Sport.pl

Leo Beenhakker w Bydgoszczy: Chętnie tu wrócę

- Pamiętam porażkę z Finlandią, ale przesądny nie jestem i chętnie tu wrócę. Na razie jednak najważniejsze jest Euro 2008 - mówi trener piłkarskiej reprezentacji Polski, Leo Beenhakker.


Holender przyjechał do Bydgoszczy razem ze swoimi asystentami: Bogusławem Kaczmarkiem i Dariuszem Dziekanowskim, żeby wygłosić wykład a potem przeprowadzić trening z chłopcami uczącymi się w Młodzieżowym Ośrodku Szkolenia Piłkarskiego, jednym z szesnastu w kraju. Żeby oglądać Beenhakkera przyjechało na stadion Zawiszy ponad setka trenerów ze wszystkich tych ośrodków prowadzonych przez PZPN oraz szkoleniowcy z Kujawsko-Pomorskiego.

- To pierwsza taka wizyta i cieszy, że trener reprezentacji chce się spotykać z młodzieżą i jej szkoleniowcami - wyjaśnia organizator konferencji Eugeniusz Nowak, wiceprezes PZPN i szef Kujawsko-Pomorskiego Związku Piłki Nożnej.

Szary volkswagen touareg, którym Beenhakker przyjechał z Dziekanowskim zjawił się przy ul. Gdańskiej o 14. Najpierw był godzinny wykład - Z przyjemnością się go słuchało. Powiedział o kilku szczegółach, o których niby każdy z nas wie, ale warto jest o nich zawsze pamiętać. To było pouczające - opowiadał Mirosław Rzepa, jeden ze szkoleniowców pracujących w bydgoskim OSP, którego podopieczni razem z zawodnikami z zespołów trenowanych przez Andrzeja Magowskiego i Dariusza Kołackiego ćwiczyli potem pod okiem Beenhakkera i Dziekanowskiego.

- Uwielbiam to i nie ma znaczenia, że słuchają mnie młodzi chłopcy, którzy dopiero się uczą. Futbol jest taki sam. Obojętnie czy trenuje się Real Madryt, reprezentację, czy tak młodych zawodników, jak tutaj. Jest 22 piłkarzy, boisko, dwie bramki i piłka, czyli to najważniejsze - podkreśla holenderski szkoleniowiec polskiej reprezentacji, który za dwa miesiące zacznie z nią grę w Euro 2008.

Przypomnijmy, że drogę do finałów mistrzostw Europy rozpoczął właśnie w Bydgoszczy, we wrześniu 2006. Nie był to udany początek. Polska przegrała z Finlandią 1:3.

- Jasne, że to nie wina tego miejsca i miasta. Zawiniłem ja i zespół, który słabo wtedy zagrał. Nie mam pretensji i nie jestem przesądny - mówi Beenhakker, z którym wczoraj spotkał się też na przebudowywanym stadionie zastępca prezydenta miasta Maciej Grześkowiak. Rozmawiali o kolejnym meczu biało-czerwonych właśnie na Zawiszy.

- Widzę zmiany, jakie zaszły na stadionie. Wygląda całkowicie inaczej niż wówczas. To jest pozytywne - stwierdził Beenhakker - Na razie jednak najważniejsze jest dla mnie Euro 2008 i mecze w Wiedniu oraz Klagenfurcie. Myślę o pojedynkach z Niemcami, Chorwacją i Austrią. Reszta rzeczy, czyli następne eliminacje do mistrzostw świata to w tej chwili odległa przyszłość - dodaje.

To jednak nie oznacza, że Beenhakker nie chce wrócić ze swoją drużyną do Bydgoszczy. Wiadomo, że podstawowym warunkiem jest całkowita wymiana murawy i instalacja podgrzewania. Kosztuje to aż 3 miliony złotych, ale miasto jest zdecydowane na taki wydatek.