Warta Poznań z pazurem, więc wygrała

- Za taką grę mogłem tylko chłopaków ucałować jak ojciec. Pokazali pazur - mówił po wygranej z Odrą szczęśliwy trener Warty Bogusław Baniak. Jego zespół jest bardzo bliski wyjścia ze strefy spadkowej


Trener Baniak przed tym spotkaniem twierdził, że jeśli jego drużyna zwycięży, to zacznie wierzyć w utrzymanie w II lidze, co przez wielu uznane byłoby niemal za piłkarski cud. I teraz do tego cudu jest bardzo blisko. Warta zrównała się bowiem punktami z wyprzedzającym ją Turkiem Turek, a do dwunastej w tabeli Odry traci tylko cztery punkty. - Zostaniemy na zapleczu Orange Ekstraklasy - zapewnia kapitan drużyny Tomasz Magdziarz, który w niedzielę dobił rywala strzelając gola na 2:0. Po podaniu Błażeja Jankowskiego strzelił w długi róg obok bezradnego Marcina Fecia. - Po zagraniu Błażeja pozostało mi tylko strzelić i się udało - stwierdził Magdziarz, który przed meczem zorganizował minizgrupowanie dla zespołu. Za własne pieniądze. - Chylę czoła przed chłopakami za ich determinację i wolę walki. Takich nie widziałem ich od dawna. Pokazaliśmy dzisiaj pazur. Mogłem uściskać zawodników jak ojciec, nie jak trener - podkreślał Baniak.

Poznaniacy dominowali nad rywalem w zasadzie od początku spotkania, a Odra była wyjątkowo słabo dysponowana. Goście nie stworzyli w zasadzie większego zagrożenia pod bramką Warty. Jej dyspozycję oddają słowa napastnika Ugochukwu Enyinnayi. - Dramat, dramat, dramat. Nasza gra, system. Wszystko jest źle - stwierdził. Dlatego gole dla Warty były kwestią czasu. Ale padły dopiero w drugiej połowie. W pierwszej poznaniakom brakowało głównie dokładności. Przeszkadzała też nierówna murawa, której stan sprawdził też arbiter Cezary Smoleński, gdy po jednej akcji runął na boisko. Murawa przeszkodziła też Warcie w 48. min, gdy zbyt lekki strzał Magdziarza wybił Pepe Samba Ba, który ma za sobą występy choćby w Lechu Poznań. Bramka dla Warty padła po nieco ponad godzinie gry. Z lewej strony popędził Paweł Kaczorowski, dośrodkował w pole karne, a Fecia wyprzedził Marcin Wojciechowski. - Zawsze miałem ciągoty do gry ofensywnej - skomentował Kaczorowski.

Po bramce Odra zagrała nieco ofensywniej, ale to nie znaczy że Jakub Szmatuła musiał się napracować. Zresztą na dziesięć minut przed końcem nadzieje gości zostały w zasadzie ostatecznie pogrzebane. Drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę otrzymał Samba Ba. Gospodarze to wykorzystali i przeprowadzili decydującą kontrę właśnie tą stroną, którą miał asekurować czarnoskóry obrońca. Z boiska wyleciał też, niestety, trener Baniak, który dostał czerwoną kartkę i utykając, udał się na trybuny. Ma bowiem zapalenie nerwu kulszowego. - Arbitrzy są uczuleni na Baniaka, nie wiem dlaczego. Przez nich nie poprowadzę drużyny w meczu z Motorem Lublin. Wielka szkoda, bo jedyne, co zrobiłem, to wyszedłem za linię boczną. Nie obraziłem też sędziego i nie wiem, za co mnie wyrzucił - zakończył szkoleniowiec.



Warta Poznań 2 (0)

Odra Opole 0

Bramki: 1:0 Wojciechowski (61. - głową), 2:0 Magdziarz (87.)

WARTA: Szmatuła - Kaczorowski Ż (86. Truszczyński), Jankowski Ż, Ignasiński, Najewski, Marcinkiewicz, Magdziarz, Wojciechowski (64. Bekas), Wan, Piskuła (53. Pawlak), Iwanicki

ODRA: Feć - Karasiak, Surowiak, Felipe, Grodzki Ż (46. Samba Ba Ż Cz), Konopelsky, Piegzik Ż (77. Stępień), Wodniok (84. Pontus), Tracz, Józefowicz, Enyinnaya