Sekret przewagi Harmattana nad SIDEn

Co powinni zrobić toruńscy koszykarze, żeby jutro wygrać najważniejszy mecz sezonu i ostatni pojedynek półfinału play-off w Gniewkowie? Najlepsze rozwiązanie: przyjechać tam szybciej i zdjąć obręcze przytwierdzone do tablic w hali Harmattana. To tajemnica sukcesów gniewkowian.
Rywalizacja toruńsko-gniewkowska w tym sezonie jest bardzo dziwna. SIDEn na swoim parkiecie wygrywa. Ale kiedy już jedzie do Gniewkowa, nagle okazuje się, że jego koszykarze nie potrafią skutecznie rzucać z dystansu, mają problemy z kończeniem najprostszych akcji. Za to gospodarze są wzniebowzięci: trafiają niczym automaty. W pierwszym spotkaniu półfinału play-off Harmattan wygrał 102:82, bo w drugiej połowie jego zawodnicy byli skuteczni jak maszyny - nie przeszkadzało im to, że torunianie byli tuż obok nich. Trafiał każdy: nawet zawodnicy podkoszowi - zwykle robią to znacznie gorzej niż koszykarze niscy, obwodowi - nie mieli problemów z tym, by zdobywać punkty z dystansu. A torunianie? Kapitan SIDEn Tomasz Lipiński z niedowierzaniem kiwał głową po meczu i mówił: - Coś się tu w naszym ataku zacina.

W sobotę Harmattan grał w Toruniu i sytuacja była zupełnie inna: to goście nagle nie potrafili celnie rzucać. Z dystansu trafiał jedynie Artur Gliszczyński, który w tym elemencie gry jest świetny. Ale pozostali - z kilku metrów - mieli już wielki problem ze skutecznością. Torunianie pod tym względem byli zupełnie inną drużyną niż przed tygodniem.

Skąd taka różnica w grze Harmattana we własnej hali i na wyjazdach? W Gniewkowie półfinałowy rywal torunian zdobywa średnio prawie 93 punkty. W obcych halach 15 mniej. Nieoficjalnie mówi się o specyfice... obręczy zawieszonych w Gniewkowie. Są one bardziej miękkie, sprężyste niż w większości innych miast. W efekcie gospodarze znacznie lepiej wiedzą, jak rzucać piłkę, by ta wpadała do kosza. Jedna z osób związanych z toruńskim zespołem wyjaśnia: - Nie jest to oczywiście zabronione, ale na pewno dość specyficzne. W Toruniu piłka, która wpada na obręcz może odbić się wysoko, łatwo wypada. A w Gniewkowie jeśli już jej dotknie, ląduje w koszu. Efekt jest taki, że gracze Harmattana oddają mnóstwo rzutów, nawet z nieprzygotowanych pozycji, wiedząc o tym, że nie muszą one być idealnie celne, bo i tak skończą się punktami. To po prostu wielki atut ich hali.

Trzeci, decydujący o awansie do finału II ligi mecz między Harmattanem a SIDEn w środę o godz. 18 w Gniewkowie.



RAMKA

Punkty Harmattana



W roli gospodarzy:

średnio - 92,7

najlepszy wynik - 118

najgorszy wynik - 74



Na wyjazdach:

średnio - 77,9

najlepszy wynik - 109

najgorszy wynik - 55