Play off: Wisła wygrywa z Miedzią 24:20 (13:9)

Tylko w Płocku stało się to, co miało się stać. Wisła pewnie pokonała Miedź, choć nie mogli grać Artur Niedzielski i Witalij Nat. Z urazem na ławce rezerwowych siedział Michał Zołoteńko, a nie w pełni zdrowi byli Iwan Pronin i Adam Twardo. Dzięki temu mogli się pokazać młodzi zawodnicy Adrian i Damian Piórkowscy. Swoją obecność golem zaznaczył też Piotr Masłowski
Z jednej strony to był odważny krok trenera Bogdana Zajączkowskiego, który już w wyjściowej siódemce desygnował do gry młodych zawodników - na lewym skrzydle Adriana Piórkowskiego i na środku rozegrania Damiana Piórkowskiego. Z drugiej - takie posunięcie wymusiły kontuzje kluczowych zawodników. Czy to coś zmieniło? Jeśli wziąć pod uwagę, że młodzi robili wszystko, by wykorzystać daną im szansę, to nic. Walczyli w ataku, bili się w obronie. Chcieli grać i to było najważniejsze.

Siłą rzeczy nie mógł to być wielki mecz. A najlepszy w wykonaniu nafciarzy był pierwszy kwadrans. Choć byli nieskuteczni, choć powstrzymywał ich zapędy Kazimierz Kotliński, to jednak w obronie spisywali się bez zarzutu. Drapieżnie, ambitnie, agresywnie. No i nawet jeśli pojawiła się tam jakaś luka, to na miejscu był świetny Andrzej Marszałek. Dość powiedzieć, że taka gra w 17. min przyniosła najwyższe prowadzenie Wisły 9:2 po golu Sebastiana Rumniaka. Potem jednak ambitni goście zaczęli odrabiać straty. - Mieliśmy za małą skuteczność rzutową i popełnialiśmy za dużo błędów - przyznaje Adrian Piórkowski, jeden z najlepszych zawodników w płockim zespole. - Ale zważywszy, jakim graliśmy składem i ilu mamy kontuzjowanych zawodników, wygrana powinna po prostu cieszyć. Styl w tym wypadku chyba nie jest najważniejszy.

Był jeden krótki moment, w którym wydawało się, że legniczanie dopadną nafciarzy. W 38. min Michał Adamuszek doprowadził do stanu 15:14 (dla Wisły). Na tym jednak nadzieje trenera Edwarda Strząbały się skończyły. Później już tylko dyskutował i rozbawiał trybunę VIP-ów. A Wisła w tym czasie rzuciła pięć bramek z rzędu i w 45. min prowadziła 20:14. Szczególnie udana była indywidualna akcja Adriana Piórkowskiego z 43. min, która przyniosła 18. bramkę dla gospodarzy. - Chciałem dobrze wypaść, bo to mój pierwszy mecz w tym sezonie w wyjściowej siódemce. Szkoda, że tej skuteczności nam zabrakło i że pojawiła się w drugiej połowie dekoncentracja. Ale chyba nie ma co narzekać.

Warto zauważyć, że na parkiecie pojawił się też Piotr Masłowski, który swój pierwszy kontakt z piłką też zakończył udanym kontratakiem i ostatnia bramką dla Wisły. - W czasie biegu myślałem już tylko o tym, jak bramkarz będzie ustawiony w chwili rzutu. Wiedziałem, że muszę trafić, i udało się - cieszył się Masłowski po meczu. - Dla mnie najważniejsze, że zagrałem choć te dwie minuty i zadebiutowałem w pierwszym zespole. Myślę, że drugi mecz w Legnicy też spokojnie wygramy.

Wisła Płock - Miedź Legnica 24:20 (13:9)

Wisła: Marszałek, Wichary - Jędrzejewski, Masłowski 1, Pronin 3 (2), Paluch 2, Szyczkow, Kuptel 3, Wuszter 5, D. Piórkowski 1, Twardo 1, Rumniak 2, A. Piórkowski 4, Malesa 2;

Miedź: Kotliński, Kiepulski - Żmurko 3, Skalski 2, Adamuszek 3, Będzikowski 1, Grebosz 8 (4), Szabat 1, Góreczny 1, Rosiak 1, Adamek.

Kary: Wisła - 14 min; Miedź - 10 min.

Sędziowali Michał Małek i Arkadiusz Nowak (Poznań).

Widzów ok. 800.

Pozostałe wyniki ćwierćfinałów play-off:

Interferie Zagłębie Lubin - SPR AMD Chrobry Głogów 26:25 (13:13). Najwięcej bramek: Zagłębie - Anuszewski 5, Kozłowski i Tomczak po 4; Chrobry - Szymyślik 7, Świtała 5, Paluch 3.

Stan rywalizacji (do dwóch zwycięstw) 1:0.

Vive Kielce - Fokus Park-Kiper Piotrków Tryb. 30:28 (13:13). Najwięcej bramek: Vive - Jachlewski 11, Podsiadło i Żółtak po 5, Konitz 4; Fokus Park - Różański i Zinczuk po 8, Miszka 5, Petriczew 3.

Stan rywalizacji 1:0.

Azoty Puławy - MMTS Kwidzyn 22:27 (11:14). Najwięcej bramek: Azoty - Kurowski 7, Sieczka 5; MMTS - Marhun i Sielka po 4.

Stan rywalizacji 0:1.