Koeman odrodzony na Real. Ebi dalej walczy o puchary

- Naszym kibicom należała się ta chwila. Już dość się w tym sezonie nacierpieli - mówi trener Valencii Ronald Koeman po zwycięstwie nad Barceloną 3:2 w półfinale Pucharu Hiszpanii.
To miał być jego ostatni mecz na ławce trenerskiej, ale drużyna awansowała do finału po raz pierwszy od dziewięciu lat i w 90 minut Holender przebył drogę od zera do bohatera. Po zwycięstwie kilka tysięcy fanów świętowało razem z piłkarzami, śpiewając: "Koeman zostań z nami", a jeszcze niedawno po kolejnych porażkach, które zepchnęły drużynę na 11. miejsce w tabeli, kazali mu się wynosić.

Czy ten zastrzyk euforii spowoduje, że w niedzielę w Madrycie, w ligowym meczu z Realem zobaczymy odrodzoną Valencię? - Musimy wygrać wszystkie mecze ligowe aż do finału z Getafe - mówi Raul Albiol. Valencia chce się zrewanżować Realowi za porażkę u siebie 1:5 w pierwszym meczu. Klub z Madrytu też ma się za co rehabilitować - choć jest liderem, w ostatnich dziewięciu meczach aż sześć razy przegrał, na dodatek stracił najlepszego strzelca Ruuda van Nistelrooya, który poddał się operacji.

Ale Bernd Schuster będzie mógł wystawić w niedzielę defensywę w najsilniejszym składzie: Ramos, Cannavaro, Pepe, Heinze.

W Barcelonie, która traci do lidera 7 pkt, żałoba po porażce w Pucharze i nadzieja, że niedawny pogromca - Valencia odbierze punkty Realowi. Do siebie dochodzi też Ebi Smolarek i Racing Santander, którzy w półfinale podzielili los Barcy. Już nie awansują do Pucharu UEFA przez krajowy Puchar, trzeba walczyć o szóste miejsce w lidze. W niedzielę Racing musi wygrać z Recreativo.