Siatkarze Trefla trzy kroki od PLS

Trzy zwycięskie mecze dzielą siatkarzy Trefla Gdańsk od awansu do PLS, a właściwie do PlusLigi bo taką nazwę nosić będą w przyszłym sezonie rozgrywki ekstraklasy. Ich rywalem w finale play-off I ligi będzie KS Poznań.
Podopieczni Wojciecha Kaszy konsekwentnie dążą do celu postawionego przed sezonem, czyli awansu do ekstraklasy. Prawdopodobnie ostatnim rywalem na tej drodze będzie zespół KS Poznań. Dlaczego prawdopodobnie? Gdyby siatkarze Trefla potknęli się w finale I ligi, czekać ich będzie baraż z przedostatnią drużyną PLS, czyli Politechniką Warszawa. W klubie z Gdańska nikt jednak nie dopuszcza takiej myśli i już po meczach z KS Poznań Trefl zamierza świętować awans.

Rywalizacja toczyć się będzie do trzech zwycięstw. Dwa pierwsze spotkania odbędą się w Gdańsku (sobota, godz. 16, niedziela godz. 12, hala MOSiR przy ul. Kołobrzeskiej, bilety: 10 i 5 zł), trzecie i ewentualne czwarte w Poznaniu, a gdyby zaszła taka potrzeba, decydujące piąte znów na parkiecie Trefla. Gdańszczanie będą faworytami tej konfrontacji, ale muszą uważać, gdyż zespół z Poznania jest rewelacją rozgrywek. Najpierw rzutem na taśmę wywalczył trzecie miejsce po sezonie zasadniczym, a potem w półfinałach play-off gładko wyeliminował faworyzowaną Gwardię Wrocław, nie przegrywając nawet jednego meczu. W dotychczasowych meczach obecnego sezonu Trefl najpierw wygrał w Poznaniu 3:1, ale w rewanżu we własnej hali uległ w pięciu setach. - Nie rozpamiętujemy tamtego spotkania. Nie miało ono dla nas żadnego znaczenia, teraz wszyscy zdajemy sobie sprawę, o co tak naprawdę gramy, i nie trzeba nikogo dodatkowo motywować - uspokaja środkowy Trefla Witold Chwastyniak. Oby miał rację.

Również z zespołem z Poznania, tyle że na wyjeździe, rywalizować będą w ten weekend siatkarki Energi Gedania. Podopieczne Leszka Milewskiego wygrały pierwszy mecz z AZS AWF Poznań 3:1 i tylko jednego zwycięstwa brakuje im, aby zapewnić sobie prawo gry o 5. miejsce w LSK. - Mam nadzieję, że już w sobotę rozstrzygniemy sprawę i niedzielę - zamiast grać trzeci mecz - spędzimy już w domu - mówi trener Milewski.