Sport.pl

Dyskobolia znów w finale PE

Dyskobolia Grodzisk zremisowała w Zabrzu z Górnikiem 1:1. 17 maja piłkarze z Wielkopolski zmierzą się z Legią Warszawa w finale Pucharu Ekstraklasy, którego bronią.


Najważniejszy krok na drodze do finału grodziszczanie postawili miesiąc temu, gdy w pierwszym meczu półfinałowym wygrali na swoim stadionie 3:0. Górnik Zabrze grał wtedy w dość rezerwowym składzie. We wczorajszym rewanżu trener Górnika Ryszard Wieczorek wystawił mocniejszy zespół, a ponieważ tym razem to Dyskobolia miała w składzie wielu rezerwowych, można było mieć nadzieję, że zabrzanie powalczą o odrobienie strat.

Jednak emocje skończyły się bardzo szybko. W jednej z pierwszych akcji Jarosław Lato próbował zagrać piłkę między nogami Tomasza Hajty, ale ten nie dał się oszukać zagraniem, które piłkarze uważają za upokarzające. Kapitan Górnika uśmiechnął się tylko. Lato odpowiedział tym samym, a za chwilę nadal był w świetnym nastroju. W polu karnym gospodarzy, w ciągu paru sekund dwa razy minął Patrika Pavlendę (w obu przypadkach obrońca Górnika lądował na tyłku) i wycofał piłkę do Piotra Świerczewskiego. Ten oddał bardzo ładny, techniczny strzał i było 1:0 dla Dyskobolii. To oznaczało, że zabrzanie potrzebowali wówczas pięciu goli, by znaleźć się w finale. To dokładnie tyle, ile zespół Jacka Zielińskiego stracił w 13 tegorocznych meczach!

Górnika stać było tylko na jedną, ale za to szybką odpowiedź. Już w 15. min Piotr Gierczak podał piłkę do Tomasza Moskala, a ten strzelił precyzyjnie sprzed linii pola karnego. Natychmiast zaczął krzyczeć na kolegów, by pospieszyli się do wznowienia gry. Ale dobrze ustawiona w defensywie drużyna z Grodziska nie pozwoliła gospodarzom pójść za ciosem. Może gdyby w 35. min Gierczak strzelił głową z 3 m do siatki, a nie wysoko nad poprzeczką, Górnik mógłby mieć nadzieję na skuteczny pościg. Zabrzanie mieli przewagę, ale Dyskobolia nie dopuszczała ich do dogodnych sytuacji. Sama odgryzła się w 53. min, gdy najpierw Mariusz Muszalik ładnym strzałem z powietrza trafił w Sebastiana Nowaka, a po chwili bramkarz Górnika świetnie obronił uderzenie Saszy Junisoglu.

Gole jednak nie padły, a Zieliński zdejmował z boiska kolejnych zawodników, którzy mogą mu się przydać w sobotnim meczu z Lechem Poznań. Kadrowicza Radosława Majewskiego ściągnął po godzinie gry, po tym, jak pomocnik Dyskobolii doznał niegroźnego urazu.

Górnik Zabrze - Dyskobolia Grodzisk 1:1 (1:1)

Bramki: 0:1 Świerczewski (6. min, po podaniu Laty), 1:1 Moskal (15., po zagraniu Gierczaka).

Górnik: Nowak - Pavlenda (46. Magiera), Hajto, Danch, Papeckys - Gołoś (66. Malinowski), Gierczak, Bajić Ż (73. Pazdan), Madejski - Jarka (46. Zahorski), Moskal.

Dyskobolia: Gliwa - Olejniczak, Junisoglu, Kumbev (69. Żyła), Telichowski - Świerczewski (77. Feciuch), Muszalik - Rocki Ż, Majewski (60. Nolka), Lato - Batata (83. Kaźmierowski).

Sędziował Paweł Gil z Lublina

Pierwszy mecz: 3:0 dla Dyskobolii; awans: Dyskobolia