Trener Rafał Błaszczyk: Marzy nam się gra o piąte miejsce

Siatkówka. - Marzy nam się gra o piąte miejsce, które gwarantuje grę w europejskich pucharach. Strefa medalowa to trochę za wysokie progi, zwłaszcza dla beniaminka - mówi trener Impelu Gwardii Wrocław Rafał Błaszczyk, który w sobotę awansował ze swoim zespołem do PlusLigi Kobiet.
Gwardia nie zawiodła na parkietach I ligi, w sezonie przegrała tylko dwa mecze (oba z Wisłą Kraków). W play-off była już nie do powstrzymania. Najpierw w półfinale wygrała 3:0 z Sokołem Chorzów, by w finale w takim samym stosunku pokonać Wisłę Kraków. Awans stał się faktem po sobotnim meczu w Krakowie, wygranym przez gwardzistki 3:2.

Jakub Michalak: Jak świętowaliście po meczu w Krakowie?

Rafał Błaszczyk, trener Impelu Gwardii Wrocław: - Był szampan, a potem wesoły autobus (śmiech). Ale myślę, że na prawdziwe świętowanie przyjdzie jeszcze czas na oficjalnym bankiecie z udziałem sponsorów i szefów klubu.

Co było dla Pana największym wyzwaniem przed startem I-ligowego sezonu?

- Myślę, że właśnie świadomość celów. Od początku mówiliśmy, że interesuje nas tylko awans. To z jednej strony mobilizowało, ale mogło w decydującym momencie wprowadzić dodatkową presję. Na szczęście udało się jej uniknąć. Drugi problem, przed jakim stanąłem ja i zespół, to osiągnięcie najwyższej formy na play-off. Bo my już wcześniej graliśmy bezbłędnie, przegrywając w rundzie zasadniczej tylko dwa razy z Wisłą. Potem kolejno zwyciężyliśmy w piętnastu spotkaniach, to musiało robić wrażenie na rywalach. W play-off Sokoła i Wisłę ograliśmy po trzy zero, nie przegrywając ani razu. Tym samym formę utrzymaliśmy na kluczową końcówkę sezonu.

W trakcie sezonu istniał też problem natury logistycznej. Joasia Kaczor kończyła studia w Stanach Zjednoczonych, do zespołu dołączyła już w trakcie sezonu. Z kolei Zuzia Efimienko na co dzień trenowała z SMS-em i tylko dojeżdżała na mecze. Na szczęście te wszystkie przeciwności udało się przezwyciężyć i na parkiecie nie było widać żadnych problemów ze zgraniem.

Myślicie już o nowym sezonie?

- Powoli tak, wiadomo, że nie chcemy być chłopcem do bicia. Marzy nam się gra o piąte miejsce, które gwarantuje grę w europejskich pucharach. Strefa medalowa to trochę za wysokie progi, zwłaszcza dla beniaminka. Ale piąte miejsce jest takim realnym celem, pod warunkiem wzmocnienia zespołu.

Na jakich pozycjach?

- Przydałaby się dobra dziewczyna na pozycję przyjęcia z atakiem oraz dobrej klasy środkowa. Ale to nie zależy ode mnie, trudno żebym się na ten temat wypowiadał, skoro to kwestia pozyskania nowych sponsorów i operatywności naszych prezesów. Inna sprawa, że pod koniec maja wygasa mi kontrakt z Gwardią.

Ale chyba go Pan przedłuży?

- Chcę zostać i osiągnąć coś jeszcze z tymi dziewczynami. W zeszłym roku o tej porze spadaliśmy z ekstraklasy, a ja na konferencji po meczu z AZS-em Białystok zapowiedziałem, że wspólnie powrócimy do grona najlepszych. I to się nam udało. Teraz fajnie byłoby to kontynuować i postawić sobie nowe cele.

To kiedy przedłuży Pan umowę z Gwardią?

- Nie wiem, na razie nie umawialiśmy się na rozmowy. Ale nie chcę sponsorom ani prezesom narzucać terminów i czegoś przyspieszać. Wierzę, że do takich rozmów dojdzie jeszcze w maju.