Centrostal gra o wszystko

Mecz z AZS AWF Poznań to dla bydgoskich siatkarek najważniejszy pojedynek roku. Trzeba go wygrać i to tracąc maksymalnie jednego seta, żeby nie martwić się już o utrzymanie
Rachunek jest prosty. Bydgoszczanki są przedostatnie w tabeli ekstraklasy. Na ósmym bezpiecznym miejscu znajduje się zespół AZS AWF Poznań. Jest lepszy od GCB Centrostalu o 3 pkt i żeby go wyprzedzić, bydgoszczanki muszą zwyciężyć w niedzielę 3:0 lub 3:1.

Już strata dwóch setów skazuje GCB Centrostal, po raz pierwszy w historii, na walkę utrzymanie w LSK.

Nasz zespół wczoraj o siódmej rano wrócił do Bydgoszczy po trwającej całą noc podróży z Muszyny, gdzie w środę łatwo przegrał 0:3.

- Fakt, że nawet zwycięstwo nic by nie dało, miał po części wpływ. Jednak Muszynianka zagrała bardzo dobre zawody i dawno nie widziałem tak zmobilizowanych zawodniczek tego zespołu. Niewątpliwie teksty w internecie i zapowiedzi Gedanii, że porażka będzie podejrzana, zmotywowała Muszyniankę. Pewnie chciały pokazać, że nie wchodzą nigdy w takie układy. Dodam, że klub z Bydgoszczy w nie też nie wchodzi. Wszystko rozstrzygnie się w niedzielę na boisku - mówi szkoleniowiec GCB Centrostalu Maciej Kosmol.

Kłopot w tym, że to będzie inne niż zwykle boisko. Na decydujące spotkanie siatkarki muszą się przenieść z Łuczniczki do hali Astorii.

- W czwartek wieczorem już tam trenujemy. W sumie będziemy mieć trzy treningi w Astorii. Dziewczyny jednak pamiętają tę salę, niemal wszystkie przecież w niej już grały - stwierdza Kosmol.

Bydgoski zespół liczy na doping kibiców. Kilkaset ludzi, którzy oglądali go w Łuczniczce, ginęło na mieszczącej ponad 5 tys. osób widowni, ale w komplecie zapełni znacznie mniejszą Astorię.

W pierwszym meczu w Poznaniu było 3:0 dla AZS AWF. - Wtedy nie utrzymaliśmy ich skrzydłowych: Asi Frąckowiak i Oli Kruk, a one stanowią o sile zespołu - twierdzi Kosmol.

- Szkoda, że musimy walczyć z Bydgoszczą, bo pracowałem w tym mieście. To Centrostal jest w gorszej sytuacji, bo musi nas gonić - mówi trener AZS AWF Wojciech Lalek. W Bydgoszczy nauczyła się też grać w siatkówkę Frąckowiak, a długie lata grała Irina Archangielska.

- Nasza zagrywka musi być agresywna, a to, że gramy w mniejszej hali, nie przeszkodzi. Presji na razie jeszcze nie wyczuwam, ale pewnie się w zespole pojawi. Jesteśmy nastawieni pozytywnie. Myślimy tylko o zwycięstwie - kończy Kosmol.







Ceny biletów: 10 zł (normalny) i 5 zł (ulgowy). Uczniowie szkół podstawowych i gimnazjów za okazaniem legitymacji wchodzą za darmo.