Po dramatycznym meczu Polonia nadal w grze o utrzymanie

SPEC Polonia Warszawa do ostatniego meczu walczy o utrzymanie w Dominet Bank Ekstralidze! W sobotę w Kwidzynie, po ostrym, dramatycznym meczu, warszawiacy pokonali Bank BPS Basket 95:82
W Kwidzynie w tym sezonie przegrywały i Anwil Włocławek, i Prokom Trefl Sopot. Polonia za to przed wyjazdem do Kwidzyna wygrała tylko raz na wyjeździe - w Świebodzicach z Górnikiem Wałbrzych. A jednak - dzięki niebywałej determinacji i dobrej taktyce - "Czarne Koszule" wygrały z groźnym rywalem.

Mecz był niesamowitym widowiskiem, pełnym spięć i fauli. Pod ogromną presją byli sędziowie, których każdy gwizdek przeciwko gospodarzom był kwitowany skandowaniem obraźliwych haseł. Po końcowej syrenie kibice skupili się na ataku na arbitrach, którzy wyprowadzani byli z hali pod wzmocnioną ochroną i opieką działaczy miejscowego klubu.

Kibice zamiast mieć pretensje do sędziów, mogliby się raczej zastanowić nad kiepską formą swoich zawodników wobec dobrej gry w obronie Polonii. - W tym meczu okazało się, że nie jesteśmy żadną wspaniałą drużyną, tylko taką zwyczajną. Dobry zespół potrafi grać pod presją - słusznie podsumował później trener Basketu Mariusz Karol. Fatalnie grali strzelcy - Erick Barkley i Michael Hicks, długo nie mógł się wstrzelić Mujo Tuljković. Polonia prowadziła na początku meczu 8:0 i nie dała się dogonić aż do końca. Gdyby nie rewelacyjny mecz Dariusza Puncewicza, przewaga warszawiaków mogła być jeszcze wyższa.

W Polonii znakomity był zwłaszcza rozgrywający Polonii Greg Harrington, który wymuszał faule, trafiał z gry, a także prowokował rywali słowami, cały czas wdając się w sprzeczki z rywalami. Zakończyło się to kuriozalnie, bo podczas jednej z przerw na żądanie za bicie Harringtona wziął się wstając z ławki i przeskakując bandy reklamowe Barkley, który już wcześniej spadł z boiska po pięciu faulach. Amerykanin z Kwidzyna został wyrzucony z hali, a Harrington zarobił kolejne wolne. Trafił ich w całym meczu 15 z 16 wykonywanych. - Nie widziałem sytuacji, ale dziwi mnie, że to Harrington sprowokował Barkleya, a nie odwrotnie. W końcu to mój zawodnik grał w NBA - mówił trener Karol.

Dobry mecz rozegrali także pozostali poloniści. Krzysztof Szubarga solidnie rozgrywał i bronił, David Lucas dał skuteczną zmianę pod koszem, Paul Miller miał 12 zbiórek i 4 przechwyty, Hubert Radke rozegrał jeden z najlepszych meczów w sezonie, a Norman Richardson jak zwykle był wszędzie, a także wykonał niesamowitą akcję zakończoną lotem nad koszem i piekielnym wsadem z faulem Saniego Ibrahima.

Wygrana w tym szalonym meczu okupiona została jednak dwiema kontuzjami, które na miejscu wyglądały na bardzo poważne. 19-letni rozgrywający Kamil Łączyński, który grał bardzo dobrze, pod koniec pierwszej połowy został zniesiony z boiska z odnowieniem kontuzji kolana, której leczenie zabrało mu niedawno ponad pół roku. Pod koniec meczu z urazem mięśnia uda parkiet opuścił David Lucas, który także może być wyłączony z gry na dłużej.

Zwycięstwo w Kwidzynie sprawiło jednak tylko, że Polonia nie spadła już w sobotę. Nadal do utrzymania nie wystarczy jej samo zwycięstwo w ostatniej kolejce z AZS Koszalin (mecz w sobotę o godz. 15.45). Musi liczyć albo na porażkę Polpharmy Starogard (gra ze Śląskiem Wrocław u siebie), albo na porażki Górnika Wałbrzych (z Prokomem u siebie) lub Energi Czarnych Słupsk (w obu meczach - z Polpakiem w Świeciu i Basketem u siebie). Sytuacja jest niezmiernie skomplikowana, ale jeszcze nie beznadziejna dla warszawskiego zespołu.

Bank BPS Basket Kwidzyn - SPEC Polonia Warszawa 82:95

Kwarty: 15:25, 15:19, 22:17, 30:34.

Basket: Tuljković 15 (1), Żurawski 14, Eldridge 11 (1), Ibrahim 2, Mazur 0 oraz Puncewicz 17 (1), Dąbrowski 7, Hicks 7 (1), Barkley 5 (1), Ansley 4.

Polonia: Harrington 28 (1), Richardson 14 (1), Miller 11, Szubarga 7, Riley 3 (1) oraz Lucas 16, Radke 9, Łączyński 5 (1), Sarzało 2, Przybylski 0.