Camp Nou z ławki

- Kuszczak udowodnił swoją wartość i nie będę się wahał, wystawiając go w podstawowym składzie - zapowiadał Alex Ferguson. I pewnie dotrzymałby słowa, gdyby nie wyzdrowiał Edwin van der Sar. To Holender zagra dziś w hicie Barcelona - Manchester United
Ferguson wierzy w Kuszczaka, bo ten w każdym meczu gra na równym poziomie, jest po prostu solidny, nie zawala. Ale numerem jeden w bramce mistrza Anglii jest nadal 37-letni van der Sar. I to on zagra dziś z wielką Barceloną. Dlaczego? Bo już jest zdrowy.

To zrozumiałe, że polscy kibice chcieliby zobaczyć, jak naprzeciwko Leo Messiego staje Kuszczak. To zrozumiałe, że takiego tematu potrzebują media. Naprawdę wspaniale byłoby widzieć kolejnego polskiego bramkarza stającego się bohaterem meczu, który przykuwa uwagę całego piłkarskiego świata. Dzisiejsza konfrontacja na Camp Nou musi być hitem. Manchester ma fantastyczny sezon, zmierza po kolejne mistrzostwo Anglii, mierzy w odzyskanie prymatu w Europie. Z kolei Barcelona walczy o uratowanie sezonu, bo w lidze hiszpańskiej niczego wielkiego już nie zdziała. Faworyta wskazać nie sposób. Niby Manchester jest rozpędzony, powinien więc siłą tego rozpędu awansować do finału. Ale Barca, w której szeregach nie zagrają Thierry Henry, Carles Puyol i skonfliktowany z działaczami Ronaldinho, na pewno zaatakuje z pasją. A do zwycięstwa ma ją poprowadzić wspomniany Messi, na którego pojedynki z Cristiano Ronaldo czekają wszyscy.

W to, że Kuszczak zagra, wierzyć można było tylko do wczoraj. Nawet bardzo. W końcu Ferguson po sobotnim ligowym meczu z Blackburn zapewniał, że kontuzja Holendra nie spędza mu snu z powiek i chwalił Kuszczaka, mimo że ten przeciw ekipie z Ewood Park wcale nie zagrał nadzwyczajnie ("Manchester Evening News" wystawił mu 5, w skali 1-10; a Sky Sports - 6). Skoro tak doświadczony trener ogłaszał, że zawodnik dojrzał do gry przeciw Barcelonie, czemu mielibyśmy nie wierzyć, że przeciw niej zagra? Dodatkowo wiara wzmacniana była pamięcią. Przecież niedawno Ferguson postawił na Kuszczaka kosztem wychwalanego Anglika Bena Fostera. A sam Tomasz na każdym kroku przypomina, że Manchester to dla niego najlepszy klub na świecie.

Niestety, w końcu wiara przemieniła się w niewiarę. Powód jest jeden - van der Sar. Holender znów podleczył kontuzjowaną pachwinę, i ogłosił, że jest gotów zluzować Polaka. Wątpliwości, że to zrobi, nie mają "Daily Telegraph" i oficjalna strona internetowa Manchesteru United. Zarówno na łamach gazety, jak i w portalu van der Sar opowiada, jak bardzo chce znów wznieść w górę puchar za triumf w Lidze Mistrzów, który zdobył 13 lat temu w barwach Ajaksu Amsterdam. Holender mówi, że o osiągnięcie tego celu walczył będzie już dziś.

Jak przy wypowiedziach van der Sara wyglądają słowa Kuszczaka? - Zagrałem w 15 meczach w lidze i Lidze Mistrzów. Chciałbym więcej, ale nie narzekam, cieszę się tym, co jest. Dostawałem szansę w trudnych momentach, wchodziłem z ławki rezerwowych - mówił niedawno nasz bramkarz w rozmowie z "Gazetą Wyborczą". W sobotę Kuszczak zaliczył szesnasty występ w barwach "Czerwonych Diabłów". Ale dziś siedemnastego do tego nieźle wyglądającego konta nie dopisze. No, chyba że coraz bardziej kruchy van der Sar jednak pozbierać się nie zdoła.

Podziel się z nami swoją opinią