Sensacja w Stalowej Woli! Stal w półfinale!

W pierwszej rundzie play-off w I lidze koszykarzy ósma po rundzie zasadniczej Stal Stalowa Wola wygrała dwa razy u siebie z pierwszym Zastalem Zielona Góra i awansowała do półfinałów. Trzecie zwycięstwo odnieśli też koszykarze Sokoła Łańcut w rywalizacji z Resovią i również zagrają w półfinale




W sobotę Stal znakomicie rozpoczęła i po trójkach Pawła Pydycha i Rafała Partyki prowadziła już 15:9. Pod koniec pierwszej kwarty rywale zaczęli bronić strefą, co wybiło z rytmu podopiecznych Leszka Kaczmarskiego. - Długo nie mogliśmy sobie poradzić z tą obroną, ale w końcu Rafał Partyka znalazł sposób - przyznał później Jacek Jarecki ze Stali.

Obrona strefowa spowodowała, że Zastal odrobił straty, a w drugiej kwarcie, gdy kontuzji doznał Pydych, prowadził już nawet 38:30. Końcówka pierwszej połowy należała jednak do miejscowych, którzy prawdziwy koncert gry dali w trzeciej kwarcie. Na parkiet wrócił Pydych, a gospodarze raz po raz dziurawili kosz Zastalu. Podopieczni Tadeusza Aleksandrowicza przez pierwsze cztery minuty po przerwie nie potrafili zdobyć punktów, dzięki czemu Stal wyszła na prowadzenie 44:41. Kolejne trójki Pydycha oraz Jareckiego dały gospodarzom prowadzenie 57:48. - Początek trzeciej kwarty zadecydował o naszej porażce. Rywale zagrali z taką determinacją, jakby to oni byli faworytem do awansu, a nie my - nie mógł uwierzyć Aleksandrowicz.

W 38. minucie Stal prowadziła 69:61, ale w końcówce było nerwowo. Na 25 sekund przed końcem meczu po trójce Pawła Szcześniaka Zastal przegrywał tylko 71:72, ale faulowany Pydych wykorzystał oba rzuty wolne, a w odpowiedzi za trzy punkty nie trafił Tomasz Briegmann. - Zastal ma szerszą ławkę, a my graliśmy w siedmiu. Ale publiczność była naszym dodatkowym zawodnikiem. Dziękujemy im za ten wspaniały doping - podkreślał po meczu Jarecki.

STAL STALOWA WOLA74
ZASTAL ZIELONA GÓRA71
Kwarty: 21:23, 16:18, 20:9, 17:21.

Stal: Pydych 21 (5), Partyka 14 (3), Jarecki 13 (1), Prawica 10 (1), Nikiel 8 oraz Szczepaniak 8, Maj 0.

Zastal: Kowalczuk 15, Szcześniak 14 (2), Chodkiewicz 10 (2), Kalinowski 7 (1), Morkowski 5 (1) oraz Kukiełka 10, Briegmann 7, Witos 3 (1), Wilczek 0, Taberski 0, Olszewski 0.

W drugim meczu stalowowolanie znowu postawili gościom wysokie wymagania. Choć początek meczu należał do Zastalu, to jednak dzięki znakomitej drugiej kwarcie Stal wyszła na prowadzenie, którego nie oddała już do końca, sprawiając ogromną sensację. Tak bowiem trzeba nazwać wyeliminowanie z rywalizacji głównego faworyta ligi.

STAL STALOWA WOLA73
ZASTAL ZIELONA GÓRA70
Kwarty: 18:22, 22:16, 17:18, 16:14

STAL: Jarecki 11 (1), Pydych 17 (2), Prawica 11 (3), Partyka 12 (2), Nikiel 19 oraz Szczepaniak 2, Maj 1.

ZASTAL: Kowalczuk 4, Chodkiewicz 2, Morkowski 1, Szcześniak 21 (5), Witos 16 (1) oraz Olszewski 0, Kalinowski 12 (2), Kukiełka 14 (1), Briegmann 0.

Stan rywalizacji 3:1 dla Stali.

O awans w Jarosławiu

Jarosławianie znakomicie zaczęli sobotni pojedynek. W pierwszej kwarcie zagrali z ogromną determinacją i po dobrej grze prowadzili 29:20, a momentami ich przewaga sięgała nawet 11 punktów. Przeciwstawić im się próbował jedynie Paweł Wiekiera, który dwa razy popisał się celnymi trafieniami zza linii 6,25 m i "trzymał" wynik w zespole gospodarzy.

Niestety na początku drugiej kwarty odnowiła się kontuzja Jakuba Dryjańskiego, na dodatek problemy z faulami miał inny z wysokich graczy Znicza, Marek Miszczuk. Osamotniony pod koszem Artur Mikołajko nie miał nic do powiedzenia w rywalizacji z wyższymi graczami Politechniki, która zaczęła odrabiać straty.

Jarosławianie próbowali ratować wynik rzutami z dystansu, jednak trafili tylko dziewięć z 23 prób za trzy punkty. W efekcie trzecią kwartę dysponujący krótszą ławką goście przegrali aż 9:30 i było praktycznie po meczu.

Po zakończeniu spotkania drużyna gości złożyła protest, twierdząc, że sędziowie stolikowi niesłusznie odjęli im dwa punkty. Po pierwszej połowie na tablicy wyników było 47:40 dla Znicza, jednak gdy sędziowie wrócili na halę, zmienili rezultat na 45:40.

To już drugi taki błąd sędziów w rywalizacji obu drużyn. W drugim meczu w Jarosławiu sędziowie dodali dwa punkty drużynie z Poznania, która w całym spotkaniu triumfowała różnicą czterech oczek. Jednak wtedy jarosławscy działacze nie złożyli protestu.

POLITECHNIKA POZNAŃ89
SOKOŁÓW ZNICZ JAROSŁAW67
Kwarty: 20:29, 20:16, 30:9, 19:13.

Politechnika: Wiekiera 28 (2), McNaull 14, Radwan 13 (2), Sulowski 10 (2), Stokłosa 3 (1) oraz Bogdan 6 (2), Smorawiński 6, Semmler 4, Flieger 3 (1), Baganc 2, Dudek 0.

Znicz: Fortuna 16 (4), Mikołajko 10, Celej 10 (1), Ecka 9 (1), Miszczuk 8 (1) oraz Sikora 9 (1), Białas 5 (1), Szczotka 0, Dryjański 0, Gazarkiewicz 0.

W niedzielę jarosławianie wzięli rewanż za sobotnią porażkę, pewnie pokonując Politechnikę. Tak wysoki wynik Znicz zawdzięcza swojej dobrej grze w ostatniej kwarcie, którą goście wygrali aż 42:22. W rywalizacji o półfinał jest remis 2:2 i o awansie zadecyduje piąty mecz w Jarosławiu. Zwycięzca z tej pary zmierzy się ze Stalą Stalowa Wola.

POLITECHNIKA POZNAŃ86
SOKOŁÓW ZNICZ JAROSŁAW104
Kwarty: 22:16, 21:24, 21:22, 22:42

Politechnika: Wiekiera 13 (2), McNaull 19, Radwan 6 (2), Sulowski 15 (2), Stokłosa 3 (1) oraz Bogdan 5 (1), Smorawiński 5 (1), Semmler 2, Flieger 12 (2), Baganc 3 (1).

Znicz: Fortuna 19 (2), Mikołajko 17, Celej 18 (1), Ecka 6, Miszczuk 29 (4) oraz Sikora 12 (2), Szczotka 1.

Stan rywalizacji: 2:2.

Sobota dla Resovii, niedziela dla Sokoła

W trzecim starciu derbowym pomiędzy Resovią a Sokołem Łańcut wyraźnie lepsi okazali się rzeszowianie, którzy wygrali sobotni pojedynek aż 23 punktami. O wyniku zadecydowało pierwsze pięć minut trzeciej kwarty. Gospodarze dyktowali warunki gry już w pierwszej kwarcie, głównie za sprawą świetnie dysponowanych Piotra Misia i Bartosza Dubiela. Wygrali tę odsłonę 27:20, ale całą tą przewagę stracili w drugiej części meczu.

Początek trzeciej kwarty należał jednak do podopiecznych trenera Grzegorza Wiśniowskiego, którzy wygrali ten fragment gry aż 21:4. - Co im powiedziałem w szatni? Nic. Nie musiałem nic mówić, bo atmosfera była i tak bojowa. Wiedziałem, że jak na początku zaskoczy, to będzie dobrze - mówił szkoleniowiec Resovii. Kilka "trójek", do których resoviacy dołożyli skuteczną obronę dało im prowadzenie 62:47, którego nie oddali do końca meczu. - Zagraliśmy słaby mecz. Za dużo przegrywaliśmy pojedynków jeden na jeden - mówił trener Sokoła Dariusz Kaszowski.

RESOVIA MILLENIUM92
SOKOŁ ŁAŃCUT69
Kwarty: 27:20, 14:23, 26:14, 25:12

Resovia: Dubiel 25 (4), Miś 22, Baran 15 (3), Wójcik 13 (1), Ucinek 3 (1) oraz K. Szpyrka 11 (1), Rusin 3 (1), Rynkiewicz 0, Cyganik 0, Młynarski 0, Malona 0.

Sokół: Chromicz 16 (2), Koszuta 14 (2), Pacocha 10 (1), Krupa 9 (1), Klima 8 oraz Salamonik 9, Mroczek 2, Dudzik 1, Podolec 0, Ożóg 0.

Niedzielny, rewanżowy mecz miał zupełnie inny przebieg. Podrażnieni sobotnią porażką koszykarze Sokoła od początku meczu kontrolowali jego przebieg, a resoviacy nie mogli znaleźć recepty na grę rywali. Sami popełniali dużo błędów w ataku, przez co przegrali czwarty mecz i zakończyli sezon. Sokół natomiast awansował do półfinałów.

RESOVIA MILLENIUM55
SOKÓŁ ŁAŃCUT69
Kwarty: 20:20, 9:22, 18:15, 8:12

Resovia: Dubiel 6, Miś 17, Baran 14 (2), Wójcik 11 (3), Ucinek 0 (1) oraz K. Szpyrka 7.

Sokół: Chromicz 11, Koszuta 8, Pacocha 19 (3), Krupa 9 (2), Klima 10 oraz Salamonik 5, Mroczek 7, Ożóg 0.

Stan rywalizacji 3:1 dla Sokoła.

Zadecyduje piąty mecz

W sobotę tarnobrzeżanie nie mieli nic do powiedzenia. Mecz toczył się pod dyktando drużyny trenera Krzysztofa Ziemląga. Siarka ani razu nie prowadziła. W pierwszej kwarcie lublinianie dosłownie zmietli rywali z parkietu. W szóstej minucie po trafieniu Bartosza Borkowskiego Start AZS wygrywał 14:4 i jego przewaga stale rosła. Tę cześć meczu gospodarze wygrali 28:12.

W drugiej kwarcie zespół lubelski już nie grał tak skutecznie, ale Siarka też niczym nie imponowała. Warto dodać, że wychowanek lubelskiego Startu Michał Marciniak, który teraz broni barw tarnobrzeskiego klubu, swoje pierwsze punkty zdobył dopiero w 16. minucie, a i tak nie rzucił ich wiele. Podobnie zresztą jak drugi ex-lublinianin w Siarce - Maciej Bielak. Tak więc do przerwy zespół lubelski prowadził 45:26.

W drugiej części przewaga Startu AZS jeszcze się zwiększyła. Było jasne, że tego meczu drużyna lubelska przegrać już nie może. W związku z tym w czwartej kwarcie obaj trenerzy dali szansę gry zawodnikom, którzy rzadziej występują na parkiecie.

START AZS LUBLIN87
SIARKA TARNOBRZEG58
Kwarty: 28:12, 17:13, 21:14, 21:19.

Start: Chelis 15 (1), Kowalski 13 (1), P. Jagoda 11 (1), Ł. Jagoda 10 (1), Borkowski 10 oraz Olejniczak 11, Urbański 10, Ćwikła 3, Karczewski 2, Drozd 2, Repeć 0.

Siarka: Zych 16 (1), Wall 8, Marciniak 4, Kardaś 3 (1), Bielak 1 oraz Grzegorzewski 11, Sudowski 8 (1), Polek 4, Włodarczyk 3, Chodoła 0.

W drugim meczu tarnobrzeżanie również nie sprostali rywalom, choć początek meczu należał do nich. W dalszej części spotkania to jednak Start zaczął grać spokojniej i kontrolował grę, a Siarka, w której zabrakło Daniela Walla, nie była w stanie nic zrobić. O tym która drużyna utrzyma się w lidze, zadecyduje więc piąty mecz w Tarnobrzegu.

START AZS LUBLIN77
SIARKA TARNOBRZEG71
Kwarty: 22:16, 19:23, 22:16, 14:16.

Start: Chelis 5, Kowalski 9 (1), P. Jagoda 14 (2), Ł. Jagoda 7 (1), Borkowski 0 oraz Olejniczak 16, Urbański 20 (3), Karczewski 6 (2), Drozd 0.

Siarka: Grzegorzewski 21, Zych 10, Sudowski 1, Kardaś 21 (4), Bielak 2 oraz Marciniak 16 (1), Polek 0, Włodarczyk 0.

Stan rywalizacji: 2:2.