Dzika karta dla AZS

II liga koszykarzy: działacze AZS Radex Szczecin myślą o wykupieniu tzw. dzikiej karty na występy w I lidze. Trener i zespół są za, ale to nie jest taka prosta sprawa. Klub chce również poznać zdanie miasta
Zaraz po zakończeniu spotkania w Jeleniej Górze o takim rozwiązaniu mówili działacze, trener i zawodnicy. To może być ratunek dla zespołu, by ci młodzi gracze robili postępy. Wczoraj zarząd klubu chciał poznać szczegóły.

- Na razie nie ma takiej możliwości, gdyż wszystkie zespoły pierwszoligowe i beniaminkowie chcą grać na zapleczu - poinformował na zebraniu szef ZOZKosz. Konrad Mądry. - Jesteśmy w kontakcie z centralą. Jeśli zapadnie decyzja o powiększeniu elity lub ktoś się wycofa z I ligi, to nasz wniosek o dziką kartę będzie rozpatrzony w pierwszej kolejności.

Wykupienie licencji to wydatek ok. 30 tys. zł plus spełnienie paru wymogów (m.in. gwarancje budżetowe na cały sezon). Wiązałoby się to z zagwarantowaniem większej współpracy na linii klub - miasto. Działacze czekają teraz na rozwój sytuacji.

Tematu w ogóle by nie było, gdyby nasz zespół wygrał finałową rywalizację z Sudetami Jelenia Góra. W środę wieczorem dobiegła ona końca z żalem, łzami i zniechęceniem naszych akademików. Awans był na wyciągnięcie ręki, ale młodzi zawodnicy nie wytrzymali presji. W pierwszym meczu w Jeleniej Górze potrafili odrobić 16-punktową przewagę i wygrać. Rywalizację mogli zakończyć u siebie, ale zagrali źle. Sudety doprowadziły do remisu i decydujące spotkanie było rozgrywane u nich.

- Może być różnie - zapowiadał Mariusz Matczak, obrońca Sudetów.

Było. W 18. min AZS prowadził 35:13, a mimo to przegrał. Szczecinianie nie potrafili zatrzymać naporu gospodarzy.

- W przerwie była męska rozmowa, wszystko postawiliśmy na jedną kartę i walczyć mieliśmy do końca. W tym tumulcie nie słyszałem własnych myśli, ale chłopcy pokazali charakter - cieszył się Ireneusz Tarasiewicz, trener Sudetów.

Nie chcę usprawiedliwiać akademików poziomem sędziowania, ale w drugiej połowie para arbitrów podjęła parę kontrowersyjnych gwizdków i wszystkie na niekorzyść AZS.

- W czwartej kwarcie nie mogliśmy nic zrobić w obronie, bo wszystko było gwizdane jako nasz faul - mówił środkowy Paweł Podgalski.

- Z perspektywy czasu i własnego doświadczenia uważam, że sędziowie poddali się euforii na hali i szalonej grze gospodarzy - dodał trener Zbigniew Majcherek.

Zespół miał żal do sędziów, ale jeszcze większy do siebie. Podgalski zauważył brak konsekwencji, szkoleniowiec brak realizacji założeń. To słabość akademików sprawiła, że przegrali. Jedynie Maciej Majcherek i Andrzej Karaś grali spokojnie, pozostali nerwowo. Gdy wynik był już na styku - nasi gracze próbowali akcji, które mogą się udać w amatorskich rozgrywkach, ale nie w walce o I ligę. Błędy i straty popełniali wszyscy. - Lepiej wytrzymaliśmy mecz w głowach, ale jestem pełen uznania dla AZS za postępy i walkę - podkreślał Tarasiewicz. Co ciekawe, szkoleniowiec pochodzi z Jeleniej Góry i w 1992 r. wprowadził Spartakusa do elity. Wtedy awans uzyskała również Pogoń. Po roku szczecinianie zostali, Spartakus spadł i się rozpadł. AZS nie zginie. Nawet jeśli będzie grał w II lidze - może powalczyć o awans za rok.

- Gdy obejmowałem ten zespół przed dwoma laty, oni grali dla finezji i rozrywki. Dziś walczą, chcą wygrywać. Trzeba zatrzymać ten skład, wiemy, kto chce nas wzmocnić. Trzeba namówić ich do jeszcze bardziej wytężonej pracy. I liga? Łatwiej się utrzymać, niż awansować. Jesteśmy za grą w wyższej klasie - mówi Majcherek.

Sudety Jelenia Góra - AZS Radex Szczecin 61:56

Kwarty: 11:14, 9:23, 18:8, 23:11.

AZS: Maciej Majcherek 18 (1), Podgalski 14, Karaś 9 (1), Pytyś 4, Kowalski 4, Balcerek 3, Michalski 2, Kwietniewski 2, Michał Majcherek 0.

sport@szczecin.agora.pl