Piast Szczecin na rozdrożu

I LIGA SIATKAREK. Były marzenia o grze w elicie, a skończyło się na 4. miejscu. Zawodniczki zamknęły sezon kompromitującą porażką z Sokołem Chorzów w dwumeczu. Dominuje żal z powodu przegranej, ale przede wszystkim martwi brak racjonalnych przesłanek, by wierzyć, że klub uniknie osłabień.
Niedzielny blamaż Piasta był dobitnym odzwierciedleniem aktualnej sytuacji w klubie. Szczeciński zespół, choć dysponował składem o większym potencjale przegrał, bo trenerowi nie udało się zmotywować zespołu wyraźnie zmęczonego trudnym, szczególnie pod względem organizacyjno-finansowym, sezonem.

- Zagraliśmy na 40 proc. możliwości i zakończyliśmy rozgrywki nie przypominając drużyny, która powinniśmy stanowić do końca, bez względu na okoliczności. Prawdziwy sportowiec nie gra tylko dla siebie i dla pieniędzy. Dziewczyny były winne dobrą grę publiczności - grzmiał szkoleniowiec, Marek Mierzwiński.

Kibiców, którzy zdecydowali się spędzić niedzielne przedpołudnie w SDS było niewielu. Swobodnie zmieściliby się w sektorze C. Po południu frekwencja na trybunach nieznacznie się poprawiła, ale nastroje wręcz przeciwnie, bo szczecinianki zaprezentowały się jeszcze słabiej.

- Wiele można wybaczyć dziewczynom, ale nie to, że wyszły na parkiet i zagrały na pół gwizdka. Nie to, że zepsuły w dwumeczu łącznie ok.50 zagrywek. Po takim spotkaniu roszczenia zespołu wobec zarządu powinny być wypowiadane innym tonem - mówił rozczarowany szkoleniowiec.

Więcej wyrozumiałości wobec fatalnego spotkania z Sokołem miały same siatkarki: - Takie zakończenie sezonu na pewno nie jest dla nas powodem do dumy. Nie jest jednak łatwo kategorycznie odciąć się od problemów, kiedy każdego dnia w szatni toczą się rozważania na ten temat, gdy część dziewczyn jest zmuszona sięgnąć do oszczędności zbieranych przez lata gry po to, by przetrwać - przyznała libero Piasta, Joanna Kuchczyńska. - To był sezon nie do pozazdroszczenia, dlatego jeśli chodzi o całokształt to myślę, że nie możemy mieć sobie nic do zarzucenia. Wydaje mi się, że inne zespoły w tak trudnych warunkach radziły sobie nawet gorzej.

Teraz szansę, żeby się wykazać mają działacze. Nadal trwają gorączkowe poszukiwania sponsorów. - Nie mogę mówić o szczegółach, ale trwają poważne rozmowy z dwoma sponsorami. Do uzgodnienia pozostają kwestie organizacyjne. Jeśli uda nam się nakłonić ich do współpracy w przyszłym sezonie będzie nas stać na walkę o ekstraklasę. Wszystko powinno się wyjaśnić na początku maja - deklaruje prezes Piasta, Adam Kulbiej.

Z naszych informacji wynika, że najpoważniejszym kandydatem na sponsora tytularnego jest Pro Kon Stal. Firma do niedawna sponsorowała trzecioligowych siatkarzy, którzy nie zdołali wywalczyć awansu. Działacze rozmawiają też z jedną z firm developerskich.

Zaufanie zespołu do zarządu jest jednak ograniczone. - Nie uwierzymy dopóki nie zobaczymy - mówią zgodnie siatkarki.

Mimo to szef klubu liczy na to, że uda się przedłużyć kontrakty z podstawową szóstką Piasta. Wstępne rozmowy mają się rozpocząć w tym tygodniu, ale nie będą łatwe. Nauczone doświadczeniem zawodniczki nie zamierzają podpisywać kontraktów bez pokrycia i już zapowiedziały, że podstawą rozpoczęcia jakichkolwiek negocjacji jest gwarancja spłacenia należności. - Jestem domatorką i nie chciałabym się stąd nigdzie ruszać. Argument przywiązania do regionu jest ważny, ale to nie wystarczy. Co z tego, że będę grać u siebie skoro nie będę miała co włożyć do garnka - uważa Asia Kuchczyńska.

Niektóre zawodniczki wydają się być bliżej podjęcia decyzji o opuszczeniu Szczecina. - Mam umowę do końca maja i na pewno się z niej wywiążę. Może w tym czasie poznamy odpowiedzi na nurtujące nas pytania. Zależy mi na tym, żeby siatkówka pozostała w Szczecinie - dlatego mam nadzieję, że prezesowi uda się pomyślnie sfinalizować rozmowy z inwestorami - to, czy zespół będzie funkcjonował ze mną czy beze mnie ma drugorzędne znaczenie. Mam ambicje, żeby spróbować swoich sił w Lidze Siatkówki Kobiet. Chciałabym paru rzeczy jeszcze się nauczyć, a ekstraklasa daje takie możliwości - przyznaje kapitan Piasta, Paulina Chojnacka.