Ostatni Pelikan kontra pierwszy Piast

Do Łowicza przyjeżdża lider drugiej ligi Piast Gliwice. Jednak nie oznacza to, że zamykający ligową tabelę Pelikan stoi na straconej pozycji
Drużyna trenera Piotra Mandrysza jest rewelacją rozgrywek, ale - jak zapowiadają w Łowiczu - gdzieś w końcu musi przegrać. Piast ma bowiem imponującą serię dziewiętnastu spotkań ligowych bez porażki. Łowiczanie w meczu z liderem liczą jednak na odniesienie drugiego wiosną zwycięstwa. Trener Bogdan Pisz będzie miał do dyspozycji wszystkich zawodników. W tym tygodniu mniej intensywnie ćwiczył tylko Robert Wilk, który w meczu w Turku został mocno poobijany, ale w niedzielę powinien jednak wystąpić.

Według trenera Pisza będzie to mecz drużyn, które wiosna mają więcej powodów do zadowolenia niż zmartwień. Pelikan w tym roku nie stracił jeszcze gola, a piłkarze z Gliwic zdobyli już siedem punktów. Piast przyjedzie do Łowicza już dzień wcześniej. W drużynie z Gliwic nie zagrają Mirosława Widuch (kontuzja), Paweł Gamla i Marcin Nowak (obu eliminują kartki). Nadal niezdolny do gry jest Rafał Andraszak, a występ Jarosława Kaszowskiego stoi pod znakiem zapytania.

Największym zmartwieniem obu szkoleniowców jest skuteczność napastników. Piłkarze Pelikana wiosną strzelili zaledwie dwa gole, a Piasta wprawdzie cztery, lecz tylko jeden był autorstwa napastnika Piotra Prędoty. Trener Pisz w niedzielę chce inaczej ustawić zespół, który do tej pory najczęściej rozpoczynał spotkanie jednym graczem w pierwszej linii. W ataku oprócz Arkadiusza Sojki zagra też Radosław Kowalczyk, co mam być kluczem do sukcesu.

W rundzie jesiennej Piast pokonał Pelikana aż 4:1, ale podczas zimowej przerwy drużyna z Łowicza bardzo zmieniła swój skład. - Myślę, że po zwycięstwie na wyjeździe przyszedł teraz czas na wygraną u siebie - twierdzi Andrzej Miziołek, kierownik drużyny z Łowicza.