Drugi mecz może być kluczem: Delecta gra z Politechniką

- Przewagę zyska zespół, który lepiej utrzyma nerwy na wodzy - mówi trener AZS Politechniki Warszawa Jerzy Taczała. Dlatego walczący z jego zespołem siatkarze bydgoskiej Delekty wzmacniają swoją psychikę u psychologa


- W sytuacjach stresowych, np. podczas setbola, czy meczbola, emocje u normalnego, zdrowego zawodnika są na bardzo wysokim poziomie. Przy takim dużym stresie serce bije z prędkością ok. 140 uderzeń na minutę. W takiej sytuacji nic nie dociera do gracza. Jeśli ktoś myśli, że z nim porozmawia, to lepiej porozmawiać z psem, czy z samochodem. Efekt będzie taki sam. Dlatego trenerzy czasami tłumaczą potem, że mówili zawodnikowi jedno, a on i tak zrobił co innego - mówi "Gazecie" dr Zdzisław Sybilski z UKW, który pracuje z zawodnikami Delekty.

W piątkowym meczu bydgoszczan z AZS Politechniką (początek w Łuczniczce o 18) stres będzie rzeczywiście ogromny. Delecta tydzień temu przegrała pierwszy z pojedynków, stawką których jest utrzymanie w ekstraklasie.

Gra się do czterech zwycięstw. Kto będzie pierwszy, ten zapewni sobie szansę na utrzymanie w barażu z drugim zespołem I ligi. Kto przegra cztery mecze, spadnie.

Przypomnijmy, że przed rokiem bydgoszczanie w takim właśnie serialu w PLS pokonali 4:0 wrocławską Gwardię. W tym roku zaczęli jednak od przegranej w Warszawie i dziś muszą zacząć odrabiać straty.

- Serial z nami i warszawianami w rolach głównych rozpoczął się zgodnie z oczekiwaniami. Pierwszy mecz wygrał zespół, który grał u siebie i osiągnął wyższą pozycję po rundzie zasadniczej. Przebieg tego spotkania pokazał, że Warszawa nie da nam łatwo rady, tak jak np. w rundzie zasadniczej - mówi Artur Hoffmann, rezerwowy rozgrywający Delekty.

Przypomnijmy, że tydzień temu to bydgoszczanie prowadzili 1:0 i 2:1 w setach, ale przegrali niestety 2:3. - Brakowało nam szczęścia, bo w dwóch setach ulegliśmy do 23 - żałuje Krzysztof Janczak. To od jego dyspozycji będzie głównie zależała siła ataku bydgoskiej ekipy. Pechowo się złożyło, że Janczak musiał zejść wtedy z boiska w końcówce czwartego seta i nie wrócił już na boisko. Jego pojedynek z bombardierem AZS Politechniki, Radosławem Rybakiem będzie miał kluczowe znaczenie, bo od zatrzymania tego siatkarza zależy sukces Delekty.

- Jesteśmy dobrze przygotowani do spotkań z Politechniką. Jeśli nasza forma będzie stabilna, to jestem spokojny. Każdy rezultat barażów jest możliwy - stwierdza Hoffmann.

Pojedynek w czwartek jest szalenie istotny dla obu zespołów. - Jeśli przegramy, to będzie 0:2 i sytuacja stanie się trudna, choć nie beznadziejna. Czwartkowe spotkanie może być małym kluczem - kończy Hoffmann.







Mówi Jerzy Taczała

Rutyna po naszej stronie

Wojciech Borakiewicz: Dziś drugi odcinek pojedynku między pańskim zespołem a Delektą. Proszę powiedzieć, jak długo będzie trwał ten serial?

Jerzy Taczała, trener AZS Politechniki: Nie wiem. To będzie zależało od bardzo wielu czynników, których w obecnej chwili nie sposób przewidzieć. Delecta już w pierwszym spotkaniu pokazała, że będzie walczyć o każdy mecz, set i punkt. Nie wygraliśmy przecież łatwo, przeciwnie, to było zwycięstwo, które przyszło z trudem. Dlatego najbardziej prawdopodobny jest serial z siedmioma odcinkami, ale może się także zdarzyć 4:0 dla nas.

Które z czynników w waszym pojedynku uznaje pan za najważniejsze?

- Ogromną wagę będzie odgrywało doświadczenie. W takich meczach jak nasze, już mniej się liczą siatkarskie umiejętności, a bardziej umiejętność trzymania nerwów na wodzy. Rutyna i doświadczenie to chyba nasz atut, bo mamy więcej zawodników długo grających w PLS. Równoważy to jednak fakt, że Delecta grała w barażach przed rokiem. To ważny bagaż doświadczeń, który może się także przydać przy opanowaniu nerwów. Poza tym w moim zespole też są młodzi siatkarze, np. Michał Chaberek.

Skoro mowa o barażach sprzed roku: wtedy Delecta pokonała Gwardię Wrocław 4:0. Bardzo ważny dla przebiegu tych spotkań był drugi mecz serii, w którym bydgoszczanie pokonali na wyjeździe Gwardię. Było 2:0 dla nich, a potem przyszły dwa zwycięstwa na własnym parkiecie. W czwartek to pański zespół stoi przed szansą podwyższenia stanu rywalizacji na 2:0.

- Rzeczywiście, z każdej perspektywy patrząc na ten mecz, ma on istotne znaczenie. Dla nas zwycięstwo, a potem dwa mecze w zapasie u siebie to byłaby wielka sprawa. Dałaby z pewnością uspokojenie nastrojów i przewagę psychiczną nad Delektą. Myślenie jednak o tym przed meczem nie zawsze jest korzystne, dlatego najlepiej nie gdybać, tylko po prostu zająć się tym, co będzie na parkiecie i zwyciężać.