Znicz wygrywa w Gliwicach!

Znicz Pruszków gra jeszcze lepiej niż jesienią. Wczoraj pokonał 1:0 niedawnego lidera II ligi, przerywając jego wspaniałą passę 22 meczów bez porażki.
Wielu z zawodników Piasta zapomniało już, jakie to uczucie przegrać spotkanie. Gliwiczanie po raz ostatni schodzili pokonani z boiska w meczu 3. kolejki przeciwko Lechii Gdańsk. To wydarzyło się w... sierpniu ubiegłego roku! - Nie róbmy z tej porażki tragedii. Wciąż jesteśmy w grze o awans - przekonywał po meczu Jarosław Kaszowski, kapitan gospodarzy. W Gliwicach jednak na pewno ubyło wczoraj optymistów, a to za sprawą okoliczności, w jakich Piast przegrał.

Zespół z Pruszkowa był bezwzględnie lepszy i jego wygrana nie podlegała dyskusji. Bohaterem meczu został rewelacyjny napastnik Znicza Robert Lewandowski, który zdobył jedynego gola meczu. Na początku drugiej połowy bezlitośnie wykorzystał sytuację sam na sam z Grzegorzem Kaprzikiem. - Próbowałem robić co się tylko dało, ale bezskutecznie. Rywal nie trafił czysto w piłkę, ale i tak wpadła ona do bramki - mówił bramkarz Piasta.

- Trochę szczęścia przy tej sytuacji było - przyznawał gracz z Pruszkowa, który przy nieco lepszej skuteczności mógł wczoraj ustrzelić w Gliwicach hat-tricka.

Zasmuconych gospodarzy próbował pocieszać trener Znicza Jacek Grembocki. - Piast był najsilniejszym rywalem przeciwko jakiemu ostatnio graliśmy - stwierdził.

Na meczu stawiło się kilku pierwszoligowych trenerów. Oglądali wszystkich zawodników, ale siłą rzeczy wpadł w im oko Lewandowski. W tej chwili najskuteczniejszego drugoligowca chce przynajmniej połowa I ligi. Bacznie przyglądał mu się wczoraj trener Górnika Ryszard Wieczorek, po cichu pewnie marząc o zmontowaniu w Zabrzu wspaniałego ataku Lewandowski - Tomasz Zahorski. - Ktoś mnie obserwował? Nic na ten temat nie wiem. Ja marzę po występach w ekstraklasie w barwach Znicza - uśmiechał się Lewandowski. Po wygranej w Gliwicach jego zespół stał się poważnym konkurentem gliwiczan w walce o ten cel.

PIAST GLIWICE - ZNICZ PRUSZKÓW 0:1 (0:0): Lewandowski (50.). Piast: Kasprzik - Żyrkowski, Krzycki, Widuch, Petasz - Kaszowski (68. Filipowicz), Gamla, Kompała (58. Szczyrba), Chylaszek - Prędota (70. Wróbel), Kędziora. Znicz: Bieniek - Lewczuk, Piotrowski Ż, Kowalski, Januszewski - Rybaczuk (66. Kokosiński), Osoliński, Grzeszczyk (75. Nwaogu), Zawistowski - Lewandowski (85. Paluchowski Ż), Feliksiak Ż. Sędziował: Łukasz Bartosik (Kraków). Widzów: 5 tys..