ŁKS, PGE GKS i Widzew wystąpiły o licencje

W poniedziałek upłynął termin składania dokumentów potrzebnych do uzyskania licencji na grę w pierwszej lidze w przyszłym sezonie. Wszystkie kluby z Łódzkiego spełniły obowiązek
W imieniu klubu z al. Unii w PZPN dokumenty złożył Andrzej Pożarlik, wiceprezes ŁKS SSA. - Nasz wniosek liczy grubo ponad 100 stron - chwali się Pożarlik.

Szefowie sportowej spółki najwięcej problemów mieli z podpisaniem ugody z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych i Izbą Skarbową. - W piątek obie instytucje wydały nam zaświadczenia, dlatego skompletowaliśmy wszystkie dokumenty - dodaje Pożarlik.

Posiedzenie Komisji ds. Licencji Klubowych zaplanowane jest dopiero na połowę kwietnia. Do tego czasu MOSiR, który zarządza obiektem przy al. Unii, musi przeprowadzić kilka niezbędnych prac remontowych. Konieczne jest odnowienie szatni, poprawienie wjazdu na stadion od ul. Bandurskiego oraz uzyskanie nowych atestów na maszty, na których zamontowane jest sztuczne oświetlenie. MOSiR zobowiązał się też do końca maja zamontować dodatkowe zadaszenie nad ławkami rezerwowych oraz naprawić część zniszczonych krzesełek.

Komplet dokumentów licencyjnych w PZPN złożyli także przedstawiciele Widzewa i PGE GKS Bełchatów. - Tak jak w ubiegłym roku, nie mieliśmy problemów z ich skompletowaniem - twierdzi Michał Kulesza, rzecznik prasowy klubu z al. Piłsudskiego. - Po inspekcji jest także nasz stadion i odbiór był pozytywny.

Widzew złożył dokumenty potrzebne do uprawnienia klubu do gry w ekstraklasie w sezonie 2008/2009, mimo że cały czas jest bardzo realnie zagrożony degradacją za korupcję. - Ten fakt nie miał żadnego znaczenia - mówi Kulesza. - Wszystkie kluby, które obecnie występują w pierwszej lidze, miały obowiązek do 31 marca złożyć potrzebne dokumenty. To, co będzie po tym sezonie, nie ma w tym momencie żadnego znaczenia.

Obowiązek pierwszoligowca spełnił też PGE GKS. - Nasz wniosek licencyjny w poniedziałek trafił do PZPN - informuje Michał Antczak, rzecznik prasowy klubu z Bełchatowa. - Nie mieliśmy żadnych problemów, chociaż wszystkie dokumenty były bardzo skrupulatnie sprawdzane.