Rybniczanie obronili honor śląskiego boksu

Dąbrowa Górnicza okazała się szczęśliwa dla zawodników RMKS-u. Mateusz Mazik zdobył mistrzostwo Polski, a Patryk Cichocki cieszył się ze srebra.


Poza nimi do strefy medalowej nie przebił się już żaden reprezentant śląskiego klubu. - Widzę pewną regułę: odkąd śląski boks jest w kryzysie, słabe jest też całe amatorskie pięściarstwo w Polsce. Pewnie, że mamy utalentowanych chłopaków, młodzi Ślązacy mają charakter do walki. Cóż jednak z tego skoro nie mamy możliwości, żeby ich zatrzymać. Wyjeżdżają w świat za pieniędzmi - tłumaczył Henryk Średnicki, pochodzący z Siemianowic Śląskich jedyny amatorski mistrz świata z Polski.

Rzeczywiście nasz region nie musi się obawiać o przyszłe gwiazdy światowych ringów. Gdy zawodnicy walczyli o medale w holu hali - na wystawionych przez sponsora "gruszkach" i workach bokserskich - wciąż próbowały się kolejne dzieci. - No chodź Tomuś. Zaraz będzie finał - prosił swojego syna jeden z ojców. - Ale ja nie chcę! Wolę być tutaj - dyszał ze zmęczenia chłopiec.

Niedzielne finały oglądało wiele bokserskich znamienitości. Ich opinie o poziomie mistrzostw były jednak różne. Jerzy Rybicki, mistrz olimpijski z Montrealu tylko machnął ręką. - Mizeria... - krzywił się. Ale już Damian Jonak, wielka nadzieja zawodowego boksu z Bytomia nie narzekał. - Podobało mi się. Szczególnie w niższych wagach trafiały się dobre walki - chwalił.

Pewnie dlatego, że to właśnie wśród najlżejszych rywalizowało naszych dwóch olimpijczyków. Łukasz Maszczyk z Gwardii Warszawa i Rafał Kaczor z PKB Poznań. Obaj bez trudu sięgnęli po złoto. Potrzebowali do tego raptem... jednej walki! W kategoriach do 48 i 51 kilogramów zgłosiło się bowiem tylko po trzech pięściarzy. - Co tu dużo mówić to był sparing - mówił pochodzący z Myszkowa Maszczyk. Wychowanek Średnickiego nie dał się namówić na żadne deklaracje przed olimpijskim startem. Powtarzał tylko, że obawia się Chińczyków. - Czy ma szanse na medal? A gdybym ja miał zamiast głowy żarówkę, a potem wsadził dwa palce do kontaktu to zacząłbym świecić? To boks, tutaj nie ma miejsca na gdybanie - pouczał Średnicki.

Kaczor był już bardziej pewny swego. - Jadę po medal! Blisko byłem już podczas mistrzostw świata, a w Pekinie będę jeszcze mocniejszy - odgrażał się. 19-letni Mazik o igrzyskach pomyśli dopiero za cztery lata, gdy najlepsi spotkają się w Londynie. - Na razie cieszę się z pierwszego mistrzostwa Polski! Ale jestem zmęczony i obity, ale i szczęśliwy! - uśmiechał się.

Gdy Mazik przyjmował gratulacje, w ringu właśnie uwijał się jego klubowy kolega. Niestety Cichocki przegrał z Michałem Chudeckim z PKB Poznań. - Nie trenował pół roku, miał złamaną nogę - tłumaczył jego porażkę Anatol Jakimczuk, klubowy trener RMKS-u. - Jestem dumny z chłopaków. Zawalczyli na tyle, na ile było ich stać. W klubie mamy więcej utalentowanej młodzieży. Właśnie zdobyliśmy mistrzostwo Śląska kadetów. Przyszłość należy do nich - zakończył.



Wyniki finałów

Waga do 48 kg.

Łukasz Maszczyk (Gwardia Warszawa) - Piotr Gudel (Cristal Białystok) 42:2

51 kg.

Rafał Kaczor (PKB Poznań) - Mariusz Burzyński (SSS Box Strzegom) 51:17

54 kg.

Krzysztof Rogowski (PKB Poznań) - Mateusz Mazik (RMKS Rybnik) 28:31

57 kg.

Michał Chudecki (PKB Poznań) - Patryk Cichocki (RMKS Rybnik) 46:16

60 kg.

Michał Syrowatka (Mazur Ełk) - Damian Wrzesiński (PKB Poznań) 17:22

64 kg.

Marcin Łęgowski (Hetman Białystok) - Krzysztof Koperski (PKB Poznań) 21:15

69 kg.

Krzysztof Chudecki (PKB Poznań) - Michał Starbała (Gwardia Warszawa) 10:25

75 kg.

Norbert Dąbrowski (Gwardia Warszawa) - Mirosław Nowosada (Hetman Białystok) 8:45

81 kg.

Damian Kośmider (Tygrys Elbląg) - Paweł Głażewski (Hetman Białystok) 9:37

91 kg.

Artur Szpilka (Górnik Wieliczka) - Mariusz Welc (PKB Poznań) 39:33

91+ kg.

Mateusz Malujda (Gwardia Wrocław) - Marcin Rekowski (PKB Poznań) 17:36