SIDEn wygrał, bo z problemów zrobił atuty

Najlepszy pod względem taktyki mecz w historii drużyny SIDEn. Torunianie, w drugim meczu play-off pokonali Harmattana Gniewkowo, bo trener Grzegorz Sowiński przygotował zespół perfekcyjnie.
To był dla torunian mecz o wszystko: w walce o awans do finału II ligi po środowym meczu Harmattan prowadził 1:0. Jeśli wygrałby również w sobotę, sezon dla SIDEn byłby skończony - to zespół z Gniewkowa zostałby zwycięzcą serii.

Tysiąc widzów - hala przy ul. Grunwaldzkiej była wypełniona po brzegi, a na okolicznych parkingach brakowało miejsc, by zostawić samochód - obejrzało mecz dla koneserów koszykówki: pełen pomysłów taktycznych, różnych rozwiązań w ustawieniach. Pojedynek trenerski pod tym względem wygrał trener torunian. Sowiński przygotował zespół perfekcyjnie. To, co w pierwszym meczu było mankamentem SIDEn, zmienił w atuty.

Harmattan ma ogromną przewagę centymetrów i kilogramów - jego środkowi są wyżsi i silniejsi niż toruńscy. Dzięki temu wygrał pierwsze spotkanie w Gniewkowie. Ale już w Toruniu ci sami środkowi wyglądali jak wielkie, wypełnione po brzegi ciężarówki, które próbują się ścigać na prostej drodze z samochodami sportowymi. Te drugie najczęściej dojeżdżały już do mety, kiedy gigantyczne pojazdy dopiero ruszały z miejsca. Sowiński kazał swoim wysokim zawodnikom rozgrywać jak najwięcej akcji przodem do kosza i polegających na minięciu rywala. Efekt był taki, że kiedy potężny Krzysztof Wilangowski miał powstrzymać szczuplejszego, skoczniejszego i szybszego Tomasza Becińskiego, nawet nie udawał, że próbuje bronić - bezradnie rozkładał ręce po tym, jak - przy braku pomocy partnerów - wpuszczał torunianina pod sam kosz.

Każda kwarta meczu miała w toruńskim zespole swojego bohatera. W pierwszej świetnie grał Tomasz Lipiński - zdobył w tym czasie z łatwością 9 z 19 punktów SIDEn. Druga to popis rezerwowego rozgrywającego Dawida Wójcika. Doskonale grał w obronie przeciwko rozgrywającym Harmattana - w efekcie lider gniewkowian Artur Gliszczyński już w 17 min. miał trzy przewinienia. Trzecia część spotkania? Przede wszystkim perfekcyjny Beciński, który już w drugim meczu z rzędu świetnie pilnował najgroźniejszego strzelca Harmattana Kamila Sulimę. Ale Beciński imponował aktywnością także w ataku - tylko w trzeciej kwarcie zdobył 7 punktów. Ważne w tym czasie były zbiórki Wojciecha Pietrzaka, który kilka razy uratował SIDEn po niecelnych rzutach z dystansu.

Ostatnia część meczu była pod względem bohatera meczu najbardziej zaskakująca. Kiedy coraz lepiej zaczęli grać obwodowi zawodnicy Harmattana, Sowiński zdecydował się na wpuszczenie na parkiet Sławomira Murowickiego. Bardzo silny, skoczny i szybki skrzydłowy w obronie był stanowił mur: wysocy gracze - nawet 210-centymetrowy Wilangowski! - się od niego odbijali, niżsi nie wiedzieli, jak minąć. Murowicki w końcówce zaliczył też jedną z najbardziej efektownych akcji defensywnych w ostatnich latach w toruńskiej hali. W ciągu kilku sekund dwa razy zablokował przeciwnika. Najpierw akcję jednego z środkowych - piłka trafiła do kolejnego z zawodników gości. Ten błyskawicznie zdecydował się na rzut, ale znów trafił na rękę Murowickiego. Prezes SIDEn Piotr Barański aż podskoczył z radości - nic dziwnego: to było zagranie, po którym gniewkowianie stracili ochotę na szukanie punktów bliżej kosza.

W końcówce torunianie grali bardzo pewnie. W ostatniej kwarcie nie trafili zaledwie 2 z 10 rzutów. Z tak przygotowanymi taktycznie torunianami Harmattan - drużyna ze znacznie większym budżetem i aspiracjami - wygrać nie mogła.

Trzeci, decydujący o tym, kto awansuje do finału II ligi, mecz zaplanowano na środę w Gniewkowie. Początek o godz. 18.

Wynik meczu

SIDEn - Harmattan/Bonduelle 78:72

Kwarty: 19:13, 21:20, 17:19, 21:20

SIDEn: Lipiński 21 (3), Beciński 19 (1), Bagaziński 8 (1), Bierwagen 5, Kondraciuk 2 oraz Wójcik 8 (2), Murowicki 7 (1), Pietrzak 7, Iciek 3 (1), Fedder 0

Harmattan/Bonduelle: Gliszczyński 18 (4), Wilangowski 17, Małecki 14, Sulima 8 (1), Kowalewski 4 oraz Wilczewski 7 (1), Tracz 4, Plebanek 0, Tlałka 0.

Stan rywalizacji: 1:1.

W drugim półfinale: Astoria Bydgoszcz - ŁKS Łódź 79:78, stan rywalizacji - 1:1.



Retransmisję meczu można obejrzeć dziś w TVK Toruń o godz. 18.05 i 20.45



Gracze SIDEn w statystyce

W ataku w toruńskiej drużynie świetnie grał Tomasz Lipiński (21 pkt., 4/4 za 1, 3/7 za 2, 3/6 za 3). Oprócz tego miał jeszcze 5 zbiórek i 2 asysty. Doskonale współpracował z drugim podkoszowym graczem SIDEn Tomaszem Becińskim, który imponował skutecznością - pomylił się przy zaledwie jednym z ośmiu rzutów za 2 pkt. Wraz z Wojciechem Pietrzakiem okazali się najlepszymi zbierającymi w drużynie gospodarzy. Beciński miał 6 zbiórek, rezerwowy środkowy SIDEn o jedną więcej.

W sobotę źle grał Michał Kondraciuk - najlepszy zawodnik torunian z pierwszego spotkania. Tym razem miał ogromne problemy i w ataku i w obronie. Grał niewiele - rezerwowi byli w znacznie lepszej formie. Kondraciuk skończył spotkanie z zaledwie 2 punktami i jednym celnym rzutem na pięć oddanych.

Za to lepiej niż w Gniewkowie zaprezentowali się rozgrywający SIDEn. Michał Bagaziński dobrze kierował grą w ataku - miał 4 asysty, umiejętnie przyspieszał i zwalniał akcje gospodarzy. Jego zmiennik Dawid Wójcik prezentował przede wszystkim świetną obronę. Bardzo dobrze pilnował Artura Gliszczyńskiego, kilka razy wymusił na nim stratę piłki. W meczu miał 3 przechwyty - najwięcej w drużynie.