Trener piłkarzy Jastrzębia wściekły na sędziów

Na wiosnę piłkarze GKS-u Jastrzębie są ciągle bez zwycięstwa na własnym boisku.
Przed meczem Ryszard Czerwiec mówił z uznaniem o piłkarzach z Zabierzowa. - To dobry zespół i powinien w Jastrzębiu coś wywalczyć - zapowiadał były reprezentacyjny pomocnik, który jest obecnie skautem Wisły Kraków.

Jastrzębianie rozpoczęli mecz asekuracyjnie. Grali bardzo uważnie w obronie. Ale tuż przed przerwą gościom pomógł los. Pod bramką Kmity głowami zderzyli się piłkarze GKS-u Janusz Wrześniak i Kamil Wilczek. Obaj zostali odwiezieni do szpitala. Wrócili pod koniec meczu witani brawami: Wrześniak z obandażowaną głową, a Wilczek z olbrzymim guzem na czole. - Przez moment straciłem świadomość i nie wiedziałem co się ze mną dzieje - opowiadał później Wilczek. Obaj poszkodowani przejdą w tym tygodniu badania głowy.

Goście wykorzystali zamieszanie z wypadkiem i już w doliczonym czasie pierwszej połowy zdobyli gola - po dośrodkowaniu Konrada Cebuli strzałem głową piłkę do bramki skierował Piotr Bagnicki, który jeszcze jesienią grał w Zagłębiu Sosnowiec.

W drugiej połowie gra gospodarzy się ożywiła, kiedy na boisko wszedł Witold Wawrzyczek. Efekty przyszły niespełna kwadrans przed końcem meczu, kiedy po dośrodkowaniu najlepszego w zespole gospodarzy Macieja Małkowskiego i strzale głową Bartłomieja Grabczyńskiego jastrzębianie wyrównali. Wkrótce jednak wychodzącego na czystą pozycję Piotra Bagnickiego z Kmity przewrócił Jakub Kafka, bramkarz gospodarzy. Sędzia Daniel Stefański z Bydgoszczy uznał, że był faul i podyktował rzut karny. Publiczność i piłkarze GKS-u protestowali. - Jakub najpierw dotknął piłkę, a dopiero później nogę - bronił czeskiego bramkarza Wawrzyczek. Karnego wykorzystał Jan Cios.

Pięć minut przed końcem gospodarzom dopisało szczęście. Małkowski wykorzystał świetne podanie Roberta Żbikowskiego i silnym strzałem z woleja lewą nogą nie dał szans Tomaszowi Laskowskiemu, byłemu bramkarzowi Górnika Zabrze.

Już w doliczonym czasie gospodarze domagali się karnego, po tym jak piłka trafiła w rękę litewskiego obrońcy Kmity Paulisa Paknysa. Ta sytuacja zdenerwowała trenera Piotra Rzepkę. - Sędzia krzywdził Kmitę i nas. Jak ja grałem, to sędziowie czuli piłkę i starali się pomagać zawodnikom. Przeraża mnie to, że ci młodzi sędziowie to aroganccy ludzie. Dlatego proszę ich o trochę skruchy i szacunek dla piłkarzy. Niech nie będą głównymi bohaterami meczu - apelował szkoleniowiec gospodarzy.

GKS Jastrzębie - Kmita Zabierzów 2:2 (0:1)

Bramki: 0:1 Bagnicki (45.), 1:1 Grabczyński (72.), 1:2 Cios (79. karny), 2:2 Małkowski (85.)

GKS: Kafka Ż - Jędrzejczyk, Pielorz, Pietroń, Wrześniak (45. Bednarek) - Grabczyński, Wilczek Ż (45. Karwot Ż ), Małkowski, Chrabąszcz (55. Wawrzyczek) - Narwojsz, Żbikowski

Kmita: Laskowski - Paknys Ż , Cios, Romuzga, Szałek - Makuch (80. Ankowski), Powroźnik (74. Borovicanin Ż ), Gawęcki, Bębenek - Kurowski (23. Cebula Ż), Bagnicki Ż

Sędziował: Daniel Stefański(Bydgoszcz). Widzów: 2500.