List do redakcji Grzegorza Kleszcza

Zdecydowałem się napisać list, który jest moją reakcją na artykuł pt. "Szewczyk nie jest fajnym trenerem", który ukazał się 21.03.2008 na łamach Gazety Wyborczej. W wywiadzie z trenerem Szewczykiem padają słowa, które nie są prawdą, a które ubliżają mojej osobie. Przez wiele lat byłem reprezentantem KS Budowlani Opole, mieszkałem w Opolu i nie mogę pozwolić na to, aby moi koledzy i bliskie mi osoby jak również czytelnicy Gazety Wyborczej oceniali mnie na podstawie informacji "wyssanych z palca". W w/w artykule Pan Szewczyk mija się z prawdą i to niejednokrotnie, bo nie jest prawdą, że zwrócił się do mnie cyt. "....powiedziałem Grzegorzowi

Kleszczowi, że dźwiga jak pizda a nie jak chłop..."

Po pierwsze Pan Szewczyk nigdy nie odważyłby się odezwać do mnie w ten sposób, bo wie doskonale, że mogłoby się to dla niego źle skończyć! Faktycznie obraził w ten sposób zawodnika na zgrupowaniu w Cetniewie

,podczas treningu zwrócił się w ten sposób do zawodnika "Śląska Wrocław", co może potwierdzić Szymon Kołecki lub inni zawodnicy, którzy wtedy brali udział w treningu. Ja byłem świadkiem wielu takich sytuacji, kiedy Pan Szewczyk obrażał w podobny sposób innych zawodników, ale do mnie nigdy tak się nie odezwał, a zwłaszcza w sytuacji sam na sam. Druga sprawa dotyczyła spożywania alkoholu, w artykule mowa jest o piciu piwa i o moim niesportowym zachowaniu. Odnośnie tego chciałem wyjaśnić, że Pan Szewczyk kiedy pełnił funkcję trenera kadry wielokrotnie zabraniał opuszczać ośrodek w godzinach wieczornych i wyznaczał ciszę nocną o godzinie 22., a że był naprawdę gorliwym stróżem w sytuacji kiedy któregoś z zawodników nie było w pokoju czekał do momentu aż wróci. Kiedy wracaliśmy spóźnieni nawet nie brał pod uwagę, że mogliśmy robić coś innego niż picie alkoholu! Żadne wyjaśnienia z naszej strony nie były brane przez niego pod uwagę. Przeważnie karał nas w ten sposób, że wnioskował o zawieszenie i odebranie stypendium. Nie zamierzam przekonywać kogokolwiek do tego, że jestem święty i do tego, że zdarzało mi się wypić piwo, ale mogę zapewnić czytelników, że do startów przygotowywałem się najlepiej jak potrafiłem i zdrowie mi na to pozwalało. Każde zawody są dla mnie świętem sportowym, mam za sobą wiele występów na arenie międzynarodowej, dwukrotnie reprezentowałem nasz kraj na IO, zawsze kiedy wychodziłem na pomost myślałem o tym, aby zaliczyć podejście za wszelką cenę i zasłużyć na szacunek kibiców którzy mnie oglądali. Pan Szewczyk w tym artykule jak też w wielu poprzednich obraża mnie w bardzo prymitywny sposób używając przy tym wulgaryzmów. Wynika to z tego, że stara się zemścić za to że dwukrotnie byłem uczestnikiem "buntu" w 1999 r. i 2003 r., wraz z większością tamtejszej kadry narodowej m.in. udział brali w tym buncie Szymon Kołecki, Marcin Dołęga, Paweł Najdek, Andrzej Cofalik i wielu innych wybitnych zawodników. Zwracaliśmy się wtedy z pismem do władz PZPC i Ministerstwa Sportu o usunięcie Pana Ryszarda Szewczyka z funkcji trenera kadry motywując to tym, że jego metody treningowe są zagrożeniem dla naszego zdrowia, a to że obrażał nas na treningach było sprawą drugorzędną. W artykule pojawiają się wypowiedzi innych osób, także Pana W. Baszanowskiego, który opowiada o tym, że kiedy zobaczył jak trenujemy trzy razy dziennie to przyznał się, że nie wiedział, iż można tyle wytrzymać. Wytrzymywałem to przez wiele lat. Wtedy zgrupowania trwały od 3 do 7 tygodni. Wspominam ten czas jak koszmar na jawie, gdybym chciał to wszystko opisać powstałaby z tego książka, był to najbardziej prymitywny plan treningowy jakim miałem w całej swojej karierze, miałem okazję później trenować z Ivanem Grigurowem, który wychował dwóch mistrzów olimpijskich i wicemistrza olimpijskiego Szymona Kołeckiego, a także byłem trenowany przez Huaga Huii z Chin także wychowawcę mistrzów i rekordzistów świata. W obu przypadkach treningi odbywały się w miłej atmosferze i o wiele szybciej dochodziłem do formy. W czasie gdy trenowałem pod okiem R. Szewczyka kontuzja goniła kontuzję. Zawodnicy przyjmowali wraz z odżywkami środki przeciwbólowe, a odpoczynek przysługiwał zawodnikowi tylko wtedy, gdy podany był DIPROFHOSE tzw. blokada. Osobiście miałem wielokrotnie aplikowany ten środek w bark, kolano, nadgarstki grzbiet. Obecnie plan treningowy dostosowany jest do moich predyspozycji, dźwigam ciężary większe niż wtedy, ale "blokad "nie używam. Na zakończenie chciałbym poruszyć jeszcze jedną kwestię, niedawno Pan Szewczyk otrzymał nagrodę pt. TRENER ROKU woj. opolskiego, tą nagrodę zdobył dzięki poświęceniu zawodników takich jak ja, którzy pomimo kontuzji startowali i zdobywali medale, za które Pan Szewczyk teraz wypina pierś do orderu, dlatego apeluję do Pana Ryszarda Szewczyka, aby nie obrażał mnie, ani innych zawodników publicznie, bo wyrządził już wiele złego będąc trenerem kadry narodowej i za swoje postępowanie został zmuszony do rezygnacji z tej funkcji i jeżeli to jeszcze nie nauczyło go szacunku do zawodników to w przyszłości może być także odsunięty całkowicie od działalności sportowej.

Z poważaniem Grzegorz Kleszcz