudu. Zdobył Puchar Polski, jest w finale mistrzostw kraju. Jeśli wywalczy złoto, przebije swe sukcesy z Naftą Piła w latach 1999-2002. No i udowodni, że siatkówka - uważana za sport, w którym niespodzianki zdarzają się rzadko - wcale taka być nie musi.

To właśnie Matlak jest autorem dwóch największych niespodzianek ostatnich lat - zdobycia przez Naftę Piła mistrzostwa Polski w 1999 r. oraz awansu Farmutilu Piła do finału rozgrywek w tym roku.

Pilanki były bowiem zespołem notowanym znacznie niżej od ekip Muszynianki, Winiar Bakalland Kalisz czy Aluprofu Bielsko-Biała. A już na pewno znacznie od nich biedniejszym.

Jeszcze rok temu nie było jasne, czy targany kłopotami finansowymi pilski klub w ogóle przystąpi do kolejnych rozgrywek. Stało się tak dzięki inwestycji Farmutilu Henryka Stokłosy. Dzięki temu też w Pile został trener Jerzy Matlak, który w kwietniu 2007 r. jedną nogą był już właściwie w Bielsku-Białej.

Teraz klub z Bielska znów rozpoczął starania o to, by pozyskać Matlaka jako nowego szkoleniowca swego klubu, w miejsce Wiktora Kreboka, który podał się do dymisji. Aluprof Bielsko-Biała był liderem rozgrywek po rundzie zasadniczej, po czym w półfinale Pucharu Polski został ograny przez kaliskie Winiary, a w półfinale mistrzostw Polski - właśnie przez Farmutil trenera Matlaka. Teraz Aluprof Bielsko-Biała walczy jeszcze o brązowy medal z Winiarami Kalisz (trzeci mecz tej rywalizacji dziś o godz. 18 w Kaliszu), ale jakoś bez przekonania. Po dwóch meczach w Bielsku kaliszanki prowadzą 2:0 i do zakończenia walki potrzebują jeszcze jednego zwycięstwa u siebie.

Aluprof myślami jest już bowiem przy nowym sezonie, na który chce zbudować zupełnie nową drużynę. Jego elementami ma być kilka wyróżniających się siatkarek z Wielkopolski, zwłaszcza z Kalisza. W grę wchodzą Eleonora Dziękiewicz, Helena Horka czy Anna Barańska. Niewykluczone, że klub z Bielska zechce też sięgnąć po zawodniczki z Piły. Obydwa kluby wielkopolskie nie są tak zamożne jak Aluprof i tego typu ruchy transferowe po sezonie są wielce prawdopodobne. Na dodatek obydwaj wielkopolscy trenerzy - i Jerzy Matlak, i Igor Prielożny z kaliskich Winiar - są głównymi celami Aluprofu.

Dla klubów z Piły i Kalisza czas, jaki nadejdzie po zakończeniu sezonu, może być bardzo istotny. Wtedy bowiem Bielsko-Biała i Muszyna zaczną się najpewniej poważnie wzmacniać. Czy Kalisz i Piła dotrzymają im kroku?