Motor lepszy od Warty w piłce wodnej

Marcin Wojciechowski z Warty Poznań nie wykorzystał rzutu karnego i "Zieloni" przegrali w Lublinie z Motorem mecz, który toczył się w rzęsistym deszczu, a murawa pełna była kałuż
To czy w ogóle spotkanie się odbędzie, ważyło się do ostatnich chwil. Piłkarze wyszli na boisko, ale mieli problemy z przystosowaniem się do niecodziennych warunków. - Sędzia podjął jednak taką, a nie inną decyzję i trzeba było grać - powiedział trener Motoru Ryszard Kuźma. - Boisko było katastrofalne, dlatego nie można mieć pretensji do zawodników o niecelne podania. Warta początkowo osiągnęła minimalną przewagę, lecz nic z niej nie wyniknęło. Zawodnicy Motoru szybko przejęli inicjatywę i nie oddali jej już do ostatniego gwizdka sędziego. Już w 7. min po uderzeniu Mateusza Kołodziejskiego piłka trafiła w poprzeczkę. Zresztą cała pierwsza połowa stała pod znakiem niewykorzystanych przez niego okazji. Dobrze bronił Jakub Szmatuła z Warty.

Ale prawdziwe emocje przyniosła dopiero druga połowa. W 54. min Marcin Syroka sfaulował w polu karnym Grzegorza Wana i poznaniacy mieli "jedenastkę". Do piłki podszedł Marcin Wojciechowski, uderzył jednak w sam środek bramki i Przemysław Mierzwa popisał się pewną interwencją. - Nie mam pretensji do Wojciechowskiego za niewykorzystanie karnego - stwierdził trener Warty Bogusław Baniak.

Zaledwie 11 min później gola zdobył Motor. Przewagę lublinian udokumentował Łukasz Misztal, który trafił z rzutu wolnego podyktowanego tuż sprzed linii pola karnego. Gospodarze mieli szczęście w 71. min, gdy po strzale Alaina Ngamayamy piłkę z rąk wypuścił Mierzwa, lecz futbolówka tuż przed linią bramkową zatrzymała się w... kałuży.

- Warunki, delikatnie mówiąc, były ciężkie - mówił po meczu kapitan Warty Tomasz Magdziarz. - Strzał, po którym lublinianie objęli prowadzenie, był kapitalny. Staraliśmy się jeszcze odrobić stratę, ale ciężko było tego dokonać na tak ciężkiej murawie.

- Stworzyliśmy kilka sytuacji, a w takich warunkach nie jest to wcale łatwe. Nie ulega wątpliwości, że odnieśliśmy zasłużone zwycięstwo - ocenił trener Kuźma.

Baniak gratulował mu utrzymania się w drugiej lidze, choć nie jest to jeszcze pewne. Motor jest jednak w dobrej sytuacji. Na osiem kolejek przed końcem ma 7 pkt przewagi nad strefą spadkową. Jest w niej Warta, która traci do bezpiecznego miejsca 1 pkt. Do długiej listy problemów poznaniaków w tej rundzie w sobotę dołączył jeszcze jeden. Baniak: - Zamiast do Poznania, udajemy się do lekarzy, bowiem wielu moich zawodników jest poparzonych wapnem. Z tego powodu zszedł z boiska Ignasiński.

Motor Lublin - Warta Poznań 1:0

Bramka: Misztal (65. min)

Motor: Mierzwa - Syroka, Płotka, Żmuda, Ptaszyński - Misztal (78. Maciejewski Ż), Ocholeche Ż, Maziarz Ż (90. Król) - Kołodziejski (62. Kowalczyk Ż), Popławski Ż, Koczon Warta: Szmatuła - Kaczorowski, Ignasiński (34. Truszczyński), Marcinkiewicz, Magdziarz - Jankowski, Iwanicki (60. Bekas), Wan Ż, Ngamayama - Najewski, Wojciechowski (80. Pawlak)

Sędziował: Paweł Płoskonka z Tarnowa

Widzów 1,5 tys.