Sonda Gazety, czyli ...Dawid i Goliat w kevlarze Atlasu

Żużel. Na które miejsce Atlas może liczyć w sezonie 2008? Czy Daniel Jeleniewski poradzi sobie w ekstralidze? Jak sprawić, by Stadion Olimpijski wreszcie zapełnił się kibicami, jak w latach 90.? Na te pytania odpowiadają dziś nasi żużlowi eksperci - Rufin Sokołowski i Krzysztof Cegielski
Już za niespełna trzy tygodnie żużlowcy ekstraligi zainaugurują sezon 2008. Atlas w pierwszym meczu zmierzy się na wyjeździe ze Stalą Gorzów (6 kwietnia). Nie jest tajemnicą, że nasi żużlowcy nie są wymieniani w gronie faworytów do medali, niektórzy wróżą im nawet rozpaczliwą walkę o uniknięcie degradacji. My postanowiliśmy już teraz zapytać ekspertów speedwaya, na której pozycji skończy ligę Atlas. Przy okazji zagadnęliśmy ich na okoliczność fatalnej frekwencji, jaka od kilku lat utrzymuje się na Stadionie Olimpijskim. Daniel Jeleniewski, który jest absolutnym debiutantem na torach ekstraligi, również stał się obiektem analizy naszych rozmówców, wszak jego forma naprawdę jest wielką niewiadomą.

Wybierając ekspertów, nie chcieliśmy, by byli to ludzie związani z jakimś klubem, bo najpewniej, nie chcąc się komuś narazić, opowiadaliby wyuczone formułki. Ale nie chcieliśmy też, by były to osoby "obce" dla Atlasu, stąd nasz wybór.

Pytania do ekspertów: 1. Które miejsce zajmie Atlas w sezonie 2008?, 2. Czy Daniel Jeleniewski poradzi sobie w ekstralidze?, 3. Jak sprawić, by Stadion Olimpijski zapełnił się kibicami?

Rufin Sokołowski

do 2004 roku prezes konkurencyjnej Unii Leszno, kojarzony do dziś z ostrych prasowych polemik z byłym prezesem Atlasu Andrzejem Rusko

1. Na pewno awansuje do szóstki, co przy ośmiozespołowej ekstralidze nie będzie wielkim wyczynem. Tarnów i Rzeszów są słabszymi zespołami, a jak już Atlas będzie w tej szóstce, to...

wszystko może się zdarzyć. Przecież za cztery, pięć miesięcy kontuzje mogą złapać Pedersen i Adams, a wtedy szanse Atlasu znacznie wzrosną.

2. Powinien sobie poradzić, bo poziom ekstraligi jest niższy niż jeszcze siedem, osiem lat temu. Nie ma już takich gwiazd, jak: Rickardsson, Nielsen, Knudsen czy Gustafsson w szczycie formy. Są wciąż co prawda Crump i Adams, ale tacy zawodnicy jak choćby Richardsson albo w minionym sezonie Lindbaeck to już nie ta sama klasa. Proszę popatrzeć na progres formy Damiana Balińskiego. Teraz to jeden z najlepszych seniorów ekstraligi, za mojej kadencji był poza pierwszą trzydziestką pod względem średniej biegowej. Teraz nie ma już takiej konkurencji.

3. Paradoksalnie słabszy skład pomoże Atlasowi. W ostatnich latach ten klub występował z pozycji Goliata i ludziom to się przejadło. Ciągle medal, jakieś Grand Prix, a teraz ten Dawid w kevlarze Atlasu może ściągnąć na Olimpijski starych kibiców, których pasjonować będzie walka o utrzymanie. Poza tym potrzebna jest gwiazda, którą chowamy tu i jest rdzennie nasza. Ma szansę stać się nią Maciek Janowski. Tak samo postępowaliśmy w Lesznie, gdy karierę kończył Romek Jankowski. Krzysiek Kasprzak, rodowity leszczyniak! lesznianin?? , od razu kreowany był na lidera i miał najlepszy sprzęt.

Krzysztof Cegielski

żużlowiec Atlasu w sezonie 2003, jego karierę na zawsze przerwała ciężka kontuzja kręgosłupa

1. Atlas nie będzie walczył o czołowe miejsca, jest kilka zespołów z teoretycznie lepszym składem. Ale to tylko sport, i to sport żużlowy, tu kontuzje czasem rozdają medale. Ale o Atlas jestem spokojny, ma trenera Cieślaka, specyficzny tor i z reguły dobry sprzęt, którego na dodatek doglądają klubowi mechanicy. W innych klubach jakoś tego nie zauważyłem, a przyznaję, że chuchanie na silniki przez swoich zawsze przynosi lepszy efekt.

2. Wszystko zależy od jego formy rozpatrywanej w trzech aspektach - psychicznym, fizycznym i sprzętowym. Ale dla mnie przynajmniej nigdy nie było specjalnej różnicy pomiędzy ekstra- i I ligą. Jak stawałem pod taśmą, zawsze chciałem być jak najlepiej przygotowany i wygrywać. I nie miało dla mnie większego znaczenia, czy obok na zamek startowy spoglądał Rickardsson, czy początkujący junior. Bo jak chcesz wygrywać, w każdej lidze musisz być gotowy na maksa.

3. Ostatnio, jak byłem we Wrocławiu, na jednym z meczów nasunęła mi się taka smutna refleksja: "przecież za moich czasów ludzi było więcej, a to nie było tak dawno temu". Myślę, że to jest kwestia mało kontaktowego stadionu. Parking jest niewidoczny dla kibiców, którzy żyją non stop zawodami. Poza tym trybuny też są za bardzo oddalone od toru. Nie ma tej meczowej więzi, która tworzy atmosferę.