W Pucharze Polski - jak w Wielki Piątek

Powtórka ubiegłorocznego finału Pucharu Polski tym razem nastąpi już w półfinale - o godz. 12.30 broniące trofeum Winiary Kalisz zmierzą się z Aluprofem Bielsko-Biała
W Wielki Piątek w meczach ligowych ekipy z ekstraklasy zmierzyły się dokładnie w tych samych parach, co wczoraj w ćwierćfinałach Pucharu Polski "Enea Cup Poznań 2008". Wtedy wygrywali czterej mocarze ligi z Kalisza, Bielska-Białej, Piły i Muszyny. Wczoraj słabeusze z Poznania, Gdańska, Mielca i Bydgoszczy mieli okazję do rewanżu. Ale jej nie wykorzystali.

Poznanianki dwa tygodnie temu zdobyły w meczu z Aluprofem zaledwie 42 pkt. Teraz było lepiej, choć wynik był taki sam, czyli 0:3. Liderki ekstraklasy szybko objęły prowadzenie 7:1 i nagle je straciły. - Spiker zaczął pobudzać kibiców do dopingu dla Poznania, a przecież to są kobiety, na nie takie coś działa. Straciły koncepcję. Powiedziałem spikerowi, że grają dwie polskie drużyny i by był obiektywny - mówił trener Aluprofu Wiktor Krebok. Poznanianki grały punkt za punkt - przy stanie 21:20 miały nawet piłkę w górze w ataku. Szansy nie wykorzystały, za to po chwili prowadzenie odzyskały bielszczanki. Przy stanie 24:23 dla Aluprofu Paulina Maj podbiła piłkę po ataku Joanny Frąckowiak, a Karolina Ciaszkiewicz zakończyła seta. - Szkoda takiego seta, zwłaszcza że mogłyśmy prowadzić w końcówce dwoma punktami - stwierdziła libero AZS Katarzyna Styskal. W drugim secie Aluprof rozgromił AZS, za to trzeci znów scenariuszem przypominał ten pierwszy. Był remis 21:21, ale to Aluprof zdobył cztery ostatnie punkty. - Dwa tygodnie temu wygrałyśmy zdecydowanie łatwiej - mówiła reprezentacyjna rozgrywająca Milena Sadurek. - Zabrakło nam w ataku innych opcji niż ataki Asi Frąckowiak - podsumował trener AZS Wojciech Lalek. Za to Krebok przyznał, że droga jego drużyny po puchar wiedzie przez Wielkopolskę. - Dziś wygraliśmy z Poznaniem, jutro zagramy pewnie z Kaliszem, a jak wygramy, to niewykluczone, że z Piłą - stwierdził.

AZS AWF Poznań 0

Aluprof Bielsko-Biała 3

Sety: 23:25, 13:25, 21:25.

AZS AWF: Ordak (1 pkt), Kruk (2), Magatova (11), Gomułka (5), Frąckowiak (15),Wiśniewska (4) oraz Styskal (libero), Zielińska (3), Cieśla (1), Archangielska (0).

Aluprof: Ciaszkiewicz (5), Gajgał (8), Bamber (9), Staniucha-Szczurek (16), Studzienna (8) oraz Maj (libero).

MVP meczu: Natalia Bamber



- Chciałyśmy powalczyć, no i przez dwa sety walczyłyśmy - mówiła rozgrywająca Stali Dorota Wilk. - Można było nawet je wygrać - dodała, na co siedzący obok trener Winiar Igor Prielożny chrząknął z przekąsem. - Kalisz dał nam pohasać do trzech czwartych seta, a później go wygrał. Obawiałem się wszystkiego najgorszego, ale dziewczyny nie przyniosły wstydu. Walczyły, ale tak to już jest, że w decydujących momentach szczęście sprzyja lepszym. Tak jak Ani Woźniakowskiej, gdy zagrała asa o siatkę - powiedział trener Stali Mielec Roman Murdza. Jego zespół grał w Poznaniu bez kontuzjowanych: rozgrywającej Karoliny Olczyk i środkowej Eweliny Dązbłaż. Stal radziła sobie jednak i tak bardzo dobrze. W pierwszym secie prowadziła nawet 14:10, a później jeszcze 18:17. Szybko zrobiło się jednak 24:20 dla Winiar. Mielczanki się nie podłamały - w drugiej partii wygrywały 12:6! I znów jednak mistrzynie Polski przyspieszyły, a efekt przyszedł szybko. Anna Barańska odrzuciła rywalki zagrywką, zaś po ataku Woźniakowskiej zrobiło się 11:12. Drugi zryw kaliszanek nastąpił przy stanie 18:16 dla Stali - sześć kolejnych punktów zdobyły kaliszanki. Załamane mielczanki w trzecim secie nie podjęły już walki. - Stal pokazała w dwóch setach, że jest bardzo walecznym zespołem - chwaliła rywalki Anna Barańska. - Nie lubimy grać z takimi niskimi zespołami i to się dzisiaj potwierdziło. Jestem pewien, że jutro zagramy lepiej - przyznał Prielożny.

Winiary Kalisz 3

Stal Mielec 0

Sety: 25:21, 25:20, 25:17.

Winiary-Bakalland: Godos (1 pkt), Woźniakowska (9), Dziękiewicz (7), Horka (14), Barańska (9), Spalova (11) oraz Sawicka (libero), Owczynnikowa (0), Żebrowska (6). Wojcieska (0).

Stal: D. Wilk (1), A. Wilk (13), Dutkiewicz (5), Łukaszewska (7), Niedźwiecka (8), Skorupa (8) oraz Peret (libero), Banecka (3), Koliewa (1).

MVP meczu: Helena Horka



Siatkarki z Piły musiały spędzić na boisku o seta więcej niż Aluprof czy Winiary, ale same są temu winne. Już w pierwszym secie Gedania prowadziła 16:12, ale szansy na wygraną nie wykorzystała. W drugim secie - przy stanie 22:21 dla Gedanii - Katarzyna Skorupa została zablokowana. Tym razem gdańszczanki okazji nie zmarnowały. - Ten mecz rozpoczęłyśmy niemrawo i nie w swoim stylu. Dopiero jak dostałyśmy po głowie, to zaczęłyśmy grać mocną zagrywką i trochę blokiem, tak po swojemu - stwierdziła kapitan Farmutilu Agnieszka Kosmatka. Efekt? W trzecim i czwartym secie gdańszczanki były już cieniem pilanek.

Farmutil Piła 3

Energa Gdańsk 1

Sety: 25:20, 23:25, 25:19, 25:13

Farmutil: Kosmatka (21 pkt), Teixeira (5), Szełuchina (16), Skorupa (8), Kaczorowska (3), Bednarek (15) oraz Kuehn-Jarek (libero), Chojnacka (10), Sieradzan (2), Manikowska (0).

Energa-Gedania: Ziemcowa (8), Wellna (14), Nuszel (5), Tomsia (17), Kasprów (2), Skowrońska 13 oraz Siwka (libero), Kondracjewa (0), Kaliszuk (3), Durajczyk (0),

MVP meczu: Katarzyna Skorupa



W ostatnim ćwierćfinale Muszynianka Fakro Muszyna pokonała Centrostal Bydgoszcz 3:1 (25:23, 25:19, 20:25, 25:18) i będzie w sobotę o godz. 15 rywalem siatkarek Farmutilu Piła w walce o finał Pucharu Polski.