Polskie szczypiornistki wygrały z Chinami 27:21

Przygotowująca się do turnieju o awans do igrzysk olimpijskich w Pekinie polska reprezentacja szczypiornistek po raz drugi ograła gospodynie tej imprezy - Chiny. Wczoraj w lubelskiej hali na Globusie zespół trenera Zenona Łakomego był lepszy o sześć bramek (27:21).
Nasza drużyna osiągnęła w tym spotkaniu zdecydowanie lepszy wynik, niż dzień wcześniej w Rzeszowie, gdzie Polki wprawdzie też wygrały, ale tylko jednym golem (31:30). Kadrowiczki świetnie się czuły w Lublinie, wszak już od dziesięciu dni przebywają tu na zgrupowaniu. Nie bez znaczenia był także fakt, że w tym spotkaniu zagrało aż sześć zawodniczek SPR Safo Lublin. Mogłoby być ich więcej, ale z powodu kontuzji zabrakło skrzydłowej Małgorzaty Majerek. Bardzo dobre spotkanie rozegrały dwie piłkarki z zespołu mistrzyń Polski - bramkarka Magdalena Chemicz i Agnieszka Tyda. Teraz nasze reprezentantki czeka jeszcze udział w wyjazdowym dwumeczu z Niemkami, a potem już start w kwalifikacjach olimpijskich, które odbędą od 28 do 30 marca w Bukareszcie. Rywalkami biało-czerwonych będą tam Chorwatki Rumunki i Wybrzeże Kości Słoniowej. Awansują dwa najlepsze zespoły

Do wczorajszego spotkania Polki przystąpiły bez trzech podstawowych rozgrywających. Iwona Niedźwiedź Cecotka musiała wyjechać do Danii na mecz ligowy, Karolina Kudłacz dochodzi do siebie po urazie, a Anna Duda jest lekko kontuzjowana. Wszystkie będą już do dyspozycji trenera podczas turnieju w Niemczech.

Wracając do meczu, to przez pierwszy kwadrans spotkanie miało wyrównany przebieg, a wynik oscylował wokół remisu. Świetnie w tym czasie spisywała się bramkarka Chemicz, która obroniła kilka groźnych strzałów - Jestem zadowolona ze swojego występu - stwierdziła po meczu. - Każdy mecz reprezentacji wyzwala we mnie coś pozytywnego. Mamy trzy bramkarki i chyba wszystkie do Rumunii pojadą. Z tym że każda z nas jest innym typem zawodniczki. Zresztą golkiperka chińska Huang Hong też spisywała się bez zarzutu.

Od 18. minuty zarysowała się przewaga gospodyń. Do przerwy Polki wygrywały pięcioma bramkami (15:10).

Po zmianie stron trener Łakomy wybrał wariant klubowy i desygnował do gry sześć zawodniczek SPR oraz Agnieszkę Wolską..., która też przez kilka sezonów występowała w Lublinie. To rozwiązanie wydało się trafne, bo przewaga gospodyń jeszcze wzrosła i po bramce Doroty Malczewskiej z rzutu karnego nasze reprezentantki prowadziły 18:12. Potem jednak w szeregach Polek nastąpiło rozprężenie i w 45. po rzucie skutecznie grającej Wang Shu Shu Chinki zmniejszyły dystans do dwóch bramek (19:17). Końcówka jednak należała do naszych szczypiornistek, które głównie za sprawą Agnieszki Tydy znowu zaczęły zwiększać dystans. - Wygrałyśmy, ale to nie jest jeszcze to, na co nas stać. Mamy jeszcze osiem-dziewięć dni na dopracowanie wszystkiego - podsumowała Agnieszka Wolska.



Polska 27 (15)

Chiny 21 (10) Polska: Chemicz, Sadowska - Malczewska 7, Tyda 7, Rogucka 3, Duran 2, Jacek 2, Załęczna 2, Goraj 1, Rola 1, Siódmiak 1, Wilamowska 1, Damięcka, Polenz, Wolska, Chudzik. Chiny: Huang Hong, Liu Gui Hi - Wang Shu Shu 6, Liu Xiao Mei 4, Wu Wen Juan 4, Wei Qui Xiang, 2, Liu Yun 2, Huang Dong Jie 2, Yang Liu 1, Liu Jin Lan, Huang Hong, Liu Xiao Mei , Sun Lai Miao, Yan Mei Zhu.

Kary: Polska - 4 min, Chiny - 12 min.

Widzów: 2000

POWIEDZIAŁ PO MECZU

Zenon Łakomy, trener reprezentacji Polski

Kończy się zgrupowanie w Lublinie, ale długo od siebie nie odpoczniemy. Już w pierwszy dzień świąt wielkanocnych spotykamy się na Okęciu i lecimy do Hanoweru. Zagramy tam dwa mecze z reprezentacją Niemiec. Zabieramy 18 zawodniczek. Do szesnastki, którą ustalę na zakończenie lubelskiego obozu, dołączą szczypiornistki kadry młodzieżowej Klaudia Pielesz i Kinga Byzdra. Bezpośrednio z Niemiec udamy się do Rumunii, aby walczyć o awans do igrzysk olimpijskich. Pojedzie tam 16 piłkarek. Zespół jest bardzo zmobilizowany i każda zawodniczka chce udowodnić, że zasługuje na miejsce w reprezentacji. Wracając do oceny spotkania to uważam, że mecz w Lublinie był lepszy od rzeszowskiego. Wygraliśmy wyżej grając w osłabionym składzie.

not. paw