Hlib czeka na szansę, kibice na Hliba

Dotychczas pomijany przy ustalaniu składu Caelum Stali Gorzów Paweł Hlib błysnął formą podczas silnie obsadzonego turnieju w Szwecji, gdzie przegrał dopiero w finale.
Pierwsze mecze ligowe w 2008 r. w szwedzkiej Elitserien odbędą się w najbliższy wtorek. Ten tydzień menadżerowie poszczególnych ekip wykorzystali na rozeznanie w swoich zespołach, aby na inauguracyjną kolejkę wystawić najsilniejszy skład. Żużlowcy ścigali się w meczach kontrolnych lub turniejach indywidualnych. Hlib zimą przeszedł z Kaparny Goeteborg do Hammarby Speedway Sztokholm i właśnie na domowym torze jego nowego klubu odbył się Exclusive Cars Cup - towarzyski test dla wszystkich zawodników Hammarby.

Z najlepszych zabrakło tylko Anglika Scotta Nichollsa i Słoweńca Mateja Zagara. W sesji zasadniczej Hlib nie znalazł żadnego pogromcy. W pięciu startach wygrywał m.in. z Martinem Smolinskim, gwiazdą Włókniarza Częstochowa Gregiem Hancockiem, kolegą z Caelum Stali Jesperem Monbergiem oraz z Finem Joonasem Kylmaekorpim. Gorzej 22-letniemu gorzowianinowi poszło dopiero w wielkim finale, w którym zajął czwartą pozycję. - Polak to będzie duża sensacja - stwierdził na oficjalnej stronie internetowej Hammarby jeden z szefów szwedzkiego klubu Tommy Cederlund. - Jego styl jazdy to duża atrakcja dla kibiców.

W Szwecji Hlib może być sensacją, a jak będzie w Polsce? Po powrocie Stali do ekstraligi żużlowiec cały czas pozostaje na ławce rezerwowych. Nieźle spisywał się w sparingach, ale zawalił krajowe eliminacje do Grand Prix i mistrzostw Europy seniorów. W Toruniu był jednym z najsłabszych zawodników. Dlatego w minioną niedzielę nie pojechał w lidze z Częstochową. - I proszę mnie nie łapać za słowa, bo już raz stwierdziłem przy opiekunach Pawła, że być może zaczynamy od spotkania z Włókniarzem i teraz mają żal - tak tłumaczy brak w składzie Hliba trener Stali Stanisław Chomski. - Na podstawie czego miałem podjąć taką decyzję? Słabego występu w Toruniu? Według teorii o wysyłaniu do rezerwy najsłabszego zawodnika, przed meczem w Zielonej Górze powinienem odsunąć Ferjana, który z ZKŻ pojechał dobrze. Z Częstochową nie powinno być Monberga. Jak widać po punktach to też byłaby zła decyzja. Brak porządnych startów strasznie ograniczyło moje pole manewru. Dlatego postawiłem na tych najbardziej objeżdżonych.

Jeśli nic nieprzewidzianego się nie stanie to Hliba, od tego sezonu jeźdźca fabrycznego Jawy, po raz pierwszy zobaczymy w składzie Caelum Stali 1 maja w Tarnowie. Gorzowianin właśnie w tym mieście odjechał swój jedyny sezon w ekstralidze. Turniej w Szwecji pokazał, że o Toruniu już zapomniał. Jego powrotu do składu po spotkaniu z częstochowianami domagali się również żółto-niebiescy kibice. Paweł zimą mocno narozrabiał i w tej chwili ma kłopoty z prawem. Obiecał drastyczną poprawę, wziął się ostro do pracy (przynajmniej tak twierdzą ludzie z jego teamu) i dzięki temu zarząd Stali jeszcze raz mu zaufał. Przywrócił go do drużyny. Hlib to w tej chwili jedyny człowiek z Gorzowa, który w żużlowej ekstralidze może poważniej zaistnieć. Jeśli tylko dostanie szansę to nie może jej zmarnować, bo konkurencja nie śpi. - Jasne, że sto razy bardziej wolałbym jechać, ale taka jest decyzja trenera i godzę się z nią - powiedział żużlowiec po meczu z Atlasem Wrocław, pierwszym z trzech spotkań ligowych Stali, w których go zabrakło. - Czekam na mój czas, nie pompuję się, tylko trzymam dystans. Sezon dopiero się zaczyna i przed nami wszystkimi jeszcze wiele ważnych zawodów.