W Zabrzu znowu będzie ekstraklasa piłki ręcznej?

W meczu na szczycie I ligi piłkarze ręczni Powenu Zabrze pokonali Stal Mielec i są już bardzo blisko powrotu do ekstraklasy. - Zagraliśmy zespołowo i pokazaliśmy śląski charakter - cieszył się Krzysztof Wojtynek, doświadczony rozgrywający zabrzan.
Mecz wzbudził olbrzymie zainteresowanie. W sobotni wieczór hala w Zabrzu Zaborzu pękała w szwach, na trybunach zasiadło ponad tysiąc kibiców. - Ostatnio tylu kibiców było tutaj, gdy z Pogonią zdobywaliśmy mistrzostwo Polski - nie ukrywał zaskoczenia Marek Kąpa, kapitan Pogoni sprzed lat, a obecnie trener Powenu. Przed meczem szkoleniowiec zebrał brawa od publiczności, po tym jak unieszkodliwił kibica, który zaatakował ochroniarza.

Związek, doceniając wagę spotkania, delegował na nie czołowych polskich sędziów międzynarodowych. Para Marek Barnowski z Warszawy i Bogdan Lemanowicz z Płocka prowadziła mecz bez zarzutu. Początek nie był dobry dla gospodarzy. Usztywnieni i wyraźnie podenerwowani stawką meczu szczypiorniści z Zabrza przegrywali już 5:9. Decydujące okazały się ostatnie minuty pierwszej połowy. Wtedy zabrzanie zdobyli siedem bramek z rzędu i ze stanu 11:13 doprowadzili do 18:13. W tym okresie skutecznie grał utalentowany Mariusz Kalisz, który zdobył trzy bramki. Dobrze w bramce gospodarzy spisywał się rutynowany Cezary Winkler. - Mąż zawsze gra dobrze w meczach o wysoką stawkę - chwaliła go w przerwie spotkania żona Barbara, była skrzydłowa Ruchu Chorzów i Zgody Bielszowice.

Po przerwie Stal zmniejszyła przewagę do jednej bramki. Ale to wszystko, na co w sobotę było stać mielczan. Później dominowali gospodarze, którzy prowadzili już nawet różnicą siedmiu bramek 25:18. W końcówce zabrzanie wprawdzie osłabli, ale zdołali utrzymać dwubramkową przewagę. - Zwycięstwo jest zasłużone, bo byliśmy zespołem lepszym. Po słabym początku, później już dominowaliśmy na boisku - komentował Józef Kubica, prezes Powenu.

Do końca rozgrywek zostały jeszcze cztery kolejki. - Nie możemy dopuścić do tego, by w tych ostatnich meczach zgubić punkty, bo wtedy stracimy szanse na awans - podkreślał Marceli Migała, najskuteczniejszy zawodnik Powenu. Mielczanie, choć załamani, nie tracili nadziei. - Zabrzanie pokazali charakter. Ale to jeszcze nie koniec rozgrywek, choć przyznaję, że będzie ciężko ich wyprzedzić - smucił się Dariusz Kubisztal, obrotowy Stali. - Liczymy na rezerwy Vive Kielce, które są zawsze groźne u siebie - nie krył nadziei Łukasz Janyst, skrzydłowy z Mielca.

Powen Zabrze - Stal Mielec 28:24 (18:14)

Powen: Winkler, Kicki - Migała 9, Kalisz 5, Wojtynek 4, Klementowicz 4, Mogielnicki 2, Szlinger 2, Bykowski 1, Rybarczyk 1, Tatz, Owczarek, Kuchta

Stal: Turowski, Jarosz - Sobut 8, Przybylski 5, Janyst 4, Mróz 3, Mochocki 3, D. Kubisztal 2, Kandora 1, Krzysztofik