Sport.pl

Finał mógł być bliżej

Kapitan Dyskobolii Grodzisk Radek Mynar nie wykorzystał rzutu karnego i pierwszy mecz z Wisłą Kraków o wejście do finału Pucharu Polski zakończył się bezbramkowo. Spotkanie było świetnym widowiskiem!
Spośród czwórki półfinalistów Wisła i Dyskobolia to drużyny, które są dziś w zdecydowanie wyższej formie od Legii Warszawa i Zagłębia Lubin, które we wtorek także nie strzeliły gola.

Ich pojedynek był słabiutki, w przeciwieństwie do zażartego boju, który wczoraj odbył się w Krakowie. Spokojnie można go nazwać przedwczesnym finałem rozgrywek. Goście z Grodziska wiedzieli, że żeby zagrać w meczu decydującym o pucharze, musieli - jak to powiedział ich trener Jacek Zieliński - "sprawić psikusa mistrzom Polski". Dyskobolia zagrała bardzo ofensywnie, mimo że w ataku biegał tylko Adrian Sikora. Tyle że bardzo ochoczo wspierali go pomocnicy, którzy wygrali walkę w środku pola z drugą linią Wisły. Krakowianie wyglądali na zdumionych takim obrotem spraw. W 6. min stoper Wisły Cleber czekał, aż piłka opuści boisko, ale ubiegł go Sikora, popędził na bramkę, ale po jego podaniu Radosław Majewski został zablokowany. To był dopiero początek okresu największej przewagi drużyny z Wielkopolski. Kończyła ona ataki, a to strzałem, a to dośrodkowaniem. Obrońcy Wisły byli zagubieni i popełniali proste błędy. W 27. min Cleber w ostatniej chwili wybił piłkę wślizgiem w polu karnym, a gdyby tego nie zrobił, Sikora strzeliłby do pustej bramki.

Wisła, którą przyszło wczoraj dopingować zaledwie 5 tys. osób (najmniej w sezonie), odpowiadała kontratakami. Najlepszą okazję przed przerwą miał Paweł Brożek, ale w 32. min w sytuacji sam na sam potknął się i trafił w Sebastiana Przyrowskiego. Przed przerwą był jeszcze rajd Radka Mynara, który nie trafił w bramkę w biegu, a celował w tzw. krótki róg. Ale to nie ta sytuacja sprawiła, że został antybohaterem wieczoru.

Zbliżała się ostatnia minuta pierwszej połowy, gdy Mariusz Pawełek nie złapał piłki pod linią pola karnego, a po chwili przewrócił Mariusza Muszalika, który biegłby w stronę opuszczonej bramki. Sędzia Małek powinien chyba wyrzucić bramkarza Wisły z boiska, ale dał mu tylko żółtą kartkę i szansę na rehabilitację. Pawełek ją wykorzystał, ale to Mynar strzelił z 11 m bardzo źle, w środek bramki, wprost w nogi krakowskiego golkipera. Najlepsza szansa na powrót do Grodziska z zaliczką bramkową została zmarnowana.

Ale po przerwie tempo meczu nie spadało. Początkowo wciąż przewagę mieli grodziszczanie (po strzale z 25 m Majewskiego piłka przeleciała po górnej siatce bramki Wisły), ale im bliżej było końca meczu, krakowskie ataki zmuszały Dyskobolię do rozpaczliwych zachowań. Ostatni kwadrans był wręcz pasjonujący. W 78. min wydawało się, że gol dla Wisły musi paść, bo wprowadzony po przerwie Rafał Boguski minął Przyrowskiego, uderzył z ostrego kąta jak należy, ale na linii bramkowej znalazł się Marek Sokołowski! A dodajmy, że wcześniej przed bramką interweniował Muszalik. Gdyby nie on, Dariusz Dudka pewnie cieszyłby się z gola, bo Przyrowski był zasłonięty i zdążył tylko odbić piłkę nogami. W odpowiedzi Sikora biegł 40 m, znalazł się w sytuacji sam na sam z Pawełkiem, by w polu karnym trafić wprost w bramkarza. Potem pudłowali jeszcze Muszalik i ponownie Sikora.

W drugim polu karnym też nie brakowało spięć. Boguski oddał np. ładny, ale niecelny strzał z woleja. Wydawało się jednak, że w doliczonym czasie gry nic już nie uchroni Dyskobolii. A jednak. W 92. min kilka metrów przed bramką został zablokowany Wojciech Łobodziński. Minutę później strzelał Cantoro, piłka odbiła się po drodze rykoszetem, ale bramkarz Dyskobolii znów świetnie obronił. Ufff...

- Mamy niedosyt - skwitował, pokasłując Majewski. 30 kwietnia, gdy w Grodzisku odbędzie się rewanż, rozgrywający Dyskobolii powinien być w pełni sił.



Wisła Kraków - Dyskobolia Grodzisk Wlkp. 0:0

Wisła: Pawełek Ż - Baszczyński, Cleber, Głowacki, Junior Diaz - Łobodziński Ż, Cantoro, Dudka Ż (76. Jirsak), Piotr Brożek (46. Paulista) - Paweł Brożek, Matusiak (46. Boguski).

Dyskobolia: Przyrowski - Mynar, Jodłowiec, Kumbev Ż, Sokołowski (84. Olejniczak Ż) - Rocki (74. Telichowski), Muszalik, Świerczewski Ż, Lato - Majewski (81. Ivanovski) - Sikora.

Sędziował Robert Małek z Zabrza

Widzów 5 tys.