Smolarek wciąż na ławce

Zaledwie 21 minut grał Ebi Smolarek w zwycięskim meczu Racingu z Valencią (2:1). Decydującego gola zdobył jednak Tchite (81.).
- Nasz cel w meczach z Valencią i Realem to trzy punkty - mówił Ebi Smolarek przed wyjazdem na Estadio Mestalla. Walczący o pierwszy w historii start w europejskich pucharach Racing zrealizował cel już w pierwszym meczu, bijąc przy okazji dwa rekordy klubowe (nigdy nie wygrał aż 15 meczów w sezonie i nigdy aż sześciu wyjazdowych).

Drużyna Marcelino była w pierwszej połowie zdecydowanie lepsza, Tchite nie wykorzystał sytuacji sam na sam z Hildebrandem. Ronald Koeman wystawił rezerwowy skład, bo w środę Valencia gra w finale Pucharu Hiszpanii z Getafe. Największy gwiazdor David Villa wszedł dopiero w 61. minucie. Chwilę wcześniej Colsa zdobył bramkę dla Racingu.

Wejście Villi odmieniło mecz, już dwie minuty później Ducher sfaulował w polu karnym Morientesa i Villa wykorzystał jedenastkę. Valencia osiągnęła wielką przewagę. Morientes trafił piłką w słupek i poprzeczkę, a Racing bronił się już rozpaczliwie. W 81. min Pablo Alvarez podał do będącego na spalonym Tchite, który trafił do pustej bramki. Sędzia nie zauważył spalonego i Racing wygrał.

To już siódmy gol w lidze rywala Polaka do pierwszego składu Racingu. Wygląda na to, że za tydzień w hitowym meczu z Realem Madryt Smolarek (cztery gole) znów wyląduje na ławce. A przecież sam mówi, że dla takich spotkań zamienił latem Bundesligę na Primera Division.

Na początku sezonu to Polak był podstawowym graczem Racingu. Do dziś zagrał w 28 meczach, z czego w 19 w podstawowym składzie (w sumie na boisku spędził 1823 minuty). Tchite grał w 27 spotkaniach Racingu, w 15 w pierwszym składzie (1528 minut). Ale bramki, które zdobywa przekonały Marcelino, że to jemu należy się miejsce w ataku obok Munitisa. Od 30 marca i meczu z Espanyolem Polak jest rezerwowym.

W Racingu wielka radość, za to w Valencii tragedia. Jeden z najpotężniejszych klubów w kraju, mistrz z 2002 i 2004 roku jest blisko strefy spadkowej. Zdymisjonowano Quique Sancheza Floresa, który zdobywał średnio 2 pkt w meczu. Jego następca Ronald Koeman poprowadził jednak drużynę na dno. Ostatnią nadzieją pozostaje środowy finał Pucharu Hiszpanii. - Mamy szansę na jedno trofeum, czego wiele klubów może nam zazdrościć - mówi Koeman. Jego słowa fani Valencii odbierają jak kpinę i na każdym meczu żegnają go białymi chusteczkami.