Koszykarze SIDEn walczą z kilogramami

Czy szczupły sprinter jest w stanie w zapaśniczym pojedynku pokonać 120-kilogramowego kolosa? Jutro toruńscy koszykarze w półfinale play-off będą walczyli w drugim spotkaniu z Harmattanem Gniewkowo i - by wygrać - muszą udowodnić, że to możliwe.
SIDEn i Harmattan rywalizują w półfinale play-off II ligi - lepszy z tej pary będzia miał szansę awansu na zaplecze ekstraklasy. Faworytem są gniewkowianie: dzięki bogatemu sponsorowi, firmie Bonduelle, zbudowali zespół, który pod względem kadrowym jest najsilniejszy w tej klasie. To możliwe w dużej mierze dzięki koszykarzom pochodzącym z Torunia - środkowi Harmattana, Tomasz Tracz i Krzysztof Wilangowski, a także kluczowi rezerwowi, Radosław Plebanek i Tomasz Tlałka, kariery rozpoczynali w zespołach z naszego miasta. Teraz grają dla rywali.

W pierwszym meczu, przed tygodniem, Harmattan pokonał SIDEn 102:82. Jego kolejny triumf - jutro, już w Toruniu - będzie oznaczało zwycięstwo w play-off gniewkowian i koniec sezonu dla zespołu z naszego miasta. Ale SIDEn nie jest bez szans - gra szybszą i bardziej urozmaiconą koszykówkę niż Harmattan. Ten ma jednak wielkie - i to dosłownie - atuty. Siłą gniewkowian są środkowi. Wilangowski ma 210 cm i waży ponad 120 kilogramów. Tracz i świetnie ustawiający się pod tablicą Robert Małecki do dwumetrowcy. Pod koszami muszą z nimi walczyć głównie Tomasz Lipiński (2 m, ale szczupła budowa ciała) i Tomasz Beciński - szybki, dynamiczny skrzydłowy, który jednak nie jest w stanie skutecznie przepychać się z potężniejszymi rywalami. Najmocniej zbudowany center SIDEn Łukasz Winczura (206 cm) gra niewiele - ma nadal zaległości treningowe.

Jak w takiej sytuacji pokonać Harmattana? Gniewkowianie są drużyną, która także ma słabości. Wysocy, ciężcy, koszykarze nie lubią biegać - przy szybkich akcjach albo błyskawicznie się męczą, albo popełniają proste faule. A na ławce rezerwowych wielu atutów w drużynie nie ma. Warto też wykorzystać mankament rozgrywającego Harmattana Artura Gliszczyńskiego. To sprytny, pomysłowy obrońca, ale ma zaledwie 178 cm wzrostu - rozgrywający torunian są od niego wyżsi. Ale rzadko to wykorzystują.

Lider Harmattana Robert Małecki po pierwszym spotkaniu mówił: - Prowadzimy w serii 1:0, ale to jeszcze nic nie znaczy. SIDEn na swoim parkiecie czuje się świetnie. A play-off rządzą się swoimi prawami. Więc w tej rywalizacji jeszcze wszystko jest możliwe. - Oczywiście, że tak. Ale pod warunkiem, że poprawimy skuteczność. Nie można pozwolić im na to, by zdobyli wysoką przewagę, bo później kontrolują mecz już tak, by jej nie stracić - analizował wtedy kapitan torunian Tomasz Lipiński.

Początek meczu SIDEn - Harmattan w sobotę o godz. 18 w hali przy ul. Grunwaldzkiej. Wstęp wolny.