Listkiewicz odejdzie na pewno. Kto go do tego zmusił?

Michał Listkiewicz tym razem nie blefuje i 14 września naprawdę ma zrezygnować z funkcji prezesa PZPN. Czy zmusił go do tego wicepremier Grzegorz Schetyna?
Polska prasa o zjeździe: Listkiewicz pokazał gest Kozakiewicza



- Wiem, że ostatnio jedna bardzo prominentna osoba w Polsce nakłaniała, żeby użyć wszelkich środków prawnych i pozaprawnych, aby wywalić nas z PZPN, rozwalić PZPN. Więc nie wiem, czy jak wyjdę stąd, to nie dostanę kijem bejsbolowym po głowie albo czy mi dziecka nie porwą ze szkoły. Mam nadzieję, że nie - tak mówił Michał Listkiewicz w Canal+ po niedzielnym zjeździe PZPN.

Szczegółów nie wyjaśnił. Faktem jest jednak, że w niedzielę wyraźnie przybity ogłosił zamiar dymisji na wyborczym zjeździe 14 września.

Listkiewicz już wiele razy zapowiadał rezygnację z rządzenia polską piłką, ale nigdy nie dotrzymywał słowa. Tym razem ma być inaczej. Decyzja zapadła w minionym tygodniu podczas spotkania z przedstawicielami rządu. Listkiewicz rozmawiał wówczas z wicepremierem i szefem MSWiA Grzegorzem Schetyną, ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ćwiąkalskim oraz szefem sportu Mirosławem Drzewieckim.

- Uważam, że tym razem prezes Listkiewicz nie blefuje i 14 września odejdzie wraz z całym zarządem - mówił nam wczoraj Grzegorz Schetyna. Według naszych informacji to właśnie presja wicepremiera była kluczowa.

- Grzegorz Schetyna to człowiek do bólu pragmatyczny, konsekwentny i potrafi postawić na swoim. Listkiewicz już mu się nie wywinie, pętla na jego szyi zaciska się coraz mocniej - twierdzi nasz informator. - W niedzielę widać było, że prezes PZPN dostał propozycję nie do odrzucenia - ironicznie podkreśla inny rozmówca.

Nieoficjalnie wiemy, że Listkiewicz będzie musiał zadowolić się posadą w polsko-ukraińskiej spółce, która w imieniu UEFA ma przeprowadzić mistrzostwa Europy w 2012 r. Listkiewicz będzie w niej przedstawicielem UEFA.

W dymisji prezesa PZPN niebagatelny może być wątek osobisty. Grzegorz Schetyna zarządzał kiedyś piłkarskim Śląskiem Wrocław. W 2004 r. jego klub grał baraże z Arką Gdynia o prawo gry w II lidze. Nie było w środowisku tajemnicą, że Arka korzysta z pomocy sędziów i ,,Fryzjera". Przed rewanżowym pojedynkiem w Gdyni Schetyna mówił dziennikarzom, że Listkiewicz obiecał, iż na spotkanie zostanie wyznaczony arbiter międzynarodowy, który sprawiedliwie poprowadzi zawody. Tak się nie stało. Sędziował Piotr S., który wziął 43. tys. zł łapówki za ustawiony przez Arkę mecz. Dziś arbiter jest jednym z 17 oskarżonych w procesie korupcyjnym gdyńskiego klubu. Do wręczenia mu pieniędzy przyznał się kierownik drużyny Arki Wiesław Kędzia.

Wielu działaczy PZPN pogodziło się już z dymisją Listkiewicza. Niektórzy uważają, że prezes jest zbyt miękki wobec wzywających do zmian polityków, klubów Orange Ekstraklasy oraz mediów. W minionym tygodniu prezesi wojewódzkich związków piłkarskich nazywani baronami zorganizowali tajne spotkanie w Krośnie, o którym nie wiedział sam Listkiewicz.

Grupa ,,baronów'' nie wyłoniła na razie kandydata, którego będzie popierać podczas wyborów nowego prezesa. Pewne jest jednak, że łatwo władzy nie oddadzą.

Schetyna: Do ośmiu razy sztuka